"Wyniki wyborów świadczą o tym, iż Ukraińcy przestają wierzyć w agresję z zewnątrz"

TVN24


Wyniki sondaży powyborczych (exit polls) ogłoszonych na Ukrainie świadczą o tym, że obywatele tego kraju głosowali za zmianami, teraz przed nowymi władzami stoi zadanie realizowania ich nadziei - oświadczył w niedzielę wiceszef MSZ Rosji Grigorij Karasin.

EXIT POLL: WYNIKI WYBORÓW PREZYDENCKICH NA UKRAINIE > - Exit polls pokazują, że obywatele Ukrainy głosowali za zmianami. Teraz jest kolej nowych władz kraju, by zrozumiały i realizowały nadzieje swoich obywateli. Dotyczy to zarówno polityki wewnętrznej, jak i zagranicznej - powiedział wiceminister spraw zagranicznych Rosji Grigorij Karasin agencji RIA Nowosti.

"Ukraina może dokonać resetu"

Karasin ocenił, że jest to "odpowiedzialny etap ukraińskiej historii". Jego wypowiedź jest pierwszą reakcją MSZ Rosji na wyniki sondaży świadczące o zwycięstwie Wołodymyra Zełenskiego w wyborach prezydenckich na Ukrainie.

Rzeczniczka MSZ Maria Zacharowa napisała w niedzielę wieczorem na swoim profilu na Facebooku, że "Ukraina może dokonać 'resetu'". Zastrzegła, że wyraża tę opinię, zdając sobie sprawę z tego, co dzieje się "za kulisami". Przedstawicielka MSZ Rosji oświadczyła, że ma na myśli "reset prawdziwy, oparty na świadomości, że konieczna jest konsolidacja narodu nie w oparciu o siłę, ale o wypracowanie ogólnonarodowej agendy".

"Na razie nie wiążemy nadziei ze zwycięzcą"

Szef komisji spraw zagranicznych wyższej izby parlamentu Rosji Konstantin Kosaczow ocenił, że wyniki wyborów świadczą o tym, iż Ukraińcy "przestają wierzyć w agresję" z zewnątrz.

- Na razie nie wiążemy nadziei ze zwycięzcą, bowiem Ukraina za obecnego prezydenta Petra Poroszenki przestała być suwerennym państwem. Dlatego też dyspozycje w zasadzie się nie zmieniły, te same sankcje, demagogia o agresji i okupacji i niewypełniane porozumienia mińskie - powiedział Kosaczow. Jak dodał, "czas pokaże", czy Zełenski "odchodząc od retoryki przedwyborczej zdoła stać się samodzielnym prezydentem suwerennej i niezależnej Ukrainy".

Rosyjski parlamentarzysta oświadczył, że przegrana Poroszenki jest "druzgocącą odpowiedzią" wyborców. Kosaczow zapewnił, że Rosja nie ingerowała w żaden sposób w rezultat wyborów na Ukrainie.

W innej wypowiedzi dla mediów, w programie na żywo w telewizji Rossija24 w niedzielę wieczorem, Kosaczow podkreślił satysfakcję z tego, że wybory przegrał Poroszenko. Pytany przez prowadzącego, czy Zełenski jest "wrogiem Rosji", Kosaczow ocenił, że "teraz nikt nie może o tym powiedzieć", choć na pewno Zełenski "nie jest przyjacielem Rosji".

Kałasznikow: kontynuacja prac nad nieuznaniem wyniku wyborów

Szef komisji spraw zagranicznych niższej izby parlamentu Rosji (Dumy Państwowej) Leonid Słucki, oznajmił w niedzielę, że nie należy spieszyć się z wyciąganiem wniosków w stosunku do Zełenskiego. - Trzeba poczekać na jego pierwsze kroki, aby zrozumieć, czy będzie on rzeczywiście "sługą narodu" Ukrainy, czy też będzie kontynuować politykę w interesach "waszyngtońskiego komitetu obwodowego" - powiedział Słucki.

Leonid Kałasznikow, który w Dumie Państwowej kieruje komisją ds. Wspólnoty Niepodległych Państw, powiedział, że parlament Rosji będzie kontynuował prace nad zaproponowanym wcześniej oświadczeniem o nieuznaniu wyników ukraińskich wyborów. Z taką inicjatywą po pierwszej turze wystąpiła populistyczno-nacjonalistyczna Liberalno-Demokratyczna Partia Rosji (LDPR), kierowana przez Władimira Żyrinowskiego. Wniosła ona odpowiedni projekt do niższej izby parlamentu.

Druga tura wyborów

Niedzielną drugą turę wyborów prezydenckich na Ukrainie - zgodnie z pierwszymi sondażami - wygrał showman i producent telewizyjnych programów kabaretowych Wołodymyr Zełenski. Według trzech sondaży przeprowadzonych przed lokalami wyborczymi, tzw. exit polls, głosowało na niego ponad 70 procent wyborców. Jego konkurenta, urzędującego prezydenta Petra Poroszenkę, poparło ok. 25-27 procent Ukraińców.

Autor: tmw / Źródło: PAP