Wrocław

Zepsuła się jedyna karetka do przewożenia wcześniaków, szpitala nie stać na nową

Wrocław

Jedyna karetka do przewożenia niemowlaków jest zepsuta
M. Cepin/kpołWiele dzieci zawdzięcza życie sprzętowi z karetki

W nagłych przypadkach brak takiej karetki może zagrażać życiu noworodków - mówi ordynator neonatologii ze szpitala w Legnicy (woj. dolnośląskie). Trzy tygodnie temu zepsuła się jedyna w okolicy specjalistyczna karetka do przewożenia niemowlaków, a placówki nie stać na zakup nowej. Lekarze apelują o pomoc w zbieraniu pieniędzy.

Od czasu awarii szpital w Legnicy korzysta z wypożyczonej karetki, jednak to tylko prowizoryczne rozwiązanie.

- Ze względu na swoje funkcje nie można zastąpić jej normalnymi karetkami, jakie na co dzień jeżdżą do pacjentów. Najmniejsi pacjenci, jakich przewozimy tą karetką, ważą około 500 gramów. Takie małe osoby wymagają innego sprzętu, a także zawieszenia, dzięki któremu inkubator jest stabilny – mówi Tomasz Kozieł, rzecznik legnickiego szpitala.

Apel o wsparcie

W pojeździe zepsuł się silnik, przez co jest zupełnie unieruchomiony. Od około trzech tygodni znajduje się w serwisie. - Jak na karetki, jest już wysłużona. Ma osiem lat, przejechała ponad 300 tys. km i już raz wymienialiśmy w niej silnik. Dlatego naprawa mija się z celem, pewnie niedługo po niej znów się zepsuje. Na zakup nowej nas nie stać - przyznaje Kozieł.

Koszt takiej specjalistycznej karetki do przewożenia niemowlaków to około 500 tys. zł. Dla szpitala to astronomiczna kwota, nie mogą również liczyć na pomoc Narodowego Funduszu Zdrowia, bo ten nie ma uprawnień, aby płacić za szpitalny sprzęt. Dlatego pracownicy apelują do ludzi dobrej woli o wsparcie finansowe.

Jedyna w promieniu 130 km

Sytuacja jest poważna, bo legnicka karetka jest jedyną taką w promieniu 130 km. Ponadto, służy do przewożenia niemowlaków do szpitali w Gliwicach czy Katowicach.

- W przypadku konieczności szybkiego działania brak karetki może stanowić zagrożenie dla życia noworodków - mówi wprost Wojciech Kowalik, ordynator legnickiej neonatologii.

Specjalistyczny sprzęt znajdujący się w pojeździe nie raz ratował już życie najmłodszych pacjentów.

- Mój synek jest wcześniakiem, po urodzeniu ważył nieco ponad kilogram. Gdyby nie specjalistyczny sprzęt na wyposażeniu pojazdu, moje dziecko by po prostu nie przeżyło - podkreśla Karolina Słomka-Majkut, mama jednego z dzieci, które leżą w legnickim szpitalu.

Autor: mir/gp / Źródło: TVN24 Wrocław

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Wroclaw

Pozostałe wiadomości