TVN24 | Wybory prezydenckie 2020

"Gdyby powstał taki precedens, to mamy sytuację, w której wolne wybory już na zawsze będą zagrożone"

TVN24 | Wybory prezydenckie 2020

Autor:
momo/adso
Źródło:
TVN24
Małecki: zezwolenie na zmianę terminu wyborów oznaczałoby zagrożenie wyborów na zawsze
Małecki: zezwolenie na zmianę terminu wyborów oznaczałoby zagrożenie wyborów na zawszeTVN24
wideo 2/2
TVN24Małecki: zezwolenie na zmianę terminu wyborów oznaczałoby zagrożenie wyborów na zawsze

Jeżeli wybory 10 maja się nie odbędą, a wiadomo, że się nie odbędą, to znaczy, że w ogóle nie może być wyborów prezydenckich w Polsce - ocenił doktor Mikołaj Małecki, karnista z Uniwersytetu Jagiellońskiego, opisując obecny stan prawny w kraju. Jak dodał, "jedyne, co można zrobić zgodnie z konstytucją, to formalne wprowadzić stan nadzwyczajny". Wskazał też, że zapowiedź skierowania przez Elżbietę Witek pytania do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie przesunięcia daty wyborów może doprowadzić do bardzo groźnego precedensu.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO >>>

Na 10 maja zaplanowane zostały wybory prezydenckie. Senat we wtorek wieczorem odrzucił przyjętą przez Sejm na początku kwietnia ustawą przewidującą wybory w pełni korespondencyjne. Izba miała na zajęcie stanowiska czas do końca środy 6 maja. Ustawa wraca teraz do Sejmu, który prawdopodobnie zajmie się nią w środę. Jej ponowne uchwalenie nie jest przesądzone wobec zdecydowanego sprzeciwu opozycji i możliwego dołączenia do niej przynajmniej części posłów Porozumienia Jarosława Gowina wchodzącego w skład Zjednoczonej Prawicy.

Do pierwotnie wyznaczonego terminu wyborów - 10 maja - zostały cztery dni. W obecnym stanie prawnym w dalszym ciągu Państwowa Komisja Wyborcza odpowiada za przebieg wyborów prezydenckich, ale przepis art. 102 ustawy z 16 kwietnia "o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa" pozbawił ją ważnego prawa – ustalenia wzoru karty do głosowania i zlecenia druku.

Obecnie nie ma obowiązującego aktu prawnego, który by na to komukolwiek zezwalał.

"Decyzja o zarządzeniu wyborów przez marszałka jest decyzją jednorazową"
"Decyzja o zarządzeniu wyborów przez marszałka jest decyzją jednorazową" TVN24

"Państwo stoi na włosku"

- Los tej uchwały Senatu, która trafia do Sejmu, zależy od garstki osób, tak naprawdę byt tych wyborów 10 maja zależy od kilku posłów. To jest sytuacja, która jest niedopuszczalna w demokratycznym państwie prawnym, żeby ciągłość władzy prezydenta zależała od garstki posłów – ocenił doktor Mikołaj Małecki, karnista z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Jak dodał, "państwo stoi na włosku". - Bez protestów wyborczych już dzisiaj wiadomo, że te wybory będą nieważne. Wybory to jest pewien proces. W niedzielę ma być tylko głosowanie. Ten proces wyborczy, który już trwa, pozbawia obywateli prawa do rzetelnego oddania głosów 10 maja – ocenił Małecki. Jego zdaniem "to skandaliczne, że władza polityczna trzyma nas dalej w tym stanie niepewności".

"Decyzja Trybunału nie będzie miała żadnej mocy prawnej"

Marszałek Sejmu poinformowała we wtorek wieczorem, że skierowała do przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej pismo z pytaniem, czy PKW jest w stanie zorganizować i przeprowadzić wybory prezydenckie 10 maja. W odpowiedzi na to pytanie przewodniczący PKW ocenił, że przeprowadzenie tych wyborów w takim terminie jest niemożliwe. Wskazał przy tym przyczyny prawne i organizacyjne.

Dr Małecki ocenił, że postanowienie marszałka Sejmu w sprawie zarządzenia wyborów prezydenckich to "decyzja jednorazowa". - Jedyne możliwe wybory w związku z upływem kadencji prezydenta to są wybory 10 maja. Te wybory są niemożliwe, przyznała to Państwowa Komisja Wyborcza, i tego żadna decyzja, opinia, rekomendacja tak zwanego Trybunału Konstytucyjnego zmienić nie może – ocenił prawnik.

"Mamy sytuację, w której wolne wybory już na zawsze będą zagrożone"

Według niego TK "w ogóle nie będzie mieć kompetencji, żeby się o tym wypowiadać", tak więc "decyzja Trybunału nie będzie miała żadnej mocy prawnej". - Zakładam, że wniosek marszałek Sejmu będzie znowu jakąś próbą obejścia prawa – powiedział gość TVN24.

Małecki zwrócił uwagę, że "marszałek Sejmu to jest osoba, która się wywodzi z określonego środowiska politycznego". - Marszałek Sejmu działałaby tu na rzecz dobra jednego kandydata. Gdyby powstał taki precedens, to mamy sytuację, w której wolne wybory już na zawsze będą zagrożone, bo marszałek już zawsze będzie sobie mógł pod dyktando jednego kandydata przesunąć raz wyznaczony termin wyborów.

- Jeżeli wybory 10 maja się nie odbędą, a wiadomo, że się nie odbędą, to znaczy, że w ogóle nie może być wyborów prezydenckich w Polsce. Musi się ewentualnie zaktualizować jakaś nowa kompetencja do wyznaczenia przez marszałka Sejmu nowego terminu wyborów, tak naprawdę nowych wyborów – stwierdził ekspert.

Jego zdaniem "w związku z upływem kadencji już dzisiaj odebrano wszystkim obywatelom prawo do wybrania swojego prezydenta". - Po prostu zlikwidowano wybory prezydenckie w Polsce – ocenił Małecki. Jak dodał, "jedyne, co można zrobić zgodnie z konstytucją, to formalne wprowadzić stan nadzwyczajny".

Autor:momo/adso

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości