Nie chcą u siebie Romów. "Czujemy się oszukani"

TVN24

tvn24Mieszkańcy wrocławskiego Tarnogaju nie chcą Romów na swoim osiedlu

Mieszkańcy wrocławskiego Tarnogaju protestują przeciwko przesiedleniu Romów na ich osiedle. Podpisują listy, organizują zebrania, rozwieszają plakaty. To reakcja na doniesienia lokalnych mediów, według których mieszkańcy z koczowiska przy ul. Kamieńskiego mają sie przeprowadzić na Tarnogaj.

Akcja protestacyjna trwa od kilku dni. Było spotkanie z mieszkańcami, trwa zbieranie podpisów w blokach i osiedlowych sklepach. Rozwieszane są plakaty informacyjne. Do urzędu miasta trafiło też stanowisko rady osiedla.

– Nie zgadzamy się na powrót Romów. Oni nie stosują się do obowiązujących tutaj praw, bo mają swoje prawa, kulturę i obyczaje. Osiem lat temu już tu mieszkali, obawiamy się tego powrotu do przeszłości – tłumaczy Krzysztof Suty, przewodniczący rady osiedla Tarnogaj.

Prasa donosi, mieszkańcy oburzeni

Wszystko dlatego, że w doniesieniach lokalnej prasy pojawiła się informacja o przeniesieniu Romów z koczowiska przy ul. Kamieńskiego do blaszanych kontenerów na Tarnogaju. W blaszakach przy ul. Bogedaina mieliby zamieszkać tylko mężczyźni. W kontenerach mieliby dach nad głową i prąd. Z wody mogliby korzystać w pobliskim schronisku im. Brata Alberta. Kobiety wraz z dziećmi, według lokalnej prasy, mają zamieszkać we wrocławskim zakonie bonifratrów.

– Czujemy się oszukani. Nikt z nami nie konsultował takiego rozwiązania, nikt nie przyjechał porozmawiać. Podpisy będziemy zbierać do rozwiązania sprawy po naszej myśli, a jeśli to nie przyniesie skutku to w wyborach zagłosujemy na ludzi, którzy będą nas słuchać – twierdzi Suty.

Urzędnicy tłumaczą

Tymczasem urzędnicy uspokajają. – Te kontenery nie są przeznaczone wyłącznie dla Romów, ale dla wszystkich bezdomnych. Romowie nie zalegalizowali swojego pobytu więc nie mogą dostać mieszkań socjalnych i w świetle prawa traktujemy ich jak bezdomnych - wyjaśnia Anna Bytońska z biura prasowego UM Wrocławia. I zapewnia, że osiedle Tarnogaj nie jest docelowym miejscem dla Romów z ul. Kamieńskiego.

– Nie planujemy tam powstania kolejnego koczowiska. Naszym obowiązkiem jest poszerzanie bazy noclegowej dla wszystkich bezdomnych – dodaje Bytońska.

To stanowisko potwierdzają władze schroniska, które miałoby mieszkańcom kontenerów zapewnić dostęp do bieżącej wody.

- Miasto dogadywało się z nami, ale tłumaczono, że chodzi o powiększenie bazy noclegowej. Romowie z koczowiska traktowani są jako osoby bezdomne, a więc te kontenery mogą służyć także im. Jednak to rozwiązanie tymczasowe, a schronienie tu będzie mogło znaleźć dwanaście osób – tłumaczy Aleksander Pindral z wrocławskiego Towarzystwa im. Brata Alberta.

Sprzeczne wersje urzędu miasta w sprawie Romówtvn24

Rozbieżne zdania miasta

Tymczasem w autoryzowanej wypowiedzi dla "Gazety Wrocławskiej" Bytońska stwierdziła: - Rozszerzyliśmy bazę miejsc w noclegowniach właśnie z myślą o Romach, którzy nielegalnie przebywają na koczowisku. Jedynym miejscem, jakie możemy ich zaproponować zgodnie z prawą są właśnie noclegownie [pisownia oryginalna - red.].

- Tym zdaniem potwierdziła, że baraki stanęły tam dla Romów - przekonuje Malwina Gadawa z "Gazety Wrocławskiej".

Mimo prób kontaktu, nie udało nam się ponownie porozmawiać z Anną Bytońską, by wyjaśnić tę rozbieżność.

Miasto sądzi się z Romami

Od kilku lat w barakach bez bieżącej wody mieszka ok. 60 osób, które do tej pory nie zalegalizowały pobytu w Polsce. Pod koniec marca rumuńscy Romowie z obozowiska przy ul. Kamieńskiego otrzymali od magistratu dwa pisma. W jednym z nich urzędnicy napisali, że mieszkańcy koczowiska łamią prawo, zajmując nielegalnie teren miejski. Drugie pismo zawierało wezwanie do opuszczenia koczowiska. Z taką decyzją Romowie się nie zgadzają. Przed wrocławskim sądem trwa proces o ich eksmisję z koczowiska.

CZYTAJ WIĘCEJ

Cztery kontenery stanęły przy ul. Bogedaina:

Mapa Targeo

Autor: tam / Źródło: TVN24 Wrocław, Gazeta Wrocławska

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Wrocław