Wrocław

On wyjechał do Australii, ona została w Polsce. Znaleźli miłosne kasety, teraz szukają pary

Wrocław

Pięć kaset magnetofonowych z miłosną historią emigrantaMuzeum Emigracji w Gdyni
wideo 2/4

Ona na imię miała Jolanta. Jego imię pozostaje tajemnicą. Wiadomo, że wyjechał do Australii. We Wrocławiu zostawił swoją ukochaną. Dzwonił, pisał i nagrywał na taśmach magnetofonowych opowieści dla ukochanej. Kasety zostały odnalezione na wrocławskim Nadodrzu. Ich autora i adresatki szuka teraz Muzeum Emigracji w Gdyni.

"Nasz biorytm fizyczny wygląda w ten sposób, że wspólnie jesteśmy na górze i na dole. Trzymamy się za ręce i idziemy w górę przez 11,5 dnia, a później w dół przez 11,5 dnia. Zgodność naszego biorytmu fizycznego wynosi 91%" - słychać na nagraniu z 1993 roku.

Kim jest Jolanta?

Te słowa wypowiada tajemniczy on. Wiadomo o nim tyle, że kiedyś pracował w Niemczech, a na początku lat 80. wyjechał do Australii. Zamieszkał w okolicach Perth. Z poprzedniego związku miał córkę. Nie wiadomo, czy została we Wrocławiu. Na pewno została tu ukochana mężczyzny. Poznał ją krótko przed wyjazdem na drugi koniec świata. Na imię miała Jolanta. Dzwonił do niej, pisał, a na magnetofonowych taśmach nagrywał godziny monologów.

Kasety z nagraniami na początku roku trafiły do Archiwum Emigranta, które działa przy Muzeum Emigracji w Gdyni. We Wrocławiu, w podwórku pomiędzy ulicami Świętego Wincentego i Jagiellończyka, odnalazła je osoba zawodowo zajmująca się montażem dźwięku. Gdy usłyszała słowa płynące z kaset skontaktowała się z muzeum.

Lepsi niż Rod Stewart i jego żona

Polak mieszkający w Australii hobbystycznie zajmował się tworzeniem biorytmów. Ustalał jak dużo, mimo dzielącej odległości, łączy go z ukochaną. "Kiedy wchodzimy w cykl minusowy, wiemy, że musimy sobie pomagać, nie wchodzić w drogę, nie szukać zaczepek, kochanie, nie dyskutować…" - opisywał Jolancie. I wyliczał, że łączna zgodność ich biorytmu fizycznego, emocjonalnego i intelektualnego wynosi 81 procent. Cieszył się. Jak mówił nikt nie miał takiego wysokiego wskaźnika jak oni. Jak przekonywał, odwołując się do jednego z artykułów prasowych, najlepszy miał piosenkarz Rod Stewart i jego ówczesna żona Rachel Hunter. "Idziemy zgodnie. Ta zgoda nasza, to nie jest lekarstwo na problemy dwojga ludzi. Niemniej, załóżmy że jeśli serca pulsują w tym samym rytmie, a równie mózgi i serca, to może jest to sprawa istotna w pożyciu dwojga ludzi" - opowiadał.

Na potrzeby nagrań wyliczył, że dzieliła ich różnica wieku wynosząca 9 843 840 minut. Ponad 18 lat.

Chciał otworzyć pracownię witraży

Jak przekazuje muzeum wiadomo, że autor ośmiu godzin kasetowych monologów interesował się witrażami. Planował powrót do Polski. Chciał otworzyć pracownię witraży. Jednak z ukochaną miał też rozmawiać o jej przyjeździe do Australii. Co się stało z parą? Jak potoczyła się ich znajomość? Tego chciałoby dowiedzieć się muzeum. Dlatego apeluje: jeśli ktokolwiek posiada informacje dotyczące nadawcy lub adresatki taśm prosimy o kontakt.

W sprawie nagrań można zgłaszać się na adres archiwum@muzeumemigracji.pl, dzwonić pod numer +48 58 670 41 75 lub pisać na kontakt24@tvn.pl.

Miłosne kasety znaleziono na wrocławskim Nadodrzu:

Autor: tam / Źródło: TVN24 Wrocław

Źródło zdjęcia głównego: Muzeum Emigracji w Gdyni