Jeleniogórskie Amber Gold? "Pożyczali 300 zł, musieli oddać 2000 złotych"

Wrocław

Andrzej Pawlukiewicz | TVN24 WrocławMężczyźni oskarżeni są o oszustwo

- Sprawa porównywana jest z aferą Amber Gold, bo poszkodowanych są setki - mówią prokuratorzy zajmujący się sprawą. Według ustaleń śledczych, trzej mieszkańcy Jeleniej Góry udzielali pożyczek, a potem fałszowali umowy i zawyżali kwoty na dokumentach. Suma jaką wyłudzili, może wynosić nawet milion złotych.

- Klienci brali u nich pożyczki na 300 złotych. Później okazało się, że muszą oddać dwa tysiące złotych. Można powiedziec, że to afera porównywana z Amber Gold - mówi Ewa Szumińska z Prokuratury Rejonowej w Kamiennej Górze.

Trzej mężczyźni w areszcie

Chodzi o trzech mężczyzn, których zatrzymała właśnie jeleniogórska policja. 30-latkowie podejrzani są o oszustwa i wyłudzanie pieniędzy od klientów z całego województwa.

- Mechanizm był bardzo prosty. Oszuści mieli własną firmę, w której można było wziąć pożyczkę. Przychodzili do nich mieszkańcy województwa i podpisywali umowy na kwoty od 300 do 500 złotych. Konsultant zmieniał je potem, wpisując wyższą kwotę i kolejny raz przedstawiał klientom do podpisu tłumacząc, że poprzednia umowa zniszczyła się na przykład w wyniku zalania. Niczego nieświadome osoby ponownie podpisywały fikcyjny dokument. Oszuści w kolejnych krokach egzekwowali kwotę od klientów, wysyłali wezwania do zapłaty i kiedy klient nie zapłacił - występowano na drogę sądową - tłumaczy prokurator.

Może chodzić nawet o milion złotych

Policjanci zabezpieczyli pół tysiąca umów, a każda opiewała na około 2 tys. zł. Łącznie w dokumentach mogli mieć więc zapisany nawet milion złotych.

Skąd brali klientów? - To też było proste. Oszuści wcześniej pracowali w parabankach i właśnie ze swoich poprzednich miejsc pracy uzyskiwali dane osobowe klientów, z którymi się kontaktowali - mówi Kamil Rynkiewicz z dolnośląskiej policji.

Sprawa wyszła na jaw po tym, jak do policji w Lubawce zgłosił się jeden z mieszkańców. - Powiedział o sprawie, która wydała się nam być mocno podejrzana. Policjanci postanowili dotrzeć już sami do kolejnych poszkodowanych - opisuje Ewa Szumińska.

Na razie wiadomo o 24 klientach.

"Poszkodowanych jest o wiele więcej"

- Ale to dopiero początek śledztwa. Poszkodowanych jest o wiele więcej - twierdzi prokurator. Wiadomo już, że firma miała konsultantów nie tylko na terenie Lubawki, ale w prawie wszystkich większych miastach byłego powiatu województwa jeleniogórskiego m.in. w Bolesławcu, Lubaniu, Zgorzelcu, Boguszowie i Kamiennej Górze.

Prokuratura w Kamiennej Górze wystosowała wnioski o tymczasowy areszt dla trzech podejrzanych. Mężczyźni usłyszeli już zarzuty. - Podejrzani są o to, że działając wspólnie i w porozumieniu udzielali pomocy i kierowali wykonywaniem oszustwa przez osobę również zatrudnioną w specjalnie do tego procederu stworzonej firmie – podaje Szumińska.

Do ośmiu lat więzienia

Policja sprawdza też wątek dotyczący narkotyków i nielegalnego obrotu tytoniem. - Grupa podejrzana jest również o nielegalne wprowadzenie do obrotu 800 kg tytoniu bez znaków akcyzy. Strata budżetu państwa z tego tytułu to ponad 480 tysięcy złotych - tłumaczy Szumińska.

Zatrzymanym za oszustwo grozi teraz do ośmiu lat więzienia.

Autor: bieru/b / Źródło: TVN24 Wrocław

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Wrocław | Andrzej Pawlukiewicz