Tryb pilny? Za dziesięć miesięcy. Prawda o kolejkach do świadczeń medycznych

shutterstock_2602449795_1
"Nakłady na zdrowie powinny wzrastać, ale w miarę możliwości finansowych państwa"
Źródło: TVN24
310 dni - tyle wynosi w Polsce średni czas oczekiwania na kolonoskopię w trybie pilnym ze znieczuleniem. Bez znieczulenia to 167 dni. Na wizytę u specjalisty czekamy przeciętnie ponad cztery miesiące - wynika z najnowszych danych. Dwa niezależne źródła - Onkofundacja Alivia i Fundacja Watch Health Care - pokazują, że problem dotyczy zarówno diagnostyki onkologicznej, jak i całego systemu świadczeń zdrowotnych. Eksperci oceniają, że sytuacja nie uległa poprawie od lat. Resort zdrowia zapowiada zmiany.
Kluczowe fakty:
  • Raport Fundacji Watch Health Care pokazuje, że średni czas oczekiwania na świadczenia zdrowotne w Polsce od lat pozostaje na podobnym poziomie. Na jakie wizyty i badania czekamy najdłużej, na jakie najkrócej?
  • Najnowsze dane Alivia Onkoskaner również pokazują, że system wymaga zmiany, skoro na przykład czas oczekiwania na pierwszą wizytę onkologiczną wynosi 44 dni w trybie normalnym (bez karty DiLO). "Są też województwa, w których na kolonoskopię czeka się ponad 400 dni" - alarmują przedstawiciele fundacji.
  • Długi czas oczekiwania na świadczenia przekłada się na wydłużoną etapowość leczenia. Problemem są też braki kadrowe wśród lekarzy specjalistów.
  • Co zmieni nowy wskaźnik PCUŚ (przewidywany czas udzielenia świadczenia), a co centralna e-rejestracja?
  • Więcej artykułów o podobnej tematyce znajdziesz w zakładce "Zdrowie" w serwisie tvn24.pl.

Polscy pacjenci coraz dłużej czekają na badania i leczenie - potwierdzają to opublikowany właśnie raport Fundacji Watch Health Care - "Barometr WHC 2025" dotyczący długości kolejek w ochronie zdrowia - oraz dane z portalu Alivia Onkoskaner.

Jak długo w 2025 r. pacjenci musieli czekać na pomoc? Zgodnie z najnowszymi danymi na świadczenia zdrowotne (w Barometrze to średnia obejmująca czas oczekiwania na poradę lekarską, badanie, zabieg, operację) - 4,2 mies. (tyle samo co w 2024 roku), do lekarza specjalisty - 4,2 mies. (w 2024 roku - 4,3 mies.), a na badania diagnostyczne - 2,8 mies. (w 2024 roku - 3,1 mies.)

WHC zaznacza, że od 2012 r. kolejki do świadczeń zdrowotnych wydłużyły się dwukrotnie mimo zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia.

- Drobne zmiany na plus, jeśli chodzi o kolejki do lekarzy i na badania diagnostyczne, nie są odczuwalne dla pacjentów, to wciąż kwestia kilku dniu na przestrzeni kilkudziesięciu dni. Zeszły rok obfitował w szczyty pełne pięknych słów o tym, jak bardzo politycy, rządzący czy interesariusze systemu walczą o pacjentów i wszystko robią z myślą o nich. Bądźmy poważni, od lat zmierzamy ku katastrofie i łatamy dziury na oślep - komentowała Milena Kruszewska, prezes Zarządu WHC

Do neurochirurga za 13 miesięcy, do pediatry nawet dziś

Z "Barometru WHC 2025" wynika, że najdłużej pacjenci muszą czekać na zabiegi w dziedzinie chirurgii plastycznej, gdzie średni czas oczekiwania wyniósł 11,1 miesiąca.

