Stan Bobru się poprawia, ale zakaz korzystania z rzeki wciąż obowiązuje
Masowe śnięcie ryb w zbiorniku Pilchowice i w korycie rzeki Bóbr poniżej zapory zaobserwowano na początku ubiegłego tygodnia. Zjawisko miało związek ze spuszczeniem wody ze zbiornika, które zakończono z końcem czerwca. To zaś było konieczne, aby rozpocząć remont pochodzącej z początku XX wieku zapory zbiornika Pilchowice. Łącznie odłowiono 15 ton martwych ryb.
Nowy komunikat w tej sprawie został opublikowany przez Dolnośląski Urząd Wojewódzki w środę.
"Dzisiejsze wizje terenowe WIOŚ oraz Wód Polskich nie wykazały występowania śniętych ryb. (…) Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska przekazał również częściowe wyniki badań laboratoryjnych próbek pobranych w dniach 4-6 lipca. Wyniki wskazują na poprawę jakości wody, szczególnie w punktach położonych bliżej Zapory Pilchowickiej" - czytamy w komunikacie. Jednak w Jeziorze Rakowickim I oraz we Włodzicach Wielkich odnotowano wzrost stężeń zawiesin ogólnych oraz chemicznego zapotrzebowania na tlen.
Urzędnicy uspokajają też, że mieszkańcy nie muszą martwić się o jakość wody z sieci wodociągowej, a dotychczasowe wyniki badań rtęci przedstawione przez WIOŚ nie stanowią zagrożenia dla zdrowia ludzi.
Wciąż jednak obowiązuje wydany w sobotę zakaz korzystania z rzeki. Obejmuje on: wchodzenie do wody, w tym kąpiele, pojenie zwierząt, amatorski i gospodarczy połów ryb, korzystanie z wód do celów gospodarczych i używanie jednostek pływających.
Zakaz dotyczy odcinka między Zaporą Pilchowicką a zbiornikiem Rakowice.
Inwestycja o strategicznym znaczeniu
Zrzut wody był konieczny, aby rozpocząć remont zapory w Pilchowicach. Remont kosztuje 93 mln zł i rozpoczął się w styczniu. Obejmuje m.in. prace na koronie i kaskadzie przelewowej, w galeriach oraz upustach dennych. Modernizowana jest również ściana odwodna obiektu. Zakończenie inwestycji planowane jest w ciągu dwóch lat.
Właścicielem obiektu jest spółka Tauron Ekoenergia. W sobotnim oświadczeniu spółka podkreśliła, że modernizacja zapory w Pilchowicach to inwestycja strategiczna i konieczna z punktu widzenia bezpieczeństwa przeciwpowodziowego, której przez dekady nie przeprowadzano. Jak zaznaczyła, przedsięwzięcie o wartości blisko 100 mln zł ma chronić mieszkańców Dolnego Śląska przed skutkami żywiołów, takich jak powódź z 2024 roku, a brak jego realizacji nie byłby - zdaniem spółki - odpowiedzialną alternatywą.
Jednocześnie zarząd odniósł się do krytyki i sytuacji ekologicznej w regionie, deklarując analizę skutków prowadzonych prac oraz współpracę z ekspertami i instytucjami. W komunikacie podkreślono, że działania były prowadzone zgodnie z przepisami i podlegają obecnie szczegółowym kontrolom.
Władze spółki zapowiedziały także działania naprawcze, w tym program odbudowy ekosystemu Jeziora Pilchowickiego i rzeki Bóbr, obejmujący rekultywację siedlisk i zarybianie.
W stanowisku podkreślono również społeczną wrażliwość na sprawę. "Z pełną powagą przyjmujemy głosy mieszkańców, środowisk wędkarskich, organizacji społecznych i wszystkich osób zaniepokojonych sytuacją na Jeziorze Pilchowickim oraz rzece Bóbr. Traktujemy te głosy jako ważny i potrzebny wkład w dyskusję dotyczącą przyszłości tego obszaru" - zaznaczono.
Spółka wskazała też, że po zakończeniu postępowań administracyjnych udostępni pełną dokumentację dotyczącą inwestycji.
Śledztwo prokuratury
Prokuratura Rejonowa w Lwówku Śląskim wszczęła śledztwo w sprawie śnięcia kilkunastu ton ryb po spuszczeniu wody ze zbiornika Pilchowice. Prowadzone jest w kierunku dokonania przestępstwa przeciw środowisku. - Chodzi o zanieczyszczenie wody w takiej skali, że może to zagrażać życiu lub zdrowiu człowieka lub spowodować istotne obniżenie jakości wody - powiedziała w sobotę rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze prok. Ewa Węglarowicz-Makowska.
Postępowanie powierzono Komendzie Powiatowej Policji w Lwówku Śląskim. - Zabezpieczana będzie dokumentacja od inwestora i wykonawcy inwestycji oraz od osób, które wydawały zgody na poszczególne etapy prac - dodała prokurator.