TVN24 | Wybory prezydenckie 2020

Kaczyński: wybory powinny się odbyć 10 maja. "To prezydent najwięcej ryzykuje"

TVN24 | Wybory prezydenckie 2020

Autor:
js,
momo/pm
Źródło:
PAP, RMF FM, tvn24.pl
"Nie ma żadnych przesłanek do tego, żeby wprowadzić stan klęski żywiołowej"
"Nie ma żadnych przesłanek do tego, żeby wprowadzić stan klęski żywiołowej"RMF FM
wideo 2/22
RMF FM"Nie ma żadnych przesłanek do tego, żeby wprowadzić stan klęski żywiołowej"

Jestem przekonany, że w tej chwili nie ma żadnych przesłanek, do tego, by wprowadzić stan klęski żywiołowej, czyli ten najsłabszy ze stanów nadzwyczajnych, a tylko wtedy wybory mogą być odwołane - powiedział w sobotę prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Ocenił też, że kampania trwa, a na braku bezpośredniego kontaktu z wyborcami najwięcej traci Andrzej Duda.

NAJWAŻNIEJSZE INFORMACJE O KORONAWIRUSIE. RAPORT TVN24.PL >>>

Pierwsza tura wyborów prezydenckich została zaplanowana na 10 maja. Prezes PiS Jarosław Kaczyński był pytany w sobotę w RMF FM, czy wybory powinny się odbyć w tym terminie mimo wprowadzenia stanu epidemii w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa.

- Jestem przekonany, że w tej chwili nie ma żadnych przesłanek, do tego, by wprowadzić stan klęski żywiołowej, czyli ten najsłabszy ze stanów nadzwyczajnych, a tylko wtedy wybory mogą być odwołane - powiedział. - Pamiętajmy o tym ograniczeniu konstytucji. To nie jest tak, że my możemy powiedzieć: "odkładamy wybory, bo z jakichś względów uważamy, że tak należy zrobić". Muszą być przesłanki konstytucyjne, tych przesłanek w tym momencie w moim najgłębszym przekonaniu nie ma i mam naprawdę nadzieję bardzo mocną, że nie będzie ich w ostatnim momencie przed 10 maja - oświadczył Kaczyński.

To prezydent najwięcej ryzykuje, kandydując w wyborach dziesiątego (maja - red.).

Zaznaczył, że gdyby takie przesłanki były, "sytuacja, by się zmieniła". - Ale my czynimy wszystko, z naprawdę bardzo dobrą, zdyscyplinowaną postawą większości społeczeństwa w tym kierunku, by ten stan był pod kontrolą - powiedział prezes PiS. Zastrzegł, że nie oznacza to, że jest perspektywa bardzo szybkiej poprawy. Zauważył, że jest ponad 400 osób ze stwierdzonym zakażeniem koronawirusem i ponad tysiąc hospitalizowanych.

Dopytywany, Kaczyński oświadczył, że wybory "powinny się odbyć". - Administracja państwowa obydwu rodzajów - bo to jest i rządowa, i samorządowa, proszę pamiętać tutaj o roli administracji samorządowej - mają konstytucyjny obowiązek podjąć działania, bo zbliżają się już pierwsze terminy ku temu, żeby te wybory się odbyły. Jeśliby tego nie robiły, to łamałyby konstytucję - dodał prezes PiS.

"Najwięcej stracił w tej chwili prezydent" 

Odnosząc się do argumentów opozycji, że w obliczu trwającej epidemii kampania wyborcza byłaby niesprawiedliwa, Jarosław Kaczyński stwierdził, iż "najbardziej poszkodowany jest kandydat formacji rządzącej".

- Nikt tak nie gromadzi ludzi na spotkaniach i nikt nie ma tak znakomitego kontaktu z ludźmi, nikt nie jest tak świetnym mówcą, jak obecny prezydent - przekonywał prezes PiS. Jak dodał, Andrzej Duda „może od czasu do czasu wygłosić orędzie, ale to jest jednak możliwość ograniczona”. - Na pewno nie można jej nadużywać, bo wtedy ci, którzy tych wystąpień słuchają będą uważali, że to rzeczywiście jest nadużycie, więc w ten sposób by prezydent sobie szkodził - ocenił Kaczyński. 

Były premier zwrócił uwagę, że choć możliwość zgromadzeń została ograniczona, wciąż mogą odbywać się spotkania do 50 osób. Dodał, że sposób prowadzenia kampanii to decyzja poszczególnych kandydatów. - Dziś kampania jest prowadzona. Głównie w internecie, ale nie tylko w internecie. W mediach, są konferencje prasowe. Powtarzam - jeszcze raz i to naprawdę jest odpowiedź poważna - najwięcej stracił w tej chwili prezydent - powtórzył prezes Prawa i Sprawiedliwości. 

Jak stwierdził, gdyby nie nadzwyczajna sytuacja, w jakiej znalazła się Polska, Andrzej Duda "miałby za sobą z całą pewnością dziesiątki, jeśli nawet nie więcej niż setki spotkań". - To prezydent najwięcej ryzykuje, kandydując w wyborach dziesiątego (maja - red.) - ocenił Kaczyński.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO >>>

"Miarą krzywdy pana prezydenta jest liczba występów w telewizji"

Do wypowiedzi Kaczyńskiego odniósł się w sobotę prezes PSL i kandydat w wyborach prezydenckich Władysław Kosiniak-Kamysz.

- Miarą krzywdy pana prezydenta jest liczba występów w telewizji, po prostu nie możemy go znaleźć na żadnym kanale telewizyjnym, nigdzie go nie ma, nie wygłasza żadnego orędzia, nie ma żadnych konferencji transmitowanych od świtu do nocy - ironizował. Jak ocenił, "jest to jawna kpina, nie z innych kandydatów, ale z wyborców". 

Lider PSL zwrócił uwagę, że zarówno premier, prezes PiS, jak i prezydent Duda stale mówią o wyborach. - A to nie jest sprawa najważniejsza, życie i zdrowie, ratowanie polskiej gospodarki, ratowanie polskich firm, to są sprawy najważniejsze - podkreślił. 

- Jak ktoś chce mieszać politykę do koronawirusa i wykorzystywać koronawirusa do kampanii wyborczej to przegra, w maju, w październiku, czy za rok. Przegra po prostu z kretesem, bo to jest najbardziej ohydna rzecz, jaką można zrobić - ocenił Kosiniak-Kamysz. 

"Miarą krzywdy pana prezydenta jest liczba występów w telewizji"Władysław Kosiniak-KamyszTVN24

Wypowiedź prezesa Prawa i Sprawiedliwości skomentował także kandydat niezależny Szymon Hołownia.

"Dzisiaj odbyło się orędzie Kaczyńskiego - faktycznego zwierzchnika Andrzeja Dudy. Dowiedzieliśmy się, że nie można wprowadzać stanu nadzwyczajnego z uwagi na poszanowanie konstytucji, a wszyscy prawnicy mówiący o jej obchodzeniu są motywowani politycznie" - napisał dziennikarz na Twitterze. 

Przepisy prawa a wybory

Premier Mateusz Morawiecki poinformował w piątek o wprowadzeniu w Polsce stanu epidemii. Zostały zamknięte między innymi szkoły, restauracje i galerie handlowe. Zakazano także zgromadzeń powyżej 50 osób. Wznowiono kontrolę na granicach, a Polacy wracający z zagranicy muszą poddać się dwutygodniowej kwarantannie.

Ograniczenia praktycznie uniemożliwiają bieg prezydenckiej kampanii, jednak nie dają formalnych podstaw prawnych, aby przełożyć wybory.

Zgodnie z konstytucją w sytuacjach szczególnych zagrożeń, jeżeli zwykłe środki konstytucyjne są niewystarczające, może zostać wprowadzony odpowiedni stan nadzwyczajny: stan wojenny, stan wyjątkowy lub stan klęski żywiołowej.

Art. 228 Konstytucji mówi, że w czasie stanu nadzwyczajnego oraz w ciągu 90 dni po jego zakończeniu nie może być skrócona kadencja Sejmu, przeprowadzane referendum ogólnokrajowe, nie mogą być przeprowadzane wybory do Sejmu, Senatu, organów samorządu terytorialnego oraz wybory Prezydenta Rzeczypospolitej, a kadencje tych organów ulegają odpowiedniemu przedłużeniu.

Autor:js, momo/pm

Źródło: PAP, RMF FM, tvn24.pl

Raporty:
Pozostałe wiadomości