77-latka czekała kilkanaście godzin w przyszpitalnym namiocie. Szpital: zagwarantowaliśmy to, co byliśmy w stanie

TVN24 | Wrocław

Autor:
aa
Źródło:
TVN24, PAP
77-latka kilkanaście godzin czekała na przyjęcie do szpitala w KielcachTVN24
wideo 2/3
kielce

Trudna sytuacja w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Kielcach, gdzie brakuje już miejsc dla pacjentów z COVID-19. W czwartek trafiła tam 77-letnia pacjentka z podejrzeniem zakażenia koronawirusem. Lekarze nie mieli gdzie jej przyjąć.

- Byliśmy w trudnej sytuacji, ale nie odmówiliśmy pomocy - mówi Anna Mazur-Kałuża, rzecznik Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach. Do tej placówki w czwartek rano trafiła 77-letnia kobieta z podejrzeniem zakażenia koronawirusem. Z relacji jej rodziny wynika, że kobieta czekała kilkanaście godzin na przyjęcie na oddział. Sprawę jako pierwsza opisała "Gazeta Wyborcza".

Od 5 do 21

Syn 77-latki w rozmowie telefonicznej z reporterem TVN24 powiedział, że jego mama czekała w namiocie na miejsce od godz. 5 rano do 21. Władze kieleckiego szpitala potwierdzają, że taka sytuacja miała miejsce i tłumaczą, że w czwartek alarmowali koordynatora wojewódzkiego do spraw ratownictwa medycznego, że w tej placówce nie ma już wolnych miejsc dla chorych na COVID-19. Mimo to 77-letnią pacjentkę skierowano właśnie do nich.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE>>>

Rzeczniczka podkreśla również, że osoby z podejrzeniem koronawirusa muszą być izolowane, a takich miejsc też już zabrakło na szpitalnym oddziale ratunkowym, dlatego kobietę skierowano do przyszpitalnego namiotu. Zaznaczyła również, że czas oczekiwania w takich sytuacjach wynika też z tego, że z dalszymi decyzjami trzeba poczekać na wynik testu na koronawirusa.

- Zagwarantowaliśmy w tamtym momencie to, co byliśmy w stanie. Faktycznie przy naszym szpitalu stoją namioty. Są one ogrzewane przez straż pożarną, która reaguje na każde nasze wezwanie. Nie było miejsca, żeby ta pacjentka przebywała wewnątrz szpitalnego oddziału ratunkowego - mówi Mazur-Kałuża.

Coraz więcej chorych

W ostatnich dniach w Kielcach i powiecie kieleckim zdecydowanie wzrosła liczba osób zainfekowanych SARS-CoV-2. Tylko w czwartek zakażenie potwierdzono u 83 mieszkańców powiatu oraz 25 mieszkańców Kielc. W związku z gwałtownym wzrostem zakażeń w tej części regionu sanepid zmienia organizację pracy. - Całe województwo pracuje teraz na Kielce – poinformował Jarosław Ciura, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Kielcach. - Jesteśmy bardzo obciążeni. Nie ukrywam, że nie wyrabiamy się ze wszystkim, ponieważ skala robi swoje. Dałem polecenie na wszystkie powiaty, żeby pomagały Kielcom przy opracowywaniu list i kontaktowaniu się z osobami z wynikiem pozytywnym – dodał.

Dyrektor ocenił, że wzrost liczby zakażeń wynika z bagatelizowania problemu. Tymczasem jego zdaniem kolejne dane pokazują, że wirus może być zagrożeniem dla wszystkich osób, niezależnie od wieku czy stanu zdrowia.

Narażeni są też młodzi ludzie. Wiemy, że tylko dzisiaj kilka osób nie miało chorób współistniejących i też zmarło. Nie ma tutaj reguły. Musimy wziąć sobie to do serca pewne zasady - nosić maseczki w miejscach publicznych, dezynfekować ręce, dystansować się. Wakacje dały nam pewien spokój, ale trzeba sobie zdać sprawę, że imprezy się skończyły w marcu, żadna konferencja czy spotkania nie powinny być ważniejsze od zdrowia

Od soboty Kielce i powiat kielecki zostaną objęte czerwoną strefą w związku ze wzrostem zakażeń SARS-CoV-2. Tylko w czwartek zakażenie potwierdzono u 83 mieszkańców powiatu oraz 25 mieszkańców Kielc.

Podczas piątkowej konferencji wojewoda świętokrzyski powiedział, że w skali całego województwa są przygotowane 374 łóżka dla pacjentów z koronawirsuem. Z danych na czwartek wynika, że zajętych jest już 215.

-Wojewoda podkreślił, że jest to zapas, który wystarczy na kilka dni, natomiast tę bazę trzeba rozszerzyć - relacjonuje Mateusz Półchłopek, reporter TVN24.

Autor:aa

Źródło: TVN24, PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Tagi:
Raporty: