Wrocław

Skatował psa za butelkę wódki, teraz stanie przed sądem

Wrocław

Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w PolsceSzczęśliwy Alek szuka właściciela

- Najlepiej czuje się na dworze i lubi spacery - mówią inspektorzy Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, którzy w lutym zaopiekowali się skatowanym psem Alkiem. Teraz dla psa szukają nowego domu, a dla oprawców, którzy próbowali zabić czworonoga za butelkę wódki - sprawiedliwości w sądzie.

- To wielki sukces, bo takie sprawy zazwyczaj kończą się szybkim umorzeniem. Albo policja uznaje, że szkodliwość czynu jest niska, albo w ogóle nie udaje się znaleźć sprawcy - mówi Mateusz Czmiel z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

To on razem ze swoimi kolegami przez kilka miesięcy walczył o czworonożnego Alka. Skatowanego za butelkę wódki psa w tragicznym stanie znaleźli związanego w worku na poboczu drogi przy Bukowie pod Świdnicą.

"Chcieliśmy zrobić wszystko, żeby znaleźć oprawców"

- Miał rozgruchotaną całą czaszkę, dlatego zorientowaliśmy się, że ktoś chciał go zabić. Zareagowaliśmy więc błyskawicznie, chcieliśmy zrobić wszystko, żeby uratować psa, ale też znaleźć jego oprawców - mówi Czmiel.

I znaleźli. - Dostaliśmy anonimowego maila z nazwiskiem tej osoby, sprawę zgłosiliśmy do służb, a ci właściwie zaraz znaleźli podejrzanych, czyli właścicielkę Alka i mieszkańca wioski, który miał obiecać, że zabije psa za butelkę wódki. W 48 godzin po zgłoszeniu usłyszeli zarzuty i dostali policyjny nadzór - mówi Czmiel. Oboje przyznali się do winy CZYTAJ WIĘCEJ O PODEJRZANYCH

Mieszkańców miejscowości tak poruszyła historia skatowanego psa, że też zaangażowali się w pomoc. Do policjantów zgłosiło się siedmiu świadków, którzy będą zeznawać w tej sprawie przed sądem. Podejrzanym grozi nawet do trzech lat więzienia za kratami i 100 tys. grzywny. W sądzie oskarżają ich członkowie Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

Alek w pełni sił szuka nowego domu

A Alek? - Już czuje się dobrze - cieszy się Czmiel. Przez wypadek nie widzi jednak na jedno oko. Stał się również bardziej ostrożny. Nie lubi obcych, ale nigdy nie jest w stosunku do nich agresywny. - Pies był wychowywany w surowych warunkach, nikt się nim nie interesował, nie poświęcano mu wiele czasu. To pewnie dlatego jest trochę nerwowy, szczególnie gdy ktoś wykona gwałtowny ruch. Może wyszczerzyć zęby, ale na pewno nie ugryzie. Najlepiej czuje się na dworze, podoba mu się, gdy może dominować - opisuje Czmiel.

Alek na razie mieszka w domu tymczasowym u jednego z inspektorów Towarzystwa. - Ale czekamy na kogoś, kto zapewni mu godną starość, szukamy mu nowego domu - zachęca Czmiel.

Autor: mir,bieru//ec / Źródło: TVN24 Wrocław

Źródło zdjęcia głównego: Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce

Pozostałe wiadomości