Lekarka pozywa portal znanylekarz.pl. Za to, że jest negatywnie oceniana przez pacjentów

TVN24

ShutterstockLekarka pozywa znany portal

Lekarka z Wrocławia pozywa właścicieli portalu internetowego znanylekarz.pl i domaga się usunięcia swojego profilu. Kobieta twierdzi, że bez pozwolenia na stronie zamieszczono jej specjalizację i dane teleadresowe. Dodatkowo lekarce nie podobają się komentarze internautów, które "godzą w jej dobra osobiste". Z kolei przedstawiciele portalu przekonują, że pacjenci mają prawo do wygłaszania opinii, także tych krytycznych, i nie zamierzają usunąć żadnych informacji o lekarce.

Negatywne wpisy internautów powodują utratę zaufania pacjentów, godzą w dobre imię i renomę zawodową lekarki - tak twierdzi dr D., która złożyła do sądu pozew przeciwko portalowi znanylekarz.pl.

Opinie pacjentów czy głosy konkurencji?

"Unikać, unikać, jak najdalej" - ostrzegał jeden z anonimowych internautów, którego słowa przytacza "Gazeta Wyborcza". Inny z kolei miał opisać, jak nieskuteczną metodą leczyła go dr D. i jak "szablonowo" został potraktowany.

Na krytyczne głosy lekarka zareagowała z oburzeniem. Jak argumentowała, wpisów mogą dokonywać nie pacjenci, ale jej koledzy po fachu, którzy w nieuczciwy sposób eliminują konkurencję. Dlatego zażądała od portalu usunięcia swojego konta. Bez efektu, złożyła więc pozew do sądu przeciwko właścicielom serwisu.

D. domaga się zaniechania naruszania dóbr osobistych poprzez usunięcie jej profilu i wszelkich opinii dotyczących jej praktyki, zadośćuczynienia i przeprosin. Na czas powództwa jej konto na portalu zostało zablokowane.

"Portal pełni rolę publicznego stróża"

Z argumentami lekarki nie zgadzają się przedstawiciele portalu znanylekarz.pl. Jak wyjaśniają w oświadczeniu przesłanym tvn24.pl, portal pełni "bardzo ważną rolę społeczną", jaką jest kontrola pracy lekarzy. Ponadto, jak zaznaczają, obowiązuje wolność słowa i każdy ma prawo wygłosić swoją opinię na dany temat.

- Wierzymy, że nasza strona pełni rolę "publicznego stróża", ponieważ internet jest najważniejszą i najłatwiej dostępną płaszczyzną wymiany poglądów - zaznacza Aleksandra Trytek z portalu znanylekarz.pl. I dodaje: - Dane pani doktor przetwarzane są zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych. Zgodnie z orzecznictwem Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych nasze stanowisko jest słuszne. Lekarz uznawany jest za osobę publiczną, a jego zawód jest istotny z punktu widzenia interesu publicznego.

To nie jest pierwszy proces

Lekarka z Wrocławia nie jest jedyną, która sprzeciwia się praktykom serwisu dla pacjentów. Dotychczas portalowi wytoczono dwie analogiczne sprawy sądowe. Obie zakończyły się na korzyść znanylekarz.pl.

- Głosy takie jak ten pani doktor z Wrocławia zdarzają się niezwykle rzadko i stanowią marginalną ilość wszystkich przypadków. W naszym serwisie istnieje ponad 20 tys. zweryfikowanych medyków, którzy bardzo chwalą sobie współpracę z serwisem - kwituje Aleksandra Trytek.

Autor: balu / Źródło: TVN 24 Wrocław, Gazeta Wyborcza