Fotopułapka miała uchwycić pumę. Nowa informacja w sprawie zdjęcia

Fotopułapka uchwyciła pumę
Puma schwytana. Drapieżnika poszukiwano od kilku dni (wideo ilustracyjne z 13 lipca 2026 roku)
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Nadleśnictwo Świdnica, Lasy Państwowe
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Nadleśnictwo Świdnica poinformowało, że po dokładnej weryfikacji zdjęcia pumy, na podstawie którego ostrzegano mieszkańców i turystów, jego autentyczność nie została potwierdzona.

Nadleśnictwo Świdnica poinformowało, że nie potwierdziła się autentyczność zdjęcia, które miało przedstawiać pumę w lasach w okolicach Zagórza Śląskiego. Weryfikację fotografii przeprowadzili funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Świdnicy.

We wtorek nadleśnictwo przekazywało informacje o możliwej obecności dużego drapieżnika na swoim terenie. Zdjęcie zwierzęcia miała zarejestrować fotopułapka, a fotografia została udostępniona przez Powiatowy Oddział Straży Ochrony Przyrody w Świdnicy. W związku z pojawieniem się zdjęcia leśnicy apelowali do mieszkańców i turystów o zachowanie szczególnej ostrożności podczas pobytu w lesie.

Zdjęcie nie zostało uznane za autentyczne

W czwartek Nadleśnictwo Świdnica opublikowało jednak nowy komunikat. Jak przekazano, po dokładnej analizie materiału zdjęciowego i dostępnych informacji nie udało się potwierdzić autentyczności fotografii.

Fotopułapka uchwyciła pumę - zdjęcie nie zostało uznane za autentyczne
Fotopułapka uchwyciła pumę - zdjęcie nie zostało uznane za autentyczne
Źródło zdjęcia: Nadleśnictwo Świdnica, Lasy Państwowe

"Informacja Nadleśnictwa miała charakter prewencyjny i zamieszczona była w trosce o bezpieczeństwo mieszkańców i turystów korzystających z lasu" - podkreślono w komunikacie.

Przedstawiciele nadleśnictwa podziękowali również mieszkańcom za odpowiedzialne podejście do sprawy. Jednocześnie przypomnieli, że podczas spotkania z dzikimi zwierzętami należy zachować szczególną ostrożność i nie podejmować prób zbliżania się do nich.

"Biorę pełną odpowiedzialność"

Nadleśniczy Nadleśnictwa Świdnica Jerzy Zemlik powiedział, że wcześniej do leśników trafiały informacje dotyczące pojawienia się pumy w lasach. Natomiast tym co ostatecznie utwierdziło ich w potrzebie publikacji komunikatu z ostrzeżeniem było to, że otrzymali zdjęcie od znanej im osoby. - To człowiek weryfikowalny z imienia i nazwiska i przedstawiciel znanej nam organizacji - wyjaśnił nadleśniczy Jerzy Zemlik.

Dodał jednak, że dokument fotograficzny, po przeprowadzonej przez policję weryfikacji, okazał się nieprawdziwy. - Mając domniemane informacje z wielu źródeł, z różnych rejonów, nie możemy wykluczyć informacji, że to zwierzę nie występuje. Może występować. My dementujemy informację, że to zdjęcie jest prawdziwe - podkreślił.

Zaznaczył, że "rolą nadleśniczego jest zapewnienie wszystkim bezpieczeństwa". - Miałem dwie możliwości: nie informować i ryzykować, że komuś się coś stanie oraz drugą: ostrzec. Można teraz powiedzieć, że naraziłem się na śmieszność, ale do podjęcia były dwie decyzje. Wybrałem drugą i biorę za nią pełną odpowiedzialność - powiedział.

O możliwości spotkania dużego zwierzęcia z rodziny kotowatych ostrzegały nie tylko starostwa w Świdnicy i Wałbrzychu. 13 sierpnia zrobiło to również kłodzkie starostwo i leśnicy z Nadleśnictwa Zdroje.

Śladów nie było

Urzędnicy  Starostwa Powiatowego w Wałbrzychu zapewnili, że po posiedzeniu sztabu kryzysowego zostały podjęte w terenie poszukiwania prowadzone przez Straż Leśną, Służbę Leśną, przewodników i członków fundacji prozwierzęcych. "Nie wykazały obecności drapieżnika z rodziny kotowatych. Odnalezione tropy należą wyłącznie do innych gatunków dzikich zwierząt" - przekazali w komunikacie urzędnicy i dodali, że przeprowadzone czynności wynikały z z priorytetu ochrony życia i zdrowia mieszkańców.

Źródło: tvn24.pl/PAP
Czytaj także: