Wrocław

Wyciął drzewa i zniszczył średniowieczne grodzisko. Sprawę bada już prokuratura

Wrocław

Tyle zostało ze średniowecznego grodziska. Archeolog: kontekst, w jakim znajdujemy zabytek jest niezwykle ważny
Tyle zostało ze średniowecznego grodziska. Archeolog: kontekst, w jakim znajdujemy zabytek jest niezwykle ważnytvn24
wideo 2/9

"Głupota i ludzka zachłanność" - tak o działaniu osoby, która zniszczyła średniowieczne grodzisko mówi przedstawiciel konserwatora zabytków w Opolu. Stanowisko archeologiczne przez wieki było ukryte w zagajniku, było też wpisane do rejestru zabytków. Nikomu nie przeszkadzało aż do czasu, gdy ktoś postanowił wyciąć drzewa i wykarczować teren. Sprawę wyjaśnia prokuratura.

Niepozorna kępa leśna otoczona polami. Pośród zarośli od wieków znajdowały się pozostałości po średniowiecznym grodzie. - Było to stanowisko archeologiczne objęte ochroną, wpisane do rejestru zabytków. Obiekt, kopiec o wysokości do metra nad ziemią, było widać. Był otoczony zagłębieniem, który nazywamy fosą - mówi Krzysztof Spychała, zastępca opolskiego wojewódzkiego konserwatora zabytków. I dodaje, że miejsce "było czytelne" i znane jeszcze przed wojną niemieckim badaczom. - Było tu setki lat i nagle w 2017 roku zostało zniszczone - denerwuje się urzędnik.

"Głupota i ludzka zachłanność"

Sprawa wyszła na jaw, gdy jeden z pracowników urzędu zauważył, że przy drodze brakuje mu jednej z kępy drzew. Temat zaczął być sprawdzany i tak, jak po nitce do kłębka, udało się dojść do tego że stanowisko zostało zrównane z ziemią. Na miejscu okazało się, że drzewa zostały wycięte, a teren wykarczowany. I to właśnie wtedy archeologiczny zabytek miał zostać zniszczony.

Jak mówi Spychała archeolodzy znaleźli fragmenty fundamentu i resztki glinianych naczyń. Czy miejsce zostało zniszczone świadomie, bo ktoś chciał powiększyć sobie pole? Tego nie wiadomo.

- Dookoła pól jest całe mnóstwo. Być może ktoś chciał powiększyć swój areał. Jeśli tak było to mamy do czynienia z głupotą i ludzką zachłannością. Inaczej tego nazwać nie można - uważa Spychała. Podkreśla jednak, że niewykluczone, że ktoś o stanowisku nie wiedział. Choć to wydaje mu się mało prawdopodobne.

Teren został wykarczowany | Archiwum Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Opolu

Wiedział, czy nie wiedział?

W to, że ktoś nie wiedział o istnieniu stanowiska archeologicznego wierzy jednak sołtys Brzeziny. - Nikt się nigdy tym nie interesował. Ktoś mógł nie do końca wiedzieć i po prostu wyciął drzewa, a teren zaorał - uważa Roman Bem.

Sprawę wyjaśnia prokuratura. - Mamy zarejestrowane takie zawiadomienie. Trwają czynności sprawdzające - informuje Iwona Kanturska, szef Prokuratury Rejonowej w Strzelcach Opolskich.

1. Kto niszczy lub uszkadza zabytek, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. 2. Jeżeli sprawca czynu określonego w ust. 1 działa nieumyślnie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. 3. W razie skazania za przestępstwo określone w ust. 1 sąd orzeka, a w razie skazania za przestępstwo określone w ust. 2 sąd może orzec, nawiązkę na wskazany cel społeczny związany z opieką nad zabytkami w wysokości od trzykrotnego do trzydziestokrotnego minimalnego wynagrodzenia. art. 108 Ustawy o ochronie zabytków

Miejsce w którym znajdowało się stanowisko archeologiczne | Archiwum Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Opolu

Stanowisko archeologiczne znajdowało się niedaleko miejscowości Brzezina:

Mapa Targeo

Autor: tam / Źródło: TVN24 Wrocław

Źródło zdjęcia głównego: Archiwum Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Opolu

Pozostałe wiadomości