Kable odchodzą do lamusa. Telefon naładujesz w kieszeni

TVN24

Powstał prototyp ładowarki tekstylnejTVN24 Łódź
wideo 2/2

Dwa magnesy przy dłoniach generują prąd. A ten jest przesyłany do materiału, który ładuje telefon w twojej kieszeni. Łódzcy naukowcy stworzyli materiał, który działa jak ładowarka indukcyjna. Pomysł został opatentowany i - jak się dowiadujemy - nie brakuje chętnych do jego komercyjnego wykorzystania.

Ta idea jest genialna w swojej prostocie i polega na podmianie materiałów obecnie używanych przy produkcji tkanin: wełny, bawełny i lnu. Profesor Katarzyna Grabowska, dziekan Wydziału Technologii Materiałowych i Wzornictwa Tekstyliów Politechniki Łódzkiej wpadła na pomysł stworzenia tkaniny hybrydowej – w którą będzie można nie tylko się ubrać, ale która będzie miała niezwykłe właściwości.

- Jako rdzeń zaczęłam stosować nitkę typowo stalową, a na oplot stosowałam cieniutką nitkę miedzianą - opowiada prof. Grabowska.

Tak powstała nitka, a potem cały materiał. W dotyku jest nieco bardziej szorstki, niż ten zrobiony na przykład z bawełny.

- Reaguje ona na zmienne pole magnetyczne w taki sposób, że miedziana nitka indukuje prąd - opowiada rozmówczyni tvn24.pl.

Od kombinezonu do ładowarki

Autorka pomysłu na początku nie łączyła jego przyszłości z telefonami komórkowymi, tylko z kombinezonami ochronnymi.

- Gdyby ze stworzonego u nas materiału hybrydowego zrobić strój na przykład dla pracowników pracujących na masztach komunikacyjnych, to materiał nie tylko będzie ich chronił przed zmiennym polem elektromagnetycznym, ale też - na skutek oporu elektromagnetycznego - będzie ich grzał - mówi prof. Katarzyna Grabowska.

Te możliwości jednak nie zadowoliły w pełni autorki pomysłu. Chciała go wykorzystać tak, żeby każdy mógł z niego zrobić pożytek. Tak wpadła na pomysł stworzenia niebanalnej ładowarki – indukujący prąd może przecież ładować telefon.

- To nie jest duży prąd, ale wystarczający do tego, żeby podładowywać niewielkie urządzenia elektroniczne, na przykład smartfony - opowiada nasza rozmówczyni.

Tekstylna ładowarka

Żeby jednak prąd dostarczyć do telefonu trzeba go najpierw wyprodukować. Pomysł jest taki, żeby na nadgarstkach zainstalować małe, ale silne magnesy.

- Ruszając rękoma, wywołujemy zmienne pole magnetyczne, które indukuje prąd - opowiada prof. Grabowska.

Ilość prądu jest uzależniona od tego, na ile intensywnie użytkownik będzie machał rękoma. Dlatego wynalazek może być atrakcyjny na przykład dla biegaczy. Ale nie tylko.

- Najwyższe natężenie prądu, jakie udało mi się uzyskać, to 10 miliamperów - dodaje nasza rozmówczyni.

Taki prąd co prawda nie naładuje telefonu, ale powinien skutecznie chronić urządzenie przed jego rozładowywaniem.

Prąd mają generować magnesy na nadgarstkach
TVN24 Łódź

Czas na hit?

Pomysł został już opatentowany. Przedstawiciele łódzkiej uczelni stworzyli prototyp. Z ministerstwa nauki otrzymali pieniądze na promocję tekstylnej ładowarki.

- Już rozmawiamy z pierwszymi firmami, które są zainteresowane wdrożeniem produktu - mówi dr Monika Malinowska-Olszowy, pełnomocnik dziekana ds. promocji Wydziału Technologii Materiałowych i Wzornictwa Tekstyliów Politechniki Łódzkiej.

Dodaje, że tekstylna ładowarka nie powinna być droższa niż przeciętny powerbank.

- Oczywiście innowacyjne rozwiązania bywają drogie, ale siłą tekstylnej ładowarki jest to, że opiera się na dobrym pomyśle, a nie drogich materiałach - kończy.

Autor: bż/gp/kwoj / Źródło: TVN24 Łódź