Kaczyński: będziemy kontynuowali realizację programu nawet z opozycyjnym prezydentem

TVN24 | Wybory prezydenckie 2020

Autor:
mjz//now/kwoj
Źródło:
Gazeta Polska, PAP
Kaczyński: prezydent przez cały czas był ostoją obrony polskiej konstytucjiTVN24
wideo 2/36
TVN24Kaczyński: prezydent przez cały czas był ostoją obrony polskiej konstytucji (wideo z 15.02)

Porażka w majowych wyborach zakończyłaby możliwość dokonywania śmiałych zmian, ale nadal umożliwiałaby sprawowanie władzy - stwierdził w wywiadzie w tygodniku "Gazeta Polska" prezes PiS Jarosław Kaczyński. Jednocześnie dodał, że jego partia będzie kontynuowała realizację programu wyborczego "nawet z opozycyjnym prezydentem". "Nie ma na pewno mowy o żadnych przyspieszonych wyborach" - zapewnił.

W środę "Gazeta Polska" opublikowała wywiad z Jarosławem Kaczyńskim. Prezes Prawa i Sprawiedliwości pytany był między innymi, dlaczego jego zdaniem ewentualna przegrana urzędującego prezydenta będzie miała fatalne skutki dla Zjednoczonej Prawicy.

"Mówię tak z dwóch powodów. Pierwszy - prezydent ma jednak dość znaczną władzę negatywną, większą niż Senat. Trudniej przełamać jego weto, niż zatwierdzić odrzuconą przez izbę wyższą ustawę. Prowadziłoby to do nieustannego konfliktu i niemożności załatwienia wielu ważnych spraw. Powód drugi dotyczy kwestii, którą nazwę stanem emocjonalno-psychologicznym. Jeśli pan prezydent uzyska mandat na kolejną kadencję, nasi zwolennicy poczują się wzmocnieni, jeśli nie - w oczywisty sposób będzie to dla nich negatywny sygnał. Biorąc pod uwagę temperaturę dzisiejszego sporu politycznego, to nie jest okoliczność bez znaczenia" - mówił lider PiS.

ZOBACZ >> Raport Wybory prezydenckie 2020

"Nie ma na pewno mowy o żadnych przyspieszonych wyborach"

"Zjednoczona Prawica ma najmocniejszy od lat mandat wyborczy do sprawowania władzy, będziemy kontynuowali realizację programu wyborczego nawet z opozycyjnym prezydentem" - zaznaczył Kaczyński. "Nie ma na pewno mowy o żadnych przyspieszonych wyborach. Mamy stabilną większość w Sejmie i nic tego nie zmieni. Można rządzić przy prezydencie z konkurencyjnej opcji politycznej. Jest to oczywiście trudniejsze, ale zapewniam, że możliwe" - przekonywał prezes Prawa i Sprawiedliwości.

Terlecki: kampania wymaga intensywnej pracy i ogromnej mobilizacji naszych zwolenników
TVN24

Dodał jednocześnie, że porażka w majowych wyborach zakończyłaby "możliwość dokonywania śmiałych zmian", ale - jak podkreślił - "nadal umożliwiałaby sprawowanie władzy".

"Pan prezydent Andrzej Duda ma ogromne szanse na zwycięstwo. Jest tylko jeden warunek. On i cała Zjednoczona Prawica, również nasi sympatycy, muszą twardo walczyć do ostatniej minuty kampanii. Dokładnie tak, jak to było pięć lat temu. Jeśli tak będzie, to jestem spokojny o wynik wyborów. Ale jeszcze raz powtarzam: wszystkie ręce na pokład!" - zaapelował.

"Bez nadzwyczajnej mobilizacji, ciężkiej orki w kampanii, także zwolenników, nie tylko samego kandydata i jego sztabu, sukcesu nie będzie" - powiedział Kaczyński.

"Naszym głównym wrogiem może być niedostateczna mobilizacja. Jedni pomyślą, że skoro mamy większość w Sejmie, to wybory prezydenckie nie są już takie ważne, inni uznają, że nieustanne gafy kandydatki Platformy dadzą prezydentowi Dudzie zwycięstwo bez większych problemów. I jedno, i drugie nastawienie jest złe" - dodał.

Sondaż prezydencki Ipsos dla OKO.press

Pytany o plany na kampanię wyborczą Andrzeja Dudy, Jarosław Kaczyński odparł, że uczestniczy jedynie w najważniejszych naradach sztabu, a poszczególne elementy tej kampanii będą ogłaszane "we właściwych momentach". "Mogę powiedzieć tyle, że będzie się ona opierała w dużej mierze na tematach, które są najbardziej obecne w przekazach naszej formacji: obrona wartości, rodzina, budowanie państwa solidarnego społecznie, sprawiedliwego. Ale to na pewno nie wszystko. Nic więcej nie powiem" - zaznaczył.

Kaczyński o geście Lichockiej: wszyscy powinniśmy trzymać nerwy na wodzy

Prezes PiS pytany był również o gest Joanny Lichockiej w Sejmie. Ocenił, że jest to "komplikacja w kampanii" prezydenckiej Andrzeja Dudy. "Przede wszystkim emocje wszyscy bez wyjątku powinniśmy trzymać na wodzy. To wydarzenie bez wątpienia nie powinno się zdarzyć i dziś jest wykorzystywane przeciwko nam - i w tym sensie jest komplikacją w kampanii pana prezydenta" - powiedział. "Jednak nie jesteśmy naiwni i wiemy, że akcja cynicznego, a wręcz bezwzględnego wykorzystania emocji ludzi wobec osób chorych na raka była zaplanowana dużo wcześniej, na pewno kilka tygodni temu. Odbyłaby się również wówczas, gdyby nie było sprawy z panią poseł" - przekonywał.

Joanna Lichocka podczas obrad pokazała w stronę opozycji środkowy palec
TVN24

Kaczyński powiedział też, że nikt chorym na raka nie odbiera pieniędzy, a rząd zabezpieczył środki na onkologię.

"Wszyscy politycy naszego obozu muszą mieć świadomość, że teraz mają zapomnieć o własnych ambicjach"

Szef PiS pytany o mobilizację elektoratu zapewnił, że Zjednoczona Prawica jest odpowiednio zdyscyplinowana w trakcie kampanii wyborczej.

"Wszyscy politycy naszego obozu muszą mieć świadomość, że teraz mają zapomnieć o własnych ambicjach, karierach politycznych czy jakichś planach rozbudowy swoich formacji. Prezydent Andrzej Duda wygra wybory tylko wówczas, gdy wszyscy będą ofiarnie pracowali na jego sukces, a nie rozglądali się za korzyściami dla siebie. Łączą nas idee, program, który obiecaliśmy naszym wyborcom zrealizować, i to jest absolutny priorytet. Zachęcam też naszych wyborców, by dawali to odczuć posłom i senatorom Zjednoczonej Prawicy. Każdy powinien czuć presję woli naszych zwolenników, a ona jest oczywista - reelekcja Andrzeja Dudy i dokończenie reform" - dodał.

Marcin Mastalerek: założyłem się z kimś, że prezydent wygra w pierwszej turze i widzę, że przegrywam ten zakład
TVN24

Prezes Prawa i Sprawiedliwości był również pytany, czy "sprawa sądów" będzie jednym z głównych tematów kampanii wyborczej. Odparł, że "można przyjąć takie przypuszczenie z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa". "Ale żeby było jasne - ja dziś nie wyrokuję, jaka będzie decyzja TSUE [Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który ocenia zmiany w sądownictwie zaprowadzane przez polskie władze - przyp. red.]. Mogę się spodziewać, że tak niekorzystna wobec Polski, jak to możliwe. I tu pojawia się pytanie o granice ingerencji w wewnętrzne sprawy państwa członkowskiego, bo (...) nie wszyscy patrzą na to przychylnym okiem. Nie ulega jednak wątpliwości, że instytucje unijne są zachęcane przez polityków totalnej opozycji do atakowania Polski i bez tych zachęt ataki byłyby albo znacznie słabsze, albo nie byłoby ich wcale" - stwierdził prezes PiS. Na pytanie, czy "mamy do czynienia z buntem części środowisk sędziowskich przeciwko demokratycznie wybranym władzom ustawodawczej i wykonawczej", Kaczyński odpowiedział, że jego zdaniem jest to "bunt sporej grupy sędziów".

"Andrzej Duda wykonuje testament polityczny Lecha Kaczyńskiego"
TVN24

"W mojej ocenie to jednak mniejszość, a nie większość środowiska. Celem tego buntu jest utrzymanie przywilejów, jakimi cieszy się ta grupa zawodowa. A jednym z nich jest faktyczna bezkarność. Ale nie tylko. Także wygoda, komfort nieliczenia się z czymkolwiek. Naszym celem jest przywrócenie elementarnej praworządności. Niestety, istotna część sędziów nie przestrzega dziś prawa, a kontrola instancyjna niemal nic w tej sprawie nie zmienia, bo nie jest tym zainteresowana, co w efekcie powoduje, że mnóstwo wyroków łamiących prawo jest zatwierdzanych przez wyższe instancje" - ocenił prezes PiS.

"Tej patologii nie możemy tolerować, bo ona jest nie tylko krzywdą dla obywateli, niesprawiedliwością, a niekiedy dramatem życiowym, ale także przeszkodą w rozwoju Polski. Dlatego reforma wymiaru sprawiedliwości musi być kontynuowana, jeśli będą ku temu warunki polityczne. Jednym z podstawowych jest zwycięstwo pana prezydenta Andrzeja Dudy" - dodał.

Prezes PiS: Rada Polityczna PiS udzieliła poparcia kandydaturze Andrzeja Dudy
TVN24

Na uwagę, że jednym z ważnych tematów kampanii będzie kwestia wyboru nowego pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, odpowiedział, że gdyby Prawo i Sprawiedliwość nie przyjęło nowelizacji ustaw sądowych [chodzi o tak zwaną ustawę represyjną - przyp. red.] "to wybory pierwszego prezesa Sądu Najwyższego byłyby sabotowane". Ustawa represyjna, która weszła w życie 14 lutego, wprowadza między innymi zaostrzenie kar dla sędziów, zwiększenie władzy rzeczników dyscyplinarnych i prezesów sądów oraz właśnie zmiany w wyborze pierwszego prezesa Sądu Najwyższego. 

CZYTAJ WIĘCEJ: CO WPROWADZA USTAWA REPRESYJNA? >>>

"Wprowadzone przez nas mechanizmy prawne uniemożliwiają sparaliżowanie Sądu Najwyższego. Jednak mimo to spodziewam się prób zakłócenia procesu wyboru. Nasuwa się pytanie, jak daleko sędziowie broniący swoich przywilejów są w stanie się posunąć" - powiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości. "Doświadczenie ostatnich lat podpowiada, że niestety daleko, wręcz do anarchii i bezczelnego łamania prawa. Ale na pewno nie będzie zgody na to, by jakaś grupa - nawet wysokich rangą sędziów - terroryzowała Sąd Najwyższy i blokowała egzekwowanie w Polsce prawa" - dodał.

mjz//now/kwoj

Źródło: Gazeta Polska, PAP

Źródło zdjęcia głównego: Mateusz Marek/PAP

Tagi:
Raporty: