Nie było korytarza życia, "dojazd wydłużony pięciokrotnie". Po wypadku na autostradzie zmarł pasażer

TVN24 | Wrocław

Autor:
ib/gp
Źródło:
TVN24 Wrocław
Utrudniony dojazd do wypadku, źle utworzony korytarz życiaTVN24/OSP Brochocin
wideo 2/7
TVN24/OSP BrochocinUtrudniony dojazd do wypadku, źle utworzony korytarz życia

Na autostradzie A4 samochód dostawczy wjechał z dużą prędkością w naczepę ciężarówki. Zakleszczony w kabinie nieprzytomny pasażer czekał na pomoc. Jednak dojazd ratowników trwał dłużej niż zwykle. Kierowcy czekający w korku nie utworzyli bowiem korytarza życia.

We wtorek po godzinie 11 służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o wypadku na 69. kilometrze autostrady A4 w kierunku Zgorzelca. W zdarzeniu udział brały dwie ciężarówki oraz samochód dostawczy.

- Ze wstępnych ustaleń wynika, że ciężarówka zmieniała pas z prawego na lewy, którym jechał bus. Kierowca prawdopodobnie nie zdążył wyhamować i wjechał w naczepę z dużą prędkością, następnie uderzając w jeszcze jedną ciężarówkę – informuje Dominika Kwakszys, rzeczniczka złotoryjskiej policji.

OGLĄDAJ TVN24 NA ŻYWO

Potężne uderzenie od strony pasażera zmiażdżyło kabinę busa. W środku zakleszczony był nieprzytomny pasażer. Kiedy ratownicy w końcu wykonali do niego dostęp, wyciągnęli go ze środka i udzielili pierwszej pomocy, na ratunek było już jednak za późno. 25-latek zmarł. Kierowca z obrażeniami trafił do szpitala. Kierującym z ciężarówek nic poważnego się nie stało.

"Tragedia"

Ochotnicza Straż Pożarna w Brochocinie (najbliższa jednostka przy węźle autostradowym, na którym doszło do wypadku) była jedną z jednostek zadysponowanych do wypadku. Jak przekazują strażacy, dojazd wszystkich służb był utrudniony przez brak korytarza życia.

- Konstrukcja tego odcinka autostrady, pozbawiona pobocza awaryjnego, stanowi niebezpieczeństwo dla pojazdów, które poruszają się w takim natężeniu ruchu. Nazywany jest czarnym odcinkiem. Miejsce niefortunne, zdarza się tam wiele wypadków. W tamtym roku odnotowaliśmy kilka w tamtym miejscu, na tej samej nitce – mówi Tomasz Halikowski, prezes OSP Brochocin.

Strażak opisuje, że dojechanie do wyżej opisywanego wypadku to była "tragedia".

- Wiemy, że jedziemy do poszkodowanej osoby, że jest ona zakleszczona w pojeździe. I stoimy w korku. To chyba najgorsze uczucie dla ratownika – zaznacza prezes OSP w Brochocinie.

Dojazd służb ratunkowych do wypadku na A4OSP Brochocin

"Dojazd wydłużony pięciokrotnie"

Halikowski przypomina, że utworzenie korytarza życia jest obecnie obowiązkiem kierowców. Zaznacza, że każde zatrzymanie na autostradzie, każdy korek, wiążę się najprawdopodobniej z jakimś zdarzeniem drogowym. Niedopuszczalną sytuacją jest - jak to miało miejsce wczoraj - że ciężarówka wyłamuje się, wyjeżdża z szyku i jedzie pasem, który utworzyli inni kierowcy.

- W końcu ten korytarz udało się zrobić. Przykra sprawa, że nie udało się to od początku. Wydłużyło nam to dojazd pięciokrotnie. Trudno powiedzieć, czy we wczorajszym przypadku i tych poważnych obrażeniach pasażera busa, coś by zmienił nasz szybszy przyjazd – przyznaje strażak.

Michał Rudziak z OSP w Brochocinie, kierowca wozu, dodaje, że widzieli pretensję w oczach kierowców, którzy do czasu ich przyjazdu próbowali pomagać. - Widać było, że patrzyli na zegarki, że tak długo dojeżdżaliśmy. Później im wszystko wytłumaczyliśmy, ale na początku nie było czasu, mieliśmy swoją robotę do wykonania – mówi.

Autor:ib/gp

Źródło: TVN24 Wrocław

Źródło zdjęcia głównego: OSP Brochocin