Ruszyły wybory do Parlamentu Europejskiego. Głosują Brytyjczycy i Holendrzy

TVN24


Brytyjczycy i obywatele UE mieszkający na stałe w Wielkiej Brytanii głosują w czwartek w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Ma to miejsce niespełna trzy lata po referendum w sprawie brexitu. W czwartek głosowanie odbywa się także w Holandii, gdzie antyunijne i populistyczne Forum Demokratyczne (FvD) może uzyskać 15 proc. - tyle samo, co rządząca Partia Ludowa na rzecz Wolności i Demokracji (VVD).

Od poniedziałku do piątku na antenie TVN24 BiS specjalne wydanie programu EUROPA WYBIERA. Początek codziennie o 14.55.

CZYTAJ WIĘCEJ: EUROPA WYBIERA. Serwis tvn24.pl > Pierwotnie Wielka Brytania miała opuścić Wspólnotę 30 marca, a następnie 12 kwietnia bieżącego roku i nie brać udziału w tych wyborach, ale wynegocjowana przez premier Theresę May umowa wyjścia z Unii Europejskiej została trzykrotnie odrzucona przez Izbę Gmin.

Eurosceptyczni krytycy porozumienia argumentowali, że w niewystarczającym stopniu spełnia ono oczekiwania dotyczące suwerenności i odzyskania pełnej kontroli nad prawodawstwem przy zachowaniu obecnych warunków handlowych. Proeuropejscy politycy wskazywali, że zmieniające się wśród wyborców nastroje uprawniają do podjęcia próby zmiany decyzji z 2016 roku i pozostania w Unii Europejskiej.

Partia Brexitu i Liberalni Demokraci zyskują

Według ostatnich ustaleń z liderami 27 pozostałych państw członkowskich Wielka Brytania powinna opuścić Unię najpóźniej 31 października.

Intencją rządu w Londynie jest jednak jak najszybsze opuszczenie Wspólnoty: najlepiej jeszcze przed końcem czerwca, co pozwoliłoby na to, że wybrani w czwartek europosłowie nigdy nie objęliby swoich mandatów, gdyż pierwsze posiedzenie Parlamentu Europejskiego w nowym składzie zaplanowane jest dopiero na 2 lipca.

W związku z trwającym od miesięcy kryzysem politycznym w sprawie brexitu krótka kampania wyborcza ujawniła postępującą polaryzację i frustrację brytyjskiego społeczeństwa w sprawie Unii Europejskiej, wywołując odpływ elektoratu z dwóch głównych ugrupowań: rządzącej Partii Konserwatywnej i opozycyjnej Partii Pracy do eurosceptycznej Partii Brexitu i proeuropejskich Liberalnych Demokratów.

Większość sondaży wskazuje, że to właśnie te dwie ostatnie partie uplasują się na czele: nowe ugrupowanie jednego z wiodących zwolenników brexitu Nigela Farage'a, który w 2014 roku poprowadził do zwycięstwa Partię Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP), może liczyć na nawet 34-38 proc. głosów, a liberałowie na 16-18 proc.

Inne szacunki sugerują jednak, że na drugim miejscu mogą znaleźć się laburzyści, których wynik waha się od 13 do nawet 25 proc. Ich niejasne stanowisko w sprawie wyjścia z UE i różnice pomiędzy eurosceptycznym przywództwem a proeuropejskimi strukturami i elektoratem doprowadziło w ubiegłych tygodniach do utraty części zwolenników, co utrudnia dokładny pomiar preferencji wyborców.

Niepewne losy premier May

Sondażownie są podzielone w sprawie tego, w jakiej kolejności uplasują się pozostałe dwa ugrupowania: Partia Zielonych oraz Partia Konserwatywna, które mogą liczyć na poparcie od 7 do 14 proc. Jednocyfrowy wynik torysów byłby odebrany jako katastrofalny, dodatkowo zwiększając istniejącą presję na premier May do rezygnacji ze stanowiska, szczególnie po wcześniejszym niezadowalającym wyniku w majowych wyborach samorządowych.

Już w środę część posłów Partii Konserwatywnej otwarcie wzywało szefową brytyjskiego rządu do odejścia z urzędu, a media komentowały, że jej dni na Downing Street wydają się być policzone.

May zapowiedziała już wcześniej, że jest gotowa ustąpić z pozycji premier po zaplanowanej na czerwiec czwartej próbie przegłosowania jej porozumienia w sprawie wyjścia z Unii Europejskiej. Po fali krytyki ze strony obu głównych ugrupowań komentatorzy oceniali jednak, że Downing Street nie ma szans na uzyskanie dla swojego planu niezbędnej większości w Izbie Gmin.

W środę wieczorem symboliczną rezygnację ze stanowiska w sprzeciwie wobec tej propozycji złożyła nawet szefowa klubu parlamentarnego Partii Konserwatywnej Andrea Leadsom, uznając, że "nie może spełnić obowiązku lidera w Izbie Gmin, przedstawiając projekt ustawy (w sprawie brexitu)", z którym się "fundamentalnie nie zgadza".

Eurosceptyczni rywale szefowej rządu wskazywali w ostatnich tygodniach, że spodziewany triumf Partii Brexitu wynika z frustracji wyborców ze zbyt łagodnej linii wobec Brukseli w negocjacjach dotyczących opuszczenia wspólnoty. Wskazywali na konieczność zaostrzenia kursu przez następcę May.

Wśród głównych faworytów są wymieniani między innymi były minister spraw zagranicznych Boris Johnson, były minister do spraw brexitu Dominic Raab, obecny szef dyplomacji Jeremy Hunt i Leadsom, która w 2016 roku przegrała z May w walce o objęcie urzędu po ustępującym wówczas Davidzie Cameronie.

Brytyjczycy wybierają 73 eurodeputowanych

W czwartkowych wyborach do Parlamentu Europejskiego startuje także nowe, progresywne ugrupowanie Change UK (CUK), które powstało w wyniku rozłamu w Partii Pracy, a następnie zostało wzmocnione przez kilkoro proeuropejskich przeciwników May z Partii Konserwatywnej.

Po obiecującym starcie w pierwszych sondażach po rejestracji wyborczej ruch stracił jednak większość poparcia na rzecz Liberalnych Demokratów i może liczyć na ledwie 4-6 proc. głosów, prawdopodobnie nie uzyskując ani jednego mandatu w Parlamencie Europejskim nowej kadencji. Jednym z kandydatów CUK jest były polski minister finansów Jan Vincent Rostowski.

Głosowanie w około 40 tysiącach komisji wyborczych rozpoczęło się o godzinie 7 czasu lokalnego (godz. 8 w Polsce) i potrwa do godz. 22 (godz. 23 w Polsce). W 2014 roku frekwencja w wyborach europejskich w Wielkiej Brytanii wyniosła 35,6 proc.

Brytyjczycy wybiorą 73 europosłów w 12 okręgach wyborczych. Najwięcej z nich - 10 - będzie reprezentowało południowy wschód Anglii, a następnie Londyn i północny zachód kraju (po osiem). Sześciu deputowanych zostanie wybranych w Szkocji, czterech w Walii, a trzech w Irlandii Północnej.

W Anglii, Walii i Szkocji mandaty będą przydzielane metodą d'Hondta w oparciu o zamknięte listy partyjne, a w Irlandii Północnej - o model pojedynczego głosu przechodniego, w którym wyborcy porządkują kandydatów od najbardziej do najmniej popieranego.

Walka o 26 mandatów w Holandii

W czwartek do urn w wyborach do Parlamentu Europejskiego poszli także Holendrzy oraz uprawnieni do głosowania obywatele pozostałych krajów unijnych.

Antyunijne i populistyczne Forum Demokratyczne (FvD), które zdobyło zaledwie 2 proc. głosów w wyborach krajowych w 2017 roku, może uzyskać 15 proc. - tyle samo, co rządząca Partia Ludowa na rzecz Wolności i Demokracji (VVD). Socjaldemokratyczna Partia Pracy, z której wywodzi się pierwszy wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans, może liczyć na około 13 proc.

Agencja Reutera zauważa, że 36-letni nacjonalista Thierry Baudet, który "szturmem wszedł do holenderskiej polityki, może sporo zyskać w wyborach europejskich".

Baudet uważa, że Holandia utraciła kontrolę nad granicami oraz suwerenność na rzecz Unii Europejskiej i przeżywa egzystencjalny kryzys. Zajmuje antyimigracyjne stanowisko i wzywa do zachowania holenderskich wartości. Lider FvD jest zdania, że imigracja doprowadziła do upadku chrześcijańskiej europejskiej cywilizacji i chce, aby Holandia opuściła Unię Europejską.

W marcu bieżącego roku w wyborach prowincjonalnych partia Baudeta wyprzedziła rządzącą VVD premiera Marka Ruttego.

Baudet skradł elektorat głównie antyimigracyjnej, antysystemowej, antymuzułmańskiej i antyunijnej Partii na rzecz Wolności (PVV) swego rywala Geerta Wildersa, eurosceptyka najbardziej znanego z kampanii przeciwko islamowi - wskazuje Reuters. Ugrupowanie to może liczyć na około 5 proc. poparcia.

Jeśli holenderskie sondaże okażą się dokładne, Forum Demokratyczne może zdobyć pięć z obecnych 26 holenderskich miejsc w liczącym 751 miejsc Parlamencie Europejskim.

W 17-milionowej Holandii uprawnionych do głosowania jest 13 mln ludzi. W wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2014 roku frekwencja wynosiła około 37 proc. Pierwszy punkt wyborczy został otwarty na lotnisku w Amsterdamie o godzinie 5 rano. Lokale zostaną zamknięte o godzinie 21.

W piątek do urn wyborczych pójdą mieszkańcy Irlandii i Czech, a w sobotę Łotwy, Malty i Słowacji. W pozostałych krajach UE wybory odbędą się w niedzielę 26 maja. W całej Unii Europejskiej prawo głosu ma 426 milionów osób.

Pierwsze wyniki wyborów do europarlamentu będą ogłoszone dopiero w niedzielę - po zakończeniu głosowania we wszystkich państwach Unii Europejskiej.

Autor: tmw//now / Źródło: PAP