Nastolatków wywozili do Niemiec i tam zmuszali do prostytucji. Sąd zmienia wyrok

Wrocław

Wszyscy oskarżeni trafią do więzienia, sąd uchylił nadzwyczajne złagodzenie karyTVN24 Wrocław
wideo 2/3

Sąd Apelacyjny we Wrocławiu zajął się sprawą trzech mężczyzn oskarżonych o handel ludźmi i zmuszanie do prostytucji nieletnich chłopców. Nastolatków wywożono do agencji towarzyskiej w niemieckim Essen. Sąd podtrzymał wyrok sześciu lat więzienia dla głównego oskarżonego. Zniósł jednak instytucję nadzwyczajnego złagodzenia kary zastosowanej wobec dwóch pozostałych oskarżonych członków grupy.

W lipcu 2018 roku Sąd Okręgowy we Wrocławiu skazał Mariusza M. na sześć lat bezwzględnego pozbawienia wolności. Dwóch pozostałych członków grupy zajmującej się werbowaniem i zmuszaniem nastolatków do prostytucji skazano wówczas na dwa lata więzienia. Kary jednak warunkowo zawieszono.

Wówczas sąd tłumaczył to złym stanem zdrowia Artura P. i tym, że Piotr C. sam wcześniej był ofiarą szajki. To oprotestowała prokuratura, która odwołała się od wyroku.

Warunkowe zawieszenie kary nie dla oskarżonych

Sąd apelacyjny przychylił się do wniosków prokuratury i zniósł nadzwyczajne złagodzenie kary zastosowane wobec P. i C. Tym samym uchylił warunkowe zawieszenie kary i orzekł, że mężczyźni mają iść do więzienia na trzy lata.

Sąd nie miał jednak wątpliwości co do wymiaru kary orzeczonej wcześniej wobec M. - Zeznania pokrzywdzonych, młodych chłopców zwerbowanych do pracy na terenie Niemiec, wsparte wyjaśnieniami świadków mających wiedzę na temat działalności agencji nie pozostawiają wątpliwości, że oskarżony dopuścił się wszystkich przypisanych mu czynów, brał udział w zorganizowanej grupie przestępczej - podkreśliła sędzia referent. I dodała, że szajka miała charakter międzynarodowy i transgraniczny.

Wyrok jest prawomocny. - Ja, jako obrona, uważam, że zabrakło pewnego elementu do przypisania mojemu klientowi udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Wydaje się też, że nie było przymusowego wykorzystania tego krytycznego położenia pokrzywdzonych, oni się godzili i wiedzieli, o co chodzi. Wydaje się, że chcieli sobie po prostu dorobić - stwierdził adwokat Dariusz Bojko, obrońca Mariusza M.

"Ofiary to łatwowierni małoletni"

Proceder, którego dotyczyła sprawa, miał miejsce między innymi w latach 2003-2007 na terenie Wrocławia, Poznania, Zielonej Góry, Niemiec i Holandii. - Ofiary to małoletni, którzy byli łatwowierni lub wprowadzano ich w błąd, albo znajdowali się w krytycznym położeniu, co wykorzystywali oskarżeni. Wywozili chłopców do Niemiec i zmuszali do uprawiania homoseksualnej prostytucji. Oskarżeni czerpali z tego korzyści - opisywał w lipcu 2018 roku sędzia Marek Poteralski.

ZOBACZ MATERIAŁ "SUPERWIZJERA TVN"

Śledztwa przeciwko grupie były prowadzone od 2007 roku. Jednak nie prowadzono ich w sposób ciągły. Były kilka razy zawieszane między innymi przez kłopoty z dotarciem do świadków, którzy zmieniali miejsca pobytu. Niektórzy nie chcieli zeznawać ze względu na wstyd. Inni ze strachu.

Autor: tam/gp / Źródło: TVN24 Wrocław

Źródło zdjęcia głównego: TVN 24