Konduktor dostał funty, które znalazł w pociągu. Ale pieniądze chce też jego pracodawca

Wrocław

A. Stefańczyk | TVN24 WrocławKoleje Dolnośląskie upomniały się o znalezione pieniądze (wideo z marca 2018 roku)

Kiedy po dwóch latach oczekiwania właściciel 1350 funtów nie zgłosił się po zgubę, urząd miasta w Legnicy przekazał pieniądze konduktorowi. Mężczyzna gotówkę znalazł w pociągu, dlatego upomniały się o nią również Koleje Dolnośląskie. Prawnicy przewoźnika twierdzą, że magistrat postąpił niezgodnie z przepisami.

W styczniu 2016 roku, mniej więcej w połowie trasy z Legnicy do Wrocławia, konduktor pociągu znalazł gruby plik banknotów - 1350 funtów. Właściciela nigdzie w pobliżu nie było, dlatego pracownik Kolei Dolnośląskich zgłosił zgubę w legnickim ratuszu. Pieniądze trafiły do biura rzeczy znalezionych. Informację o znalezisku rozpowszechniły media.

Ale dwa laty minęły i nie zgłosił się nikt. Zgodnie z procedurą, po takim okresie pieniądze powinny trafić do znalazcy. Aby przepisom stała się zadość, urzędnicy wystąpili do prawników o opinię, kto ma być odbiorcą pieniędzy.

Komu się należą?

- Znalazcą w tej sytuacji jest osoba fizyczna w postaci konduktora. 25 maja, posiłkując się opinią prawników, przelaliśmy odpowiednią kwotę tej osobie. Od tamtej pory temat jest dla nas zamknięty - przyznaje Ewa Szczecińska-Zielińska z Urzędu Miasta w Legnicy.

Ale jak się okazuje, temat na pewno zamknięty nie jest dla Kolei Dolnośląskich. Legnicki magistrat otrzymał od przewoźnika wezwanie do zapłaty. Dlaczego? Bo funty zostały znalezione w pociągu, czyli - według KD - na ich terenie.

- Przez dwa lata, jak te pieniądze leżały w biurze rzeczy znalezionych, stroną dla urzędu były Koleje Dolnośląskie. Natomiast w przypadku wypłaty, stroną był już nasz pracownik. Nic nie wskazywało na to, że sprawa zakończy się w ten sposób. Jesteśmy zaskoczeni. Ale opieramy się na przepisach prawa - mówi Bogusław Godlewski, rzecznik KD.

Spór

Tyle, że na przepisy powołują się obie strony. Powstał spór natury prawnej. Na razie prawnicy jednej i drugiej instytucji wymieniają się pismami, ale niewykluczone, że sprawa ostatecznie trafi do sądu.

- My współpracujemy z Kolejami w wielu sprawach. Jako miasto odbywamy spotkania z zarządem. Pojawiał się na nich wątek znalezionych pieniędzy. Mówiliśmy wprost, że opinia naszych prawników jest taka, a nie inna. Mieliśmy wrażenie, że prezes przyjmuje te ustalenia, że nie rodzi się żaden konflikt - przyznaje Ewa Szczecińska-Zielińska.

Obie strony na razie czekają na dalszy rozwój sytuacji.

Deklaracja aktualna

W marcu 2018 roku prezes KD deklarowały, że po tym jak pieniądze trafią na ich konto, przekazane zostaną na cel charytatywny.

- Taką decyzję podjął zarząd i absolutnie się z niej nie wycofuję. Taka idea przyświecała nam od samego początku. Jeśli ostatecznie otrzymamy tę kwotę, zostanie ona przekazana na ważny cel - deklaruje rzecznik Kolei Dolnośląskich.

Autor: ib//ec / Źródło: TVN24 Wrocław

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Wrocław