Wrocław

"Minister edukacji należy odebrać tytuł magistra". Za słowa o pogromie kieleckim i Jedwabnem

Wrocław

tvn24, facebook.comPo słowach minister edukacji naukowiec apeluje o odebranie Annie Zalewskiej tytułu magistra

Należy odebrać tytuł magistra filologii polskiej minister edukacji - mówi profesor Uniwersytetu Wrocławskiego, którego zbulwersowały wypowiedzi Anny Zalewskiej o pogromie kieleckim i Jedwabnem. - Jest wolność słowa, ust nikomu zamykać nie możemy, ale takie słowa należy potępiać - dodaje.

Szefowa MEN, która była gościem "Kropki nad i" unikała odpowiedzi na pytanie kto ponosi winę za pogrom kielecki w 1946 roku. Najpierw stwierdziła: różne były zawiłości historyczne. I dodała, że za zbrodnię odpowiadają "antysemici", ale nie Polacy. Anna Zalewska unikała też wskazania sprawców masakry w Jedwabnem. Stwierdziła, że w tym przypadku "doszło do wielu nieporozumień, do wielu bardzo tendencyjnych opinii".

- Dramatyczna sytuacja, która miała miejsce w Jedwabnem, jest kontrowersyjna. Wielu historyków, wybitnych profesorów, pokazuje zupełnie inny obraz - mówiła minister. Czytaj więcej na ten temat

"Słowa nie do przyjęcia"

Ta wypowiedź zdenerwowała prof. Wojciecha Browarnego z Uniwersytetu Wrocławskiego. Uczelni, którą z tytułem magistra ukończyła szefowa resortu edukacji. - Jej słowa są nie do przyjęcia. Są sprzeczne z wiedzą historyczną na temat tamtych wydarzeń. Absolwent studiów wyższych o profilu humanistycznym jest zobowiązany do posiadania wiedzy o polskiej przeszłości i kultywowania prawdziwej pamięci - wyjaśnia swoje wzburzenie profesor.

Jego zdaniem Anna Zalewska, która z zawodu jest nauczycielką jest zobowiązana do mówienia prawdy.

- Co więcej, wysoki urzędnik państwowy powinien nie tylko ważyć słowa, ale przede wszystkim kierować się etosem służby publicznej - uważa Browarny.

Profesor apeluje o odebranie tytułu magistra

- Widzieliśmy, że pani minister albo nie ma pojęcia o czym mówi, albo manipuluje prawdą, albo nie ma odwagi - twierdzi naukowiec. I przyznaje, że to "mało prawdopodobne", by słowa wypowiedziane na antenie TVN24 wynikały z niewiedzy. Profesor zamieścił na swoim Facebooku wpis, w którym domaga się odebrania minister tytułu magistra filologii polskiej.

- Wiem, że nie da się tego zrobić, bo tytułu naukowe odbierane są z powodu plagiatów. To był mój okrzyk rozpaczy i gest symboliczny skierowany do opinii publicznej. Chciałem pokazać, że nie zgadzam się na wygadywanie takich rzeczy - argumentuje profesor. I dodaje: jest wolność słowa, ust nikomu zamykać nie możemy, ale takie wypowiedzi należy potępiać.

"Problem ludzkiej uczciwości"

Słowa minister Zalewskiej komentowali także goście "Faktów po Faktach". - W moich oczach kompletnie straciła wszelki autorytet jako urzędnik państwowy, a właściwie jako człowiek. To nie jest partner do rozmowy, jeżeli nie jest w stanie powiedzieć o najprostszych rzeczach w sposób oczywisty, tylko w sposób tak nieprawdopodobny - mówił prof. Andrzej Friszke, historyk.

Wypowiedź skrytykował też prof. Paweł Śpiewak. - Tu jest tylko problem uczciwości ludzkiej, to znaczy, że jeżeli ja popełniam coś złego i się nie potrafię do tego przyznać, to znaczy, że jestem niedojrzały. To, co prezentuje pani minister Zalewska, to jest utrzymywanie uczniów w niedojrzałości - stwierdził.

Szefowa resortu MEN ukończyła studia polonistyczne na Uniwersytecie Wrocławskim:

Mapa Targeo

Autor: tam/gp / Źródło: TVN24 Wrocław

Źródło zdjęcia głównego: tvn24, facebook.com