Wrocław

Znana jest przyczyna śmierci Brunona Kwietnia

Wrocław

Brunon Kwiecień nie żyje. Został znaleziony w celi
Brunon Kwiecień nie żyje. Został znaleziony w celiD. Wudniak | TVN24 Wrocław
wideo 2/3

Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie śmierci Brunona Kwietnia, skazanego za przygotowywanie zamachu terrorystycznego na Sejm. Mężczyzna został znaleziony martwy w swojej celi. Śledczy mają już wstępne wyniki sekcji zwłok mężczyzny. I informują: zmarł z przyczyn chorobowych.

We wtorek w celi Zakładu Karnego numer 1 we Wrocławiu znaleziono ciało Brunona Kwietnia, skazanego za przygotowywanie zamachu na Sejm. Jak informowała podpułkownik Elżbieta Krakowska, rzecznik Służby Więziennej, oddziałowy podczas wypuszczania osadzonych do lekarza okulisty zauważył, że leżący na łóżku mężczyzna nie daje oznak życia. Rozpoczęto reanimację Kwietnia. Na miejsce wezwano pogotowie. Jednak lekarz stwierdził zgon mężczyzny.

Rano przeszedł kontrolę, kilkadziesiąt minut później nie dawał oznak życia

W rozmowie z TVN24 Krakowska mówiła: - Wstępne czynności wskazują na to, że był to zgon z przyczyn naturalnych. Ale pewność temu stwierdzeniu dać może dopiero zlecona przez prokuraturę sekcja zwłok. Rzeczniczka Służby Więziennej podkreśliła też, że - na tym etapie - wszystko wskazuje na to, że w zdarzeniu nie brały udziału osoby trzecie.

Więcej informacji o tym, co się stało przekazała w czwartek prokuratura. - Brunon K. przebywał w celu dwuosobowej, razem ze współosadzonym Zenonem S. Około godziny 7.20 obaj współosadzeni zostali wyprowadzeni przed celę, by dokonać kontroli przez funkcjonariuszy Służby Więziennej - powiedziała Justyna Pilarczyk z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. Co było później? Jak wynika z ustaleń śledczych Zenon S. udał się do pracy, a Kwiecień wrócił do celi. Gdy, około godziny 9, weszli do niej funkcjonariusze zauważyli, że mężczyzna nie daje oznak życia.

Wstępne wyniki sekcji zwłok: śmierć z powodów chorobowych

Śledztwo prowadzone jest w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Ze wstępnych wyników sekcji zwłok wynika, że przyczyną zgonu Brunona Kwietnia był "chorobowy krwotok wewnątrzczaszkowy podpajęczynówkowy". - Ustalono także, że brak jest jakichkolwiek zmian urazowych w obrębie powłok czaszki. Stwierdzić należy, że Brunon K. zmarł z przyczyn chorobowych - przekazała Pilarczyk.

Do tej pory zabezpieczono między innymi monitoring z korytarza oddziału, w którym przebywał Kwiecień, dokumentację medyczną mężczyzny i jego akta osobowe z zakładu karnego. Przesłuchano także funkcjonariusza Służby Więziennej i współosadzonego. Ten drugi miał podkreślać, że Kwiecień nigdy nie mówił o popełnieniu samobójstwa. To samo wcześniej w rozmowie z TVN24 podkreślał jego obrońca. - Wiele razy powtarzał, że nie zamierza popełnić samobójstwa - mówił mecenas Maciej Burda.

Chciał wyjść na wolność

Pod koniec czerwca do sądu wpłynął wniosek o warunkowe przedterminowe zwolnienie Brunona Kwietnia z odbywania kary. Wniosek nie został jednak rozpatrzony, bo zgodnie z procedurami sąd zwrócił się do dyrektora zakładu karnego, w którym osadzony był Kwiecień, o udzielenie informacji na jego temat. Do tej pory opinia do sądu nie wpłynęła.

Przygotowywał zamach na Sejm

19 kwietnia 2017 roku Sąd Apelacyjny w Krakowie zadecydował, że Brunon Kwiecień jest winny przygotowywania zamachu terrorystycznego na Sejm. Obniżył równocześnie wyrok 13 lat więzienia, który wymierzył w 2015 roku sąd I instancji i skazał Kwietnia na 9 lat więzienia. Na poczet kary zaliczył też okres, który mężczyzna spędził wcześniej w areszcie.

Według śledczych Kwiecień, doktor chemii, ówczesny pracownik naukowy Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, zamierzał zdetonować w pobliżu Sejmu cztery tony materiałów wybuchowych na bazie saletry, umieszczone w pojeździe SKOT. Do eksplozji miało dojść podczas posiedzenia z udziałem prezydenta, premiera i ministrów - w trakcie rozpatrywania w Sejmie projektu budżetu.

W śledztwie Kwiecień przyznał się do tego, że przygotowywał i opracowywał zamach na gmach Sejmu, natomiast nie poczuwał się do winy i twierdził, że inspirowała go inna osoba.

Autor: tam/gp / Źródło: TVN24 Wrocław, PAP

Źródło zdjęcia głównego: archiwum

Pozostałe wiadomości