Więzienie za zamieszki po śmierci Igora Stachowiaka

TVN24

Sąd zdecydował: mężczyzna ma iść do więzieniaA. Łukaszewicz | TVN24 Wrocław
wideo 2/3

Sześć miesięcy więzienia i obowiązek wykonywania prac społecznych przez pół roku - taki wyrok usłyszał mężczyzna, który dwa lata temu wziął udział w zamieszkach przed komisariatem policji Wrocław-Stare Miasto. Protestowano tam po śmierci Igora Stachowiaka. Wyrok nie jest prawomocny.

Paweł W. nie przyznał się do winy. Jak w ustnym uzasadnieniu wyroku mówiła sędzia, mężczyzna potwierdził, że w trakcie zamieszek był w okolicy komisariatu przy ul. Trzemeskiej. Zaprzeczał jednak, by brał udział w starciach z policją.

"Sąd nie miał wątpliwości"

Jego wersji przeczy jednak zebrany materiał dowodowy - między innymi nagrania - i relacja świadka, który rozpoznał w W. mężczyznę, rzucającego przedmiotami w stronę funkcjonariuszy. - Sąd nie miał wątpliwości, że oskarżony wziął aktywny udział w zdarzeniach przed komisariatem - powiedziała sędzia Agnieszka Marchwicka. I przypomniała, że W. wraz z innymi agresywnymi uczestnikami zamieszek rzucał w policjantów, radiowozy i budynek komisariatu kamieniami, petardami i butelkami. W. miał też nie szczędzić funkcjonariuszom wulgarnych słów.

W. został skazany na sześć miesięcy pozbawienia wolności, ale także na sześć miesięcy ograniczenia wolności. Będzie musiał wykonywać nieodpłatną pracę na cele społeczne po 20 godzin w miesiącu. Kary mieszanej domagał się oskarżyciel publiczny.

To jednak nie koniec, bo sąd zdecydował, że mężczyzna ma naprawić wyrządzoną szkodę. Wraz z innymi - już skazanymi w tej sprawie - ma zapłacić część kwoty za zniszczenie jednego z radiowozów. Wyrok nie jest prawomocny.

Po wyjściu z sali oskarżony nie chciał rozmawiać z mediami. Powiedział, że wyrok to "farsa" i "same kłamstwa".

Zamieszki po śmierci zatrzymanego

Protesty były efektem wydarzeń, do jakich doszło w komisariacie w maju 2016 roku. Igor Stachowiak do siedziby policjantów trafił 15 maja. Wcześniej, został zatrzymany na wrocławskim Rynku. Miał zachowywać się agresywnie, policjanci użyli wobec mężczyzny paralizatora. W komisariacie, pomimo reanimacji, 25-latek zmarł.

Protestujący zarzucali policjantom brutalność, która miała przyczynić się do śmierci 25-latka. Na dowód pokazywali pośmiertne zdjęcie twarzy mężczyzny. Ich zdaniem widać było na nich opuchliznę i "ewidentne ślady pobicia".

17 i 18 maja przed komisariatem przy ul. Trzemeskiej zebrała się grupa osób, która w wersję przedstawianą przez policję nie wierzyła. I oskarżała funkcjonariuszy o śmierć Igora.

- Uczestnicy zgromadzenia usiłowali wedrzeć się do budynku. Rzucali w kierunku znajdujących się tam pojazdów policyjnych oraz budynku komisariatu kamieniami, metalowymi przedmiotami i petardami. Kierowali też do policjantów słowa powszechnie uważne za obelżywe - informowała Małgorzata Klaus z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.

Po zamieszkach o udział w nich i czynne napaści na policjantów zostało oskarżonych 51 osób. Kilkanaście z nich już usłyszało wyroki. Wśród skazanych są także osoby, które w trakcie wydarzeń przed komisariatem były najbardziej agresywne. - To nie były tylko słowa, wyzwiska pod adresem policjantów, ale także czynny udział w postaci rzucania butelkami, petardami, częściami barier czy też poprzez użycie gazu pieprzowego - mówił sędzia, który wydał wyroki skazujące w jednej ze spraw. Czytaj więcej

ZOBACZ REPORTAŻ "SUPERWIZJERA" TVN O ŚMIERCI W KOMISARIACIE

"Podstawową kwestią jest, czy wyciągamy właściwą lekcję z tej interwencji funkcjonariuszy"tvn24
wideo 2/35

Do zamieszek doszło przed komisariatem przy ul. Trzemeskiej:

Mapa Targeo

Autor: tam / Źródło: TVN24 Wrocław

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Wrocław