Długo w kolejce czeka się również do świadczeń z zakresu:

  • stomatologii (10,2 mies.)
  • ortopedii i traumatologii narządu ruchu (9,7 mies.)
  • neurochirurgii (9,4 mies.)
  • otolaryngologii (9,2 mies.)
  • otolaryngologii dziecięcej (8,8 mies.).

Najkrótsze kolejki są m.in. w radioterapii onkologicznej (0,5 mies.), neonatologii (0,7 mies.), i chirurgii onkologicznej (0,9 mies.).

Jeśli chodzi o wizyty u specjalisty, najdłużej czekają pacjenci, którzy potrzebują konsultacji neurochirurga - aż 13,1 miesiąca. Niewiele krócej trzeba czekać do endokrynologa (12,9 miesiąca) i gastroenterologa (9,9 miesiąca). Najłatwiej dostać się do pediatry - tu czas oczekiwania jest praktycznie zerowy. Szybko można się też umówić do neonatologa (0,2 miesiąca), ginekologa położnika (0,3 miesiąca) czy chirurga onkologa (0,7 miesiąca).

Rezonans kręgosłupa za cztery i pół miesiąca

Według WHC z badaniami diagnostycznymi sytuacja pozornie wygląda lepiej: czeka się na nie przeciętnie 2,8 miesiąca. W porównaniu do poprzedniego Barometru WHC 2024 odnotowano nawet skrócenie czasu oczekiwania o 0,3 miesiąca.

Z tegorocznych danych wynika, że najdłuższy czas oczekiwania dotyczy sigmoidoskopii (badanie endoskopowe jelita grubego) - 6,1 miesiąca, biopsji guzków tarczycy - 6,0 miesiąca oraz gastroskopii (badanie endoskopowe górnego odcinka przewodu pokarmowego) - 5,8 miesiąca.

Z kolei najszybciej wykonywanymi badaniami diagnostycznymi są: gazometria (0,0 miesiąca), badanie cytogenetyczne (0,1 miesiąca) oraz USG przezciemiączkowe (0,3 miesiąca). Niewiele dłużej poczekamy na bronchoskopię (0,5 miesiąca), tomografię komputerową głowy (0,6 miesiąca), biopsję aspiracyjną gruboigłową (0,7 miesiąca) czy tomografię komputerową klatki piersiowej (TK) (0,8 miesiąca).

Najbardziej wydłużyły się kolejki do:

  • rezonansu magnetycznego (MRI) kręgosłupa - o 1,6 miesiąca (obecnie 4,5 miesiąca)
  • USG pęcherzyka żółciowego - o 1,0 miesiąca (obecnie 4,5 miesiąca)
  • rezonansu magnetycznego (MRI) głowy - o 0,9 miesiąca (obecnie 2,4 miesiąca).

Największe skrócenie czasu oczekiwania odnotowano w przypadku m.in. USG tarczycy - o 2,5 miesiąca (obecnie 5,6 miesiąca) oraz biopsji guzków tarczycy - o 2,4 miesiąca (obecnie 6,0 miesiąca).

Tryb pilny? Zapraszamy za 10 miesięcy

Trudno dostępna pozostaje jednak nowoczesna diagnostyka onkologiczna. Najnowsze dane z portalu Alivia Onkoskaner pokazują, że pacjenci zmagają się z dramatycznie długimi kolejkami do kolonoskopii czy gastroskopii - nawet w trybie pilnym.

Onkofundacja Alivia od ponad 10 lat monitoruje kolejki do kluczowych badań diagnostycznych w ramach NFZ: rezonans magnetyczny, tomografię komputerową, badanie PET-CT i pierwszą wizytę u onkologa. W tym roku lista monitorowanych świadczeń z blisko 800 aktywnych placówek poszerzyła się właśnie o dwa wyżej wymienione badania - zarówno w trybie stabilnym i pilnym, jak i w znieczuleniu miejscowym oraz w pełnym znieczuleniu. Analizowany jest również czas oczekiwania na wyniki badań.

Z danych Onkoskanera wynika, że średni czas oczekiwania na kolonoskopię w trybie pilnym bez znieczulenia wynosi w Polsce 167 dni, w pełnym znieczuleniu - nawet 310 dni. Są też województwa, w których czeka się ponad 400 dni na każde z tych badań.

Dla przykładu, w Regionalnym Szpitalu Specjalistycznym im. dr. Władysława Biegańskiego w Grudziądzu pacjenci są informowani, że czas oczekiwania na kolonoskopię w trybie normalnym bez znieczulenia to 1120 dni, czyli ponad 3 lata, a w trybie pilnym - 1078 dni, czyli ponad 2,5 roku. W Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Janusza Korczaka w Słupsku na kolonoskopię w trybie normalnym bez znieczulenia pacjenci poczekają 1091 dni, a w trybie pilnym - 770 dni.

W Polsce dostępny jest program badań przesiewowych w kierunku wykrycia raka jelita grubego. Skorzystać mogą z niego osoby w wielu od 50 do 65 lat lub od 40 do 49 lat, jeśli u najbliższych krewnych pacjenta rozpoznano nowotwór jelita grubego. Jednak wiedza o dostępności programu jest znikoma i wielu pacjentów czeka w długich kolejkach. Według danych NFZ na 1 stycznia 2026 z programu skorzystało tylko 15,8 proc. z uprawnionych 8,5 miliona Polek i Polaków.

Pacjenci onkologiczni nie mogą czekać

Niewiele lepiej sytuacja prezentuje się w przypadku gastroskopii. Sytuacja jest trudna, ponieważ rak żołądka to wciąż jeden z największych zabójców, a nie jest dostępne żadne badanie przesiewowe w tym kierunku. Według danych Krajowego Rejestru Nowotworów w 2023 roku 4896 osób zachorowało na ten nowotwór, a 4591 pacjentów zmarło.

Tymczasem na gastroskopię w trybie normalnym przy pełnym znieczuleniu na badanie trzeba czekać średnio 320 dni. Bez znieczulenia - 136 dni. W trybie pilnym w pełnym znieczuleniu to 283 dni czekania, a bez znieczulenia - 98. Do czasu oczekiwania na badanie należy dodać jeszcze czas potrzebny do uzyskania opisu badania histopatologicznego, który zarówno w przypadku gastroskopii, jak i kolonoskopii, średnio wynosi około 30 dni.

Pacjenci, którzy chcą zapisać się na rezonans magnetyczny lub tomografię komputerową, również muszą uzbroić się w cierpliwość. W przypadku rezonansu magnetycznego średni czas oczekiwania na badanie wraz z opisem w trybie normalnym to 116 dni, czyli ponad 3,5 miesiąca. W trybie pilnym - 94 dni. Na tomografię komputerową wraz z opisem w trybie normalnym czeka się natomiast średnio 72 dni, a w trybie pilnym - 59.

Najnowsze dane Alivia Onkoskaner pokazują również, że na pierwszą wizytę onkologiczną należy poczekać 44 dni w trybie normalnym (bez karty DiLO) i 22 dni w trybie pilnym (z kartą DiLO).

Leczenie także opóźnione

Długi czas oczekiwania na świadczenia przekłada się na wydłużoną etapowość leczenia. Przykładowo od wizyty u lekarza POZ do operacji usunięcia żylaków kończyn dolnych czasem mija 30,5 mies. (35,8 mies. w 2024 r.). Średni czas oczekiwania na leczenie aparatem ortodontycznym od wizyty u ortodonty wynosi 21,3 mies. (21 mies. w 2024 r.).

Przyjęcia pacjenta pierwszorazowego to jedno, a oczekiwanie związane z etapowością leczenia - to druga kwestia. Podczas prezentacji raportu WHC zwróciła na to uwagę przewodnicząca Zarządu Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej Dorota Korycińska. - Wyraźnie widać to w onkologii. Gdy pacjent trafi do szpitala, to proces już jakoś idzie. Problemem jest to, co dzieje się od momentu podejrzenia wykrycia zmiany do momentu wystawienia karty DILO, kiedy pacjent dostanie się na leczenie i przejdzie kolejne cykle potrzebnych badań. To etapowość przed leczeniem rujnuje zdrowie pacjentów - tłumaczyła.

Eksperci zwrócili również uwagę na problem braków kadrowych wśród lekarzy specjalistów. Uczestników konferencji WHC wciąż zaskakują dysproporcje między popularnością niektórych kierunków a faktycznym dostępem do świadczeń.

- Raport pokazuje między innymi, gdzie brakuje specjalistów. Niektóre specjalizacje dotychczas nie cieszyły się zainteresowaniem wśród kończących studia medyczne lekarzy. Zastanawia mnie, dlaczego kolejka do otolaryngologa jest tak długa, skoro to jest najbardziej pożądana specjalizacja przez obecnych absolwentów studiów medycznych. Wśród nich są też okulistyka, laryngologia, radiologia i dermatologia - mówił Bernard Waśko, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH - Państwowego Instytutu Badawczego i były wiceszef NFZ.

Remedium na kolejki?

Według Tomasza Maciejewskiego, wiceministra zdrowia, obecnego na konferencji WHC, receptą na kolejki w systemie ochrony zdrowia jest odwrócona piramida świadczeń, czyli przeniesienie świadczeń ze szpitali do poradni przyszpitalnych, a z poradni specjalistycznych do lekarza rodzinnego, czyli podstawowej opieki zdrowotnej (POZ). - Otworzyliśmy możliwości nielimitowania pewnych świadczeń i czasami obserwujemy powtarzalne, niekoniecznie niezbędne wizyty u specjalisty, gdy pacjent powinien wrócić do lekarza rodzinnego - mówił Maciejewski.

Odwrócona piramida świadczeń to element reformy zapoczątkowanej przez Ministerstwo Zdrowia, gdy kierowała nim Izabela Leszczyna.

Były wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński (PiS) zwrócił uwagę na fakt, że co prawda według "Barometru WHC" kolejki do lekarzy w 2025 r. nie wydłużyły się, ale pacjenci po raz pierwszy od 2015 r. zaczęli procentowo więcej płacić z własnej kieszeni za leczenie. - Oznacza to de facto, że zostali wypchnięci z systemu publicznego do prywatnego. Konsekwencją będzie cicha prywatyzacja systemu ochrony zdrowia. Ten, kto ma pieniądze, będzie leczony, a ten, kto nie ma pieniędzy, będzie czekał w rekordowo długich kolejkach - zaznaczył. Według ostatnich danych GUS prywatne wydatki bieżące na ochronę zdrowia, obejmujące m.in. wydatki gospodarstw domowych, zwiększyły się w 2024 r. o 9,9 mld zł i osiągnęły wartość 64,5 mld zł, w tym bezpośrednie wydatki gospodarstw domowych wyniosły 47,6 mld zł.

"Przełom kopernikański" już wkrótce

Zdaniem uczestników dyskusji wokół "Barometru WHC 2025" brakuje rzetelnych danych o tym, ile czasu pacjent czeka na leczenie. Raporty pokazują jedynie trend, czy dostępność się poprawia, czy pogarsza, a publikowane przez NFZ terminy leczenia są niezgodne z rzeczywistością. Resort zdrowia chce to zmienić dzięki wprowadzeniu nowego systemu raportowania o kolejkach w systemie ochrony zdrowia (PCUŚ).

PCUŚ (prognozowany czas oczekiwania na udzielenie świadczenia) ma pomóc pacjentom lepiej ocenić, kiedy faktycznie mogą liczyć na wizytę czy zabieg. Projekt jest obecnie w konsultacjach społecznych. Zgodnie z jego założeniami to, ile pacjent czeka w kolejce, ma obliczać NFZ. Dane mają być jednolite i porównywalne w całym kraju. Prognozowany czas oczekiwania będzie obliczany dla każdego szpitala i poradni, na każde świadczenie, dla którego jest lista oczekujących, osobno dla osób zakwalifikowanych jako przypadki pilne i stabilne. Rozporządzenie w tej sprawie miałoby wejść w życie 1 lipca br.

Były wiceszef NFZ nazwał nawet wprowadzenie nowego systemu "przełomem kopernikańskim". Prognozowany czas oczekiwania będzie obliczany i publikowany na podstawie średniej z poprzednich sześciu miesięcy i będzie dotyczył pacjentów, którzy rzeczywiście zarejestrowali się do kolejki. Wskaże okres między datą rejestracji a datą świadczenia. Dane o czasie oczekiwania będą dotyczyły tzw. pacjentów pierwszorazowych, czyli tych, którzy do poradni zgłosili się z nowym skierowaniem, a nie tych, którzy kontynuują leczenie i umawiają się na kolejną wizytę.

- Wreszcie dochodzimy do sytuacji, kiedy prognozowany termin udzielenia świadczenia nie będzie terminem sprawozdawanym przez świadczeniodawcę, wpisywanym "z palca" do aplikacji NFZ-tu, ujawnianym później na stronie, za który do tej pory świadczeniodawca nie ponosił żadnej odpowiedzialności - wskazał Bernard Waśko.

Papierowe kalendarze pójdą do lamusa?

Zdaniem ekspertów jednym z elementów utrudniających dostęp do świadczeń medycznych jest sposób organizacji rejestracji wizyt. Problem dotyczy m.in. tradycyjnych, papierowych kalendarzy, które wciąż funkcjonują w wielu placówkach.

- Problemem jest chęć bycia królem kolejki przez personel medyczny. Chodzi o słynny kalendarz. Ta władza w papierowym kalendarzu niektórym osobom jest bardzo potrzebna i myślę, że e-rejestracja zlikwiduje to "królestwo kalendarza", co nie zamyka oczywiście drogi, jeżeli lekarz będzie chciał dopisać kolejnych pacjentów czy zwiększyć limit swoich przyjęć, bo to zawsze może zrobić, ale myślę, że to jest jedna z ważnych rzeczy do skontrolowania - tłumaczył Benard Waśko.

Przepisy umożliwiające pacjentom zapisanie się na wizytę do lekarza lub badanie przez centralną elektroniczną rejestrację, o której mówił Waśko, weszły w życie 1 stycznia 2026 roku. Jednak e-rejestracja obejmuje na razie tylko zapisy do poradni kardiologicznej i badania profilaktyczne wykrywające raka piersi i raka szyjki macicy. Podczas pierwszego tygodnia działania systemu pacjenci umówili ponad 84 tys. wizyt przez Internetowe Konto Pacjenta - poinformowała 12 stycznia ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda. W programie TVP3 Warszawa oceniła to jako sukces. Dodała, że 4 tys. wizyt zostało zmienionych lub odwołanych, a zanotowano tylko sześć wizyt, na które pacjent nie przyszedł.

Jej zdaniem doświadczenia z jednej trzeciej placówek, które zaczynają się przyłączać do systemu, pozwalają na pozytywne prognozy. - Od 1 lipca wszystkie będą musiały w tym systemie działać - stwierdziła szefowa resortu zdrowia. MZ chce, aby od 31 grudnia 2029 roku w centralnej e-rejestracji figurowały wszystkie świadczenia ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS). Zapisy będą możliwe przez Internetowe Konto Pacjenta (IKP) oraz jak dotychczas bezpośrednio u świadczeniodawcy - osobiście, telefonicznie lub mailowo.

Podczas zgłoszenia pacjent będzie mógł zaznaczyć swoje oczekiwania, np. preferowany termin i miejsce wizyty, konkretnego lekarza lub konkretną placówkę. System sam zaproponuje najbliższy możliwy termin wizyty. Terminy będą przydzielane zgodnie z kolejnością zgłoszeń, kategorią medyczną pacjenta, jego uprawnieniami (np. prawo do korzystania ze świadczeń poza kolejnością) oraz wybranymi kryteriami.

Czytaj także: