Przez 23 lata niewolniczo pracował na fermie drobiu, teraz Rosjanin otrzymał polskie obywatelstwo

Autor:
tam
Źródło:
PAP, Twitter
Rosjanin spędził na farmie w Lisowicach 23 lata
Rosjanin spędził na farmie w Lisowicach 23 lataGoogle Earth
wideo 2/6
Google EarthRosjanin spędził na farmie w Lisowicach 23 lata

W czwartek w Dolnośląskim Urzędzie Wojewódzkim Rosjanin, który na fermie drobiu pod Legnicą spędził 23 lata, odebrał akt nadania obywatelstwa polskiego. - Czekałem na ten dzień ponad 20 lat, wreszcie jestem wolnym człowiekiem - powiedział pan Mikołaj. Sprawą jego oprawców zajmie się sąd, prokuratura oskarżyła właścicieli fermy drobiu o handel ludźmi.

W czwartek w Dolnośląskim Urzędzie Wojewódzkim pan Mikołaj odebrał akt nadania obywatelstwa polskiego. Na Twitterze Jarosław Obremski, wojewoda dolnośląski napisał: "Gdy tylko dowiedziałem się o tej sprawie, podjąłem wszelkie działania, aby pomóc, dlatego też cieszę się, że mogę uczestniczyć w szczęśliwym zakończeniu, tej przykrej i przerażającej historii".

"Jestem szczęśliwy"

W trakcie uroczystości nadania polskiego obywatelstwa podkreślił, że obywatelowi Rosji, który był przetrzymywany i zmuszany do pracy, pomogli ludzie dobrej woli. - Później historia ta została nagłośniona medialnie; a ja uważałem za swój obowiązek podjęcie działań, aby jak najszybciej można było nadać obywatelstwo - powiedział wojewoda. Dodał, że sprawa spotkała się z "daleko idąca życzliwością" ze strony Kancelarii Prezydenta RP.

Rosjanin w krótkiej rozmowie z dziennikarzami wyraził wdzięczność za nadanie mu obywatelstwa polskiego. - Czekałem na ten dzień ponad 20 lat; jestem szczęśliwy, wreszcie jestem normalnym, wolnym człowiekiem - powiedział mężczyzna, który ma w Polsce nową pracę i zakwaterowanie.

OGLĄDAJ TELEWIZJĘ NA ŻYWO W TVN24 GO >>>

Mężczyzna spędził ponad 20 lat na fermie drobiu, teraz z rąk wojewody dolnośląskiego otrzymał polskie obywatelstwoTwitter/ Jarosław Obremski

Na fermie drobiu spędził 23 lata

Jak ustalili śledczy, mężczyzna miał przebywać i pracować na fermie drobiu małżeństwa Ś. w Lisowicach koło Prochowic od 1997 r. do 2020 r.

60-letni dziś mężczyzna był w latach 90. pracownikiem cywilnym Północnej Grupy Wojsk Armii Radzieckiej.

Początkowo Rosjanin umówił się z właścicielami fermy, że za pracę otrzyma określone wynagrodzenie i utrzymanie. Szybko jednak okazało się, że Jan i Alicja Ś., na których dziś ciążą prokuratorskie zarzuty, nie wypłacali mu żadnych pieniędzy, a warunki, w jakich mieszkał i żył, były fatalne. Właściciele fermy zatrzymali Rosjaninowi paszport i książeczkę wojskową.

Prokuratura oskarża o handel ludźmi

Legnicka prokuratura oskarżyła Jana i Alicję Ś. o handel ludźmi. Jak mówiła wcześniej rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Legnicy prokurator Lidia Tkaczyszyn, małżeństwo Ś. zostało oskarżone o to, że "przechowywali obywatela Rosji, wykorzystując jego krytyczne położenie i stan bezradności, w celu świadczenia przez niego pracy na fermie drobiu". Jak wyjaśniła prokurator, "przechowywanie" to jedna z kodeksowych form handlu ludźmi.

Za przestępstwo, o które oskarżeni są Jan i Alicja Ś. grozi od trzech do 15 lat więzienia. Oskarżeni nie przyznali się do zarzutów. Proces w tej sprawie jeszcze się nie rozpoczął.

Autor:tam

Źródło: PAP, Twitter

Źródło zdjęcia głównego: Twitter/ Jarosław Obremski

Pozostałe wiadomości