Nauczycielka zdjęła krzyż ze ściany. Sądy uznały, że była dyskryminowana. Do akcji wkracza prokurator generalny

TVN24 | Wrocław

Autor:
tam/gp/kwoj
Źródło:
TVN24 Wrocław, Prokuratura Krajowa, TOK FM
Ksiądz powiesił, nauczycielka zdjęła. Spór o krzyż w szkoletvn24
wideo 2/3
tvn24Ksiądz powiesił, nauczycielka zdjęła. Spór o krzyż w szkole

Siedem lat po tym, jak nauczycielka z Krapkowic (województwo opolskie) zdjęła ze ściany krzyż, sprawa ponownie trafi do Sądu Najwyższego. Wszystko przez skargę nadzwyczajną złożoną przez prokuratora generalnego. Ten chce uchylenia wyroku, który przyznawał rację nauczycielce.

W 2013 roku Grażyna Juszczyk, wówczas nauczycielka matematyki z ponad 30-letnim stażem, zdjęła krzyż ze ściany pokoju nauczycielskiego jednej z publicznych szkół w Krapkowicach. Świadkami ściągnięcia krucyfiksu ze ściany było kilka osób, które przebywały wtedy w pokoju nauczycielskim. Jednak brak krzyża dyrekcja zauważyła dopiero po kilku tygodniach. W szkole zwołano zebranie, od którego miały rozpocząć się problemy matematyczki. Po zebraniu do dyrekcji zaczęły spływać donosy na Juszczyk. Na korytarzach miało rozpocząć się szeptanie i obgadywanie. Niektórzy - jak mówiła nauczycielka - mieli oskarżać ją o kradzież krzyża. Kobieta czuła się upokorzona.

Referendum w sprawie krzyża

W szkole zorganizowano referendum w sprawie krzyża. Ponad 90 procent nauczycieli opowiedziało się za powrotem krucyfiksu na ścianę. To nie poprawiło sytuacji nauczycielki, która czuła się skrzywdzona. Na postępowanie dyrekcji skarżyła się władzom gminy, ale też kuratorium i wojewodzie. - Wszyscy uważali, że wszystko jest w porządku. Mimo że było to postępowanie niesprawiedliwe i krzywdzące mnie - podkreślała wtedy Grażyna Juszczyk. W sprawie złożyła zawiadomienie do sądu pracy. Oskarżyła dyrektorkę szkoły o dyskryminację ze względu na bezwyznaniowość i powoływała się także na przepisy dotyczące molestowania psychicznego.

Sądy po stronie nauczycielki

We wrześniu 2016 roku Sąd Okręgowy w Opolu stwierdził, że kobieta była dyskryminowana ze względu na swoje poglądy. I nakazał wypłacenie jej pięciu tysięcy złotych odszkodowania i zamieszczenie przeprosin w lokalnych mediach. Rozstrzygnięcie było jednak nieprawomocne. Odwołała się od niego dyrekcja szkoły. Do sprawy włączyła się też prokuratura, która wcześniej nie angażowała się w spór. Powoływano się wówczas na przepis mówiący o tym, że ingerencja jest uzasadniona, jeśli "sprawa budzi poruszenie opinii publicznej". W apelacji prokuratura podnosiła, że sąd błędnie przyjął, iż doszło do dyskryminacji. W styczniu 2017 roku apelacje oddalił Sąd Apelacyjny we Wrocławiu. A tym samym w mocy został utrzymany wyrok sądu pierwszej instancji. - W ocenie sądu działania strony pozwanej nie doprowadziły do załagodzenie sporu. Wręcz przeciwnie, doprowadziły do jego eskalacji - uzasadniał sąd. A po wyroku Juszczyk mówiła: - Czuję przede wszystkim ulgę, bo ta sprawa trwała ponad trzy lata. To jednak wciąż nie był koniec. Prokuratura wystąpiła do Sądu Najwyższego ze skargą kasacyjną. Ta jednak, w listopadzie 2018 roku, została oddalona.

Zwrot akcji. Skarga nadzwyczajna Zbigniewa Ziobry

Teraz, ponad rok po tamtej decyzji, prokurator generalny skierował skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego w sprawie - jak czytamy w komunikacie Prokuratury Krajowej - "rzekomego dyskryminowania nauczycielki ze względu na jej światopogląd i przekonania religijne". Zbigniew Ziobro, prokurator generalny i minister sprawiedliwości, domaga się uchylenia wyroku.

Zarzucił wyrokowi naruszenie prawa do rzetelnego postępowania przed sądem i sprawiedliwości proceduralnej, które wynika z Konstytucji RP. "Sąd wadliwie zastosował przepisy Kodeksu pracy do stanu faktycznego sprawy i nieprawidłowo wyjaśnił znaczenie norm, które zastosował. Nadto sąd niewystarczająco wyjaśnił, na czym polegała w rozpoznawanej sprawie dyskryminacja powódki ze względu na jej światopogląd i związane z tym molestowanie oraz nie wskazał adekwatnego związku między światopoglądem powódki a działaniami, które mogły nosić znamiona jej dyskryminacji w zatrudnieniu" - napisano w uzasadnieniu. "Orzeczenie Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu należy uznać za niezgodne z zasadami, wolnościami i prawami wynikającymi z Konstytucji RP" - dodano. Co na to emerytowana nauczycielka? - Byłam pewna, że ta sprawa już dawno została zakończona. (...) Tymczasem teraz okazuje się, że prokurator generalny postanowił zainterweniować w mojej sprawie. Jestem tym przerażona i uważam, że jako szary obywatel doświadczam prześladowania ze strony państwa. Tak się właśnie czuję - powiedziała Radiu TOK FM.

Do ściągnięcia krzyża doszło w szkole w Krapkowicach:
Google Maps

tam/gp/kwoj

Źródło: TVN24 Wrocław, Prokuratura Krajowa, TOK FM

Źródło zdjęcia głównego: archiwum TVN24