Wrocław

Pies skatowany za butelkę wódki. Właścicielka nie przyznaje się

Wrocław

Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w PolsceSzczęśliwy dziś Alek szuka właściciela

28 października zapadnie wyrok w sprawie psa Alka, który według Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, został skatowany za butelkę wódki. Przed sądem stanęła właścicielka psa oraz mężczyzna, któremu miała zlecić zabicie zwierzęcia. Prokuratura chce dla oskarżonych 10 miesięcy więzienia. TOZ - dwóch lat.

O skatowanym Alku pisaliśmy na tvn24.pl w lutym. Zmaltretowanego psa inspektorzy wrocławskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami znaleźli porzuconego w worku na ziemniaki. Leżał przy drodze we wsi Buków koło Świdnicy. Ledwo żył. Z rozciętym okiem i ranami na całym ciele trafił pod opiekę weterynarzy.

Śmierć zamiast karmy

W trakcie poszukiwań sprawcy okazało się, że jeden z mieszkańców wioski miał obiecać właścicielce Alka, że zabije psa za butelkę wódki. Kobieta, według inspektorów TOZ, nie miała pieniędzy na karmę dla psa.

- Prawdopodobnie poprosiła o pomoc jednego z mieszkańców Bukowa, który za butelkę wódki lub wina robił już wcześniej podobne rzeczy. Kiedyś był podejrzewany m.in. o poćwiartowanie jednego z psów mieszkających we wsi - informował Mateusz Czmiel, rzecznik TOZ we Wrocławiu.

Chcą dla nich więzienia

Na policję zgłosiło się też siedmiu świadków, którzy zeznawali przed sądem. Mężczyzna przyznał się do winy. Właścicielka psa twierdzi, że jest niewinna i nigdy nie znęcała się nad zwierzętami. Prokuratura domaga się dla oskarżonych po 10 miesięcy więzienia oraz po 500 zł na rzecz TOZ. Dla mężczyzny dodatkowo żąda pięcioletniego zakazu posiadania zwierząt.

Surowszej kary chce TOZ, który jest oskarżycielem posiłkowym w sprawie.

- Mecenas, która reprezentuje towarzystwo zażądała dwóch lat więzienia zarówno dla kobiety jak i dla mężczyzny. Mieliby też zapłacić po 2,5 tys. złotych na rzecz TOZ, a mężczyzna, który przyznał się do skatowania psa powinien też dostać 10-letni zakaz posiadania zwierząt - relacjonuje Zuzanna Pezalska, reporterka TVN24, która była na rozprawie.

Wyrok zapadnie 28 października.

Zdrowy, ale pamięta

Alek doszedł już do siebie, ale przez to, czego doświadczył, nie widzi na jedno oko. Jak opisują inspektorzy TOZ, stał się ostrożny i nie lubi obcych, ale nie zachowuje się wobec nich agresywnie. Wciąż czeka na nowy dom. Na razie mieszka w domu tymczasowym u jednego z inspektorów TOZ.

Zobacz jak dziś wygląda Alek i w jakim stanie trafił do TOZ

Autor: ansa/iga / Źródło: TVN24 Wrocław

Źródło zdjęcia głównego: Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce

Pozostałe wiadomości