"Wybrali się w góry w trampkach i leginsach". Szli zamkniętym szlakiem
Na Kontakt24 otrzymaliśmy nagranie, które przedstawia turystów schodzących z zamkniętej trasy na Śnieżce. Zostało ono zarejestrowane w poniedziałek 6 kwietnia w godzinach popołudniowych.
- Z tego co wiem, to oni weszli od czeskiej strony, ale schodzili naszą stroną. My doszliśmy do Domu Śląskiego, a oni schodzili z góry od obserwatorium. Na dole tamtej trasy są łańcuchy i w tym Domu Śląskim jest wywieszka taka duża, że dookoła trasa jest zamknięta - opowiadał pan Piotr, autor nagrania.
Internauta dodał, że turyści nie byli przygotowani na warunki panujące w górach.
- Nikt nie zgłaszał tego, gdyż nie było nawet czasu. Zobaczyliśmy ich, jak już byli na samym dole. Największy problem mieli ze śniegiem, bo jest go bardzo dużo. Wybrali się w góry w trampkach, legginsach, więc nie dostosowali się do pogody. Przebijali się przez śnieg, żeby zrobić sobie coś w rodzaju schodów. Obserwowaliśmy ich z 15 minut i naprawdę mieli mnóstwo szczęścia - skomentował pan Piotr.
Nie wzięli latarek i raczków
Rozmawialiśmy z naczelnikiem GOPR-u Adamem Tkoczem. Przekazał, że nie odnotowali sytuacji, w której turyści mieliby w tym czasie schodzić akurat tym zamkniętym szlakiem, ponieważ najwidoczniej nie wymagało to interwencji.
Przyznał jednak, że przypadków schodzenia zamkniętymi szlakami jest teraz bardzo dużo. W wielkanocny weekend interweniowali na rejonie Skalnego Stołu, gdzie po zmroku utknęło dwoje turystów. Nie mieli latarek, nie mieli raczków, nie dostosowali trasy do możliwości i przygotowania stąd potrzebna była pomoc ratowników.
Po doposażeniu turystów udało się ich bezpiecznie sprowadzić. Działania zakończono po północy.
Obecnie w Karkonoszach śnieg powoli się topi, ale na grzbiecie jest go nadal dużo. Rano pojawia się oblodzenie. Trzeba wychodzić w góry przygotowanym i zaopatrzyć się w raczki.
Źródło: Kontakt24
Źródło zdjęcia głównego: Kontakt24/Piotr