Wyrok ws. śmierci 25-letniego Dmytra, który zmarł na wrocławskiej Izbie Wytrzeźwień 

25-latka z autobusu wyprowadzili ratownicy medyczni, później trafił do izby wytrzeźwień
Wyrok sądu apelacyjnego ws. śmierci 25-letniego Dmytra na wrocławskiej izbie wytrzeźwień
Źródło: TVN24
Sąd apelacyjny złagodził wyroki dla funkcjonariuszy oskarżonych w sprawie śmierci 25-letniego obywatela Ukrainy Dmytra N. we Wrocławskim Ośrodku Pomocy Osobom Nietrzeźwym. Skazał ich na kary od trzech miesięcy do roku więzienia w zawieszeniu. Uznał, że przekroczyli uprawnienia i nieumyślnie doprowadzili do śmierci mężczyzny, jednak nie dopatrzył się znęcania nad zatrzymanym.

W piątek Sąd Apelacyjny we Wrocławiu złagodził wyroki dla funkcjonariuszy oskarżonych w sprawie śmierci 25-letniego Dmytra N., który zmarł w 2021 roku po doprowadzeniu do wrocławskiej izby wytrzeźwień. Oskarżeni zostali skazani na kary od trzech miesięcy do roku pozbawienia wolności, wszystkie z warunkowym zawieszeniem wykonania.

Rok pozbawienia wolności w zawieszeniu usłyszeli policjant Rafał P., funkcjonariusz udzielający asysty Konrad S., ratownik Konrad K. oraz lekarka Joanna K. S. Na sześć miesięcy pozbawienia wolności skazano opiekuna Marka P. i policjanta Franciszka K. Najłagodniejszy wyrok, trzy miesiące więzienia, usłyszała starszy posterunkowy Nikola M., której sąd przypisał jedynie zaniechanie reakcji na działania współoskarżonych, bez odpowiedzialności za sam skutek śmiertelny.

Sąd zasądził także 50 tys. zł tytułem zadośćuczynienia. Wszystkie wyroki zapadły w zawieszeniu na dwa lata. Dwie pracownice izby wytrzeźwień zostały uniewinnione.

Klatka kluczowa-241297
Wyrok jest skazujący, a kara łagodna
Źródło: TVN24

- Najważniejsze jest to, że jest to wyrok skazujący i dla oskarżycieli posiłkowych to była najważniejsza kwestia. Jeżeli chodzi o wymiar kary, orzeczone kary są łagodne, ale to jest domena sądów - skomentował adw. Krzysztof Budnik, oskarżyciel posiłkowy.

Sąd uznał, że funkcjonariusze przekroczyli uprawnienia podczas stosowania środków przymusu bezpośredniego i nieumyślnie doprowadzili do śmierci zatrzymanego. Jednocześnie wskazał, że sąd pierwszej instancji błędnie przyjął, iż ich działania miały charakter znęcania się nad pokrzywdzonym.

Wyroki, które zapadły w piątek w apelacji, są niższe niż orzeczone przez sąd pierwszej instancji. W czerwcu 2024 r. Sąd Okręgowy we Wrocławiu wymierzył oskarżonych kary od 1,5 roku do 5 lat więzienia. - Sąd nie może zaakceptować kar zapadłych w pierwszej instancji, to były kary najsurowsze (…), kara nie może przekraczać stopnia winy, a kary z pierwszej instancji ten stopień przekraczają - powiedział, uzasadniając wyrok, sędzia Andrzej Kot.

Zasnął w autobusie

Dmytro N. 30 lipca 2021 roku bawił się razem z kolegami na grillu. Mężczyźni pili alkohol. Wieczorem 25-latek wracał z imprezy autobusem linii N. W trakcie jazdy zasnął i dojechał do końcowego przystanku Petrusewicza. Z mężczyzną nie można było nawiązać kontaktu, w związku z czym kierowca wezwał do niego karetkę. Ratownicy jednak nie widzieli podstaw, żeby przewozić 25-latka do szpitala. Na miejsce wezwano policję.

25-latka z autobusu wyprowadzili ratownicy medyczni, później trafił do izby wytrzeźwień
25-latka z autobusu wyprowadzili ratownicy medyczni, później trafił do izby wytrzeźwień
Źródło: monitoring

Mężczyzna został zabrany do Wrocławskiego Ośrodka Pomocy Osobom Nietrzeźwym. Policja twierdziła, że w czasie interwencji zachowywał się agresywnie. Prokuratura potwierdziła, że obywatel Ukrainy zmarł jeszcze tego samego dnia, w którym trafił do izby wytrzeźwień. Z biegiem czasu na światło dzienne zaczęły wychodzić materiały przeczące wersji policjantów.

Nagrania z kamer monitoringu w autobusie

Na nagraniach z kamer monitoringu autobusu Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego we Wrocławiu, którym podróżował 25-latek, widać, że co najmniej przez kilka godzin mężczyzna był spokojny. Co więcej, prawie w ogóle nie było z nim kontaktu.

O jego zachowaniu mówił nam między innymi nieżyjący już ówczesny prezes MPK Wrocław Krzysztof Balawejder: - Z informacji, jakie uzyskałem od kierowcy, a także po szczegółowej analizie monitoringu, mogę jasno powiedzieć, że pasażer przez całą podróż zachowywał się spokojnie. Zarówno przez całą podróż, jak i potem w trakcie bardzo długiej, przeszło półtoragodzinnej interwencji pracowników pogotowia ratunkowego.

lajf kanik1
Nagranie z kamer monitoringu wrocławskiego autobusu
Źródło: TVN24

Najpierw śledztwo w tej sprawie prowadziła jedna z wrocławskich prokuratur. Później postępowanie trafiło do Świdnicy. Ostatecznie badaniem sprawy zajęła się Prokuratura Okręgowa w Szczecinie. Według prokuratury "trzech funkcjonariuszy policji oraz dwóch opiekunów - ratowników medycznych w pomieszczeniu Wrocławskiego Ośrodka Pomocy Osobom Nietrzeźwym we Wrocławiu przekroczyło swoje uprawnienia w zakresie stosowania środków przymusu bezpośredniego". Według śledczych działali wspólnie i w porozumieniu.

Akt oskarżenia

Biegli oraz prokuratorzy precyzyjnie wskazali i opisali, na czym polegała przemoc stosowana wobec 25-letniego Dmytra N., która w konsekwencji doprowadziła do gwałtownego uduszenia: dociskanie głowy, górnej części ciała oraz nóg pokrzywdzonego do materaca łóżka, dociskanie kolanem górnej części ciała i dolnej części pleców pokrzywdzonego, siadanie na leżącym pokrzywdzonym i dociskanie go całym ciężarem do materaca, uderzanie ręką i pięścią w okolice lędźwi oraz głowy lub obręczy barkowej, uciskanie rękoma szyi pokrzywdzonego, biciu pałką typu tonfa w okolice dolnej części pleców.

Według prokuratury utrudniło to pokrzywdzonemu swobodne oddychanie i w rezultacie doprowadziło do jego śmierci w wyniku gwałtownego uduszenia.

Inny policjant, jako świadek zdarzenia, "nie podjął żadnych działań uniemożliwiających stosowanie wobec pokrzywdzonego przemocy fizycznej". Lekarka, która 30 lipca 2021 r. pełniła dyżur w ośrodku, "zaniechała sprawowania właściwego nadzoru nad pokrzywdzonym i nie podjęła decyzji o zaprzestaniu stosowania wobec niego przymusu bezpośredniego przez funkcjonariuszy policji i opiekunów, czym nieumyślnie spowodowała jego śmierć w wyniku gwałtownego uduszenia".

Wrocławski Ośrodek Pomocy Osobom Nietrzeźwym
Wrocławski Ośrodek Pomocy Osobom Nietrzeźwym
Źródło: TVN24 Wrocław

Zdaniem prokuratora Huberta Kołtuniaka z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie Dmytro N. był "ofiarą celowo atakowaną, a nie napastnikiem". "Każdy z pięciu oskarżonych, którym zarzucono pobicie i znęcanie się nad Dmytro N., zrealizował część znamion składających się na opis czynu zabronionego, zaś ich suma stanowiła pełną realizację przestępstwa, którego konsekwencją była śmierć pokrzywdzonego" - tłumaczy.

Próby tuszowania śmierci

Dwie pracownice ośrodka: osoba wykonująca obowiązki opiekunki depozytariusza i kierownik zmiany, gdy wezwani do izby wytrzeźwień ratownicy medyczni uznali czynności ratunkowe za bezskuteczne, "podżegały ich do utrudnienia postępowania karnego związanego z nieumyślnym spowodowaniem śmierci poszkodowanego, a także do poświadczenia nieprawdy w karcie zlecenia wyjazdu zespołu ratownictwa medycznego i karcie medycznych czynności ratunkowych" - podała prokuratura.

Kobiety miały nakłaniać ratowników, aby zabrali ciało pokrzywdzonego do karetki i stwierdzili zgon dopiero w niej lub po przewiezieniu zmarłego na izbę przyjęć lub szpitalny oddział ratunkowy, "a także do potwierdzenia w karcie zlecenia wyjazdu i karcie medycznych czynności ratunkowych nieprawdy w części dotyczącej opisu podjętych działań i godziny odstąpienia od medycznych czynności ratunkowych, jak też czasu nastąpienia zgonu".

Sąd uniewinnił kobiety od postawionych im zarzutów, wskazując m.in. na wykluczające się wersje opisujące zdarzenia z ich udziałem.

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: