TVN24 | Wrocław

Lekarz pobierał opłaty za szczepienia przeciw COVID-19. "To był pewnego rodzaju happening"

TVN24 | Wrocław

Autor:
ib/gp
Źródło:
TVN24 Wrocław
Dworczyk: w czwartek przedstawimy ostatecznie, ile punktów szczepień powstanie i w jakich dokładnie miejscach
Dworczyk: w czwartek przedstawimy ostatecznie, ile punktów szczepień powstanie i w jakich dokładnie miejscach
wideo 2/25
Dworczyk: w czwartek przedstawimy ostatecznie, ile punktów szczepień powstanie i w jakich dokładnie miejscach

Ponad 50 pacjentów przychodni w Bielanach Wrocławskich zapłaciło po 60 złotych za szczepienie przeciwko COVID-19. Lekarz wystawiał paragony i instruował, aby te osoby domagały się refundacji bezpośrednio od Narodowego Funduszu Zdrowia.

- Można powiedzieć, że był to pewnego rodzaju happening. To chyba najlepsze słowo, chociaż wobec tak poważnej sytuacji może nie jest do końca poważne. NFZ, który jest zobowiązany do tego, aby płacić punktom szczepień za szczepienia, mam wrażenie, pod byle pretekstem stara się tych płatności unikać - twierdzi dr Adam Paszkowski.

OGLĄDAJ TELEWIZJĘ NA ŻYWO W TVN24 GO >>>

"Błąd w systemie"

Lekarz wskazuje na kwestionowanie przez NFZ przesyłanych drogą elektroniczną raportów za wykonane w przychodni szczepienia. Jeden z parametrów w plikach w arkuszach kalkulacyjnych ma być - według niego - wadliwy, czego następstwem jest uznanie przez NFZ szczepień za nieważne. Chodzi o dwie faktury - za luty i za marzec. Łącznie zakwestionowanych zostało ponad 300 szczepień. Koszt jednego to dokładnie 61 złotych i 24 grosze.

- Prawdopodobnie na styku dwóch systemów, które zajmują się rejestracją pacjentów i dokumentacją szczepień, jest jakiś błąd, który powoduje, że tak zwane statusy skierowań są źle przyporządkowywane do pacjentów, w związku z czym jest to traktowane jako błąd - tłumaczy lekarz.

Paszkowski twierdzi, że od połowy marca dzwonił do NFZ, wysyłał maile, sygnalizował te błędy, ale reakcji zwrotnej nie było. Uznał, że sprawę należy nagłośnić w inny sposób. Zdaje sobie sprawę, że wybrał dość kontrowersyjną formę protestu.

- Mówiłem pacjentom, jaka jest przyczyna. Wskazywałem, że nie jest to dla mnie komfortowe, ale nie widzę innej możliwości, żeby tę sprawę rozwiązać. Każdy dostał paragon i fakturę na wcześniej wspomnianą kwotę (61,24 zł - przyp. red.) z zaleceniem zgłoszenia się do NFZ, żeby zwracać się o refundację tej kwoty - przyznaje.

Interwencja NFZ

Po nagłośnieniu sprawy przez media Narodowy Fundusz Zdrowia zareagował. - Prowadzimy postępowanie wyjaśniające w tej sprawie. W zależności od jego wyników będziemy podejmować ewentualnie dalsze działania - mówi Anna Szewczuk-Łebska, rzeczniczka dolnośląskiego oddziału NFZ.

Lekarz został wezwany do zwrotu pieniędzy pacjentom. - Zostały one pobrane bezprawnie. Szczepienia przeciwko COVID-19 są w Polsce bezpłatne. Punktom zakwalifikowanym do Narodowego Programu Szczepień nie wolno pobierać dodatkowych opłat od osób szczepionych - zaznacza Szewczuk-Łebska.

Zapytaliśmy doktora Paszkowskiego czy powtórzyłby tę akcję, wiedząc z jakimi spotka się reakcjami.

- Powiem szczerze: tak. Uważam, że to może w końcu spowodowało, że ludzie się obudzili, NFZ wziął się do pracy, zmiany nastąpiły na lepsze. Widzę, że błędy w systemie są korygowane - przyznaje lekarz.

Dr Paszkowski szczepi dalej. We wtorek otrzymał nową dostawę szczepionek i ma wolne terminy. Zapewnia, że zwróci pieniądze pacjentom i nie będzie już pobierał opłat od kolejnych.

Autor:ib/gp

Źródło: TVN24 Wrocław

Pozostałe wiadomości