Jechali gasić płonące trawy, przewrócili wóz strażacki. Pasażerowie pijani, kierowca poszukiwany

Wrocław

Strażackim wozem jechało trzech ochotników. Policja szuka kierowcytvn24
wideo 2/2

Wóz strażaków z Jugowa (woj. dolnośląskie) kosztował ponad milion złotych. Został zniszczony w trakcie jazdy do akcji gaśniczej. Kierowca uciekł i jest poszukiwany przez policję. Śledczy podejrzewają, że mógł być pijany. Pod wpływem alkoholu byli jego kompani.

Strażacy ochotnicy z Jugowa w niedzielę przed godziną 16 otrzymali zgłoszenie o pożarze traw. Włączyli sygnały i ruszyli do akcji. Daleko nie zajechali.

Dwóch zostało, jeden uciekł

- Świadkowie relacjonują, że wóz strażacki zaczął w pewnym momencie jechać zygzakiem. W końcu kierowca stracił panowanie nad pojazdem i wjechał do rowu, po czym przewrócił się na bok - relacjonuje Jerzy Korczyński, reporter TVN24. Wozem jechało trzech strażaków: kierowca i dwóch pasażerów. Ten pierwszy uciekł. - Policjanci, wyjaśniając wszystkie okoliczności tego zdarzenia poszukują kierowcy. Jest on ustalony - informuje aspirant sztabowy Paweł Petrykowski, rzecznik dolnośląskiej policji.

Nie wiadomo, dlaczego uciekł strażak, który prowadził pojazd. Niewykluczone, że był pod wpływem alkoholu. Wskazuje na to stan jego dwóch kompanów. Jeden z nich miał ponad 0,2 promila alkoholu w organizmie, drugi ponad promil.

"Do boju, to do boju"

Wóz, który uległ zniszczeniu, został kupiony kilka lat temu. Kosztował ponad milion złotych. Straty są wciąż szacowane. A naprawa może potrwać kilka miesięcy. - Wypadki chodzą po ludziach, ale w straży się to nie powinno zdarzyć. To straż amatorska. Do boju, to do boju i lecą - komentuje pan Piotr, mieszkaniec Jugowa.

Policjanci muszą przesłuchać kierowcę. Niewykluczone, że zdarzenia zostanie zakwalifikowane jako kolizja, bo strażacy ochotnicy nie doznali żadnych obrażeń.

"Nie powinni sami siebie nazywać strażakami"

- W tej chwili swoje dochodzenie prowadzi policja. Do czasu jego zakończenia mamy ograniczone możliwości działania. Na pewno jako komenda powiatowa będziemy chcieli spotkać się z zarządem tej jednostki - mówi asp. Michał Pawlik z kłodzkiej straży pożarnej. - Wcześniej nie dochodziły do nas sygnały, że w tej jednostce może dziać się coś niepokojącego. Gdyby tak było, to podjęlibyśmy działania - podