Marian Banaś odwołał się od decyzji komisji wyborczej. Chce zostać prezydentem

Marian Banaś
Bartosz Bocheńczak nie złożył wymaganej liczby prawidłowych podpisów
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Paweł Supernak
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Były prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś odwołał się od decyzji Miejskiej Komisji Wyborczej w Krakowie, która odmówiła rejestracji jego kandydatury na prezydenta miasta. Komisja odrzuciła większość zebranych przez komitet Banasia podpisów, przez co nie przekroczył on wymaganego progu poparcia.

Miejska Komisja Wyborcza (MKW) w Krakowie odmówiła w poniedziałek rejestracji kandydatury byłego prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia na prezydenta Krakowa w przedterminowych wyborach. Politykowi nie udało się zebrać wymaganych trzech tysięcy prawidłowych podpisów poparcia.

Banaś zadeklarował złożenie 5737 podpisów poparcia. Jak czytamy w uchwale MKW, po sprawdzeniu 5648 podpisów stwierdzono, że wadliwych było aż 3096, a prawidłowych zaledwie 2552. Z tego powodu próg trzech tysięcy nie został przekroczony.

We wtorek rano Marian Banaś złożył odwołanie od decyzji MKW do komisarza wyborczego. Komisarz ma teraz dwa dni na rozpatrzenie tego protestu. - Jeżeli decyzja nie będzie po naszej decyzji, złożymy sprawę do sądu. Nie może być tak, że na podstawie decyzji jednego urzędnika, który nie podlega żadnemu nadzorowi, pozbawia się mieszkańców Krakowa możliwości wyboru kandydata - powiedział tvn24.pl Banaś.

Banaś krytykuje decyzję komisji. "To nie powinno mieć znaczenia"

Kandydaci w ostatnim czasie zbierali podpisy mieszkańców popierających ich kandydaturę w nadchodzących przedterminowych wyborach na prezydenta Krakowa. Na kartach musiały znaleźć się dane takie jak PESEL czy adres zamieszkania.

Politycy zdają sobie sprawę z tego, że w praktyce zawsze duża część podpisów nie przejdzie weryfikacji komisji, dlatego zawsze starają się zebrać i złożyć ich znacznie więcej od wymaganego progu.

Pytany o powody odrzucenia przez komisję tak dużej liczby podpisów Marian Banaś stwierdził, że wynikało to z różnicy pomiędzy adresami stałego zameldowania mieszkańców Krakowa w Centralnym Rejestrze Wyborców, "a tym, co mieszkańcy podawali przy podpisie". - Ale to też były adresy w Krakowie. To nie powinno mieć większego znaczenia, bo najważniejsze, że mieszkają w Krakowie, tu są zameldowani i tu mają prawo do głosowania - wyjaśnił były prezes NIK.

Pytany, czy jeżeli jego kandydatura nie dojdzie do skutku, postanowi poprzeć któregoś z pozostałych kandydatów, stwierdził, że może rozważyć poparcie osoby, która jest "spoza układów partyjnych".

Marian Banaś powiedział nam, że planował we wtorek rozpocząć swoją kampanię. - Wszystko mieliśmy gotowe - stwierdził, odpowiadając na pytanie o to, czy zakupił już kampanijne gadżety, plakaty i inne materiały promocyjne. Nie chciał jednak na razie podać wydanej na ten cel kwoty.

Marian Banaś
Marian Banaś
Źródło zdjęcia: PAP/Paweł Supernak

Co z Bocheńczakiem? Decyzji nie ma, ale są konsekwencje

W poniedziałek Miejska Komisja Wyborcza nie podjęła decyzji w sprawie rejestracji kandydatury Bartosza Bocheńczaka z Konfederacji - mimo medialnych doniesień, że politykowi również odmówiono rejestracji. Najprawdopodobniej w jego przypadku również zabraknie prawidłowo złożonych podpisów, jednak komisja zdecydowała o ich dodatkowej weryfikacji. Decyzja ma zapaść we wtorek późnym popołudniem. Komisja przygląda się nadal również podpisom Darii Gosek-Popiołek z Lewicy oraz Sławomira Pietrzyka.

Mimo braku ostatecznej decyzji MKW Bartosz Bocheńczak w poniedziałek wydał oświadczenie, w którym przeprosił wyborców i swoich współpracowników z Konfederacji. "Zawaliłem" - stwierdził. Na sytuację w Krakowie zareagował jeden z liderów Konfederacji i prezes partii Nowa Nadzieja Sławomir Mentzen, który odwołał Bocheńczaka z funkcji szefa krakowskich struktur oraz zawiesił lokalnych działaczy ugrupowania.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: