Czekała godzinami na transport po udarze. Dwa śledztwa po śmierci Patrycji

Samodzielny Zespól Opieki Zdrowotnej w Świdnicy
Nie było karetki, Patrycja zmarła
Źródło wideo: Fakty TVN
Źródło zdj. gł.: Archiwum TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Prokuratura wszczęła nowe śledztwo po śmierci 30-letniej Patrycji. Postępowanie obejmuje różne wątki, związane między innymi z działaniami dyrekcji szpitala, realizacją transportu sanitarnego i dokumentacją dotyczącą pacjentki, która po udarze krwotocznym przez wiele godzin czekała na przewiezienie do specjalistycznej placówki.

Jak wyjaśnia prokurator Małgorzata Czajkowska z Prokuratury Rejonowej w Świdnicy, równolegle prowadzone są teraz dwa odrębne postępowania w sprawie śmierci 30-letniej Patrycji z Piławy Górnej, która po udarze krwotocznym przez wiele godzin czekała na przewiezienie do specjalistycznego szpitala.

- Pierwsze zostało wszczęte w zeszłym roku i dotyczy możliwości popełnienia błędu w sztuce medycznej. To postępowanie jest w tej chwili zawieszone z uwagi na oczekiwanie opinii uzupełniającej z zakresu medycyny sądowej - mówi prokurator Małgorzata Czajkowska.

Drugie śledztwo, różne wątki

Teraz Prokuratura Rejonowa w Świdnicy rozpoczęła nowe śledztwo, dotyczące okoliczności transportu medycznego Patrycji z Piławy Górnej. Zostało wszczęte 6 lipca po zawiadomieniach złożonych przez ojca zmarłej kobiety. Jedno z pism trafiło wcześniej do Centralnego Biura Antykorupcyjnego, które przekazało je do świdnickiej prokuratury. Kolejne zawiadomienie wpłynęło 2 lipca.

- To postępowanie jest w początkowej fazie - zaznacza prokurator Małgorzata Czajkowska.

Jak wynika z zawiadomienia o wszczęciu śledztwa, które otrzymał ojciec Patrycji 7 lipca, śledczy badają kilka wątków. Postępowanie prowadzone jest pod kątem niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych, w tym dyrektora szpitala, oraz poświadczenia nieprawdy w dokumentach.

Co badają śledczy?

Prokuratura sprawdza, czy zawarta przez szpital umowa dotycząca transportu sanitarnego zapewniała możliwość niezwłocznego przewożenia pacjentów znajdujących się w stanie nagłego zagrożenia zdrowia. Bada również, czy po zdarzeniu wyciągnięto konsekwencje wobec podmiotu odpowiedzialnego za realizację transportu.

Kolejny wątek dotyczy dokumentacji medycznej. Prokuratura analizuje, czy nie znalazły się w niej nieprawdziwe informacje dotyczące przyjęcia pacjentki do oddziału neurologicznego oraz działań podejmowanych w celu zorganizowania jej transportu.

Śledztwo obejmuje również podejrzenie poświadczenia nieprawdy w dokumencie pokontrolnym dotyczącym charakteru transportu Patrycji między szpitalami.

- Ze względu na dobro postępowania nie udzielamy więcej informacji - zastrzega prokurator Małgorzata Czajkowska.

Kobieta czekała na transport

Patrycja trafiła do szpitala 27 marca 2025 roku. Jak relacjonował jej ojciec, pan Albert, kobieta zemdlała w swoim domu w Piławie Górnej.

- Jej narzeczony szybko zadzwonił na 112 i po około 20 minutach przyjechało pogotowie i zabrało ją na SOR w szpitalu w Świdnicy. Córce wykonano tomografię komputerową i okazało się, że omdlenie było spowodowane udarem krwotocznym. Trzeba było szybko przewieźć córkę do innego szpitala - mówił ojciec zmarłej.

Według rodziny, z powodu braku dostępnej karetki i problemów organizacyjnych transport do kolejnych placówek nie został przeprowadzony na czas. Patrycja zmarła po wielu godzinach oczekiwania.

- Oczekuję, że pan dyrektor poniesie konsekwencje - mówi w rozmowie z tvn24.pl pan Albert, ojciec Patrycji.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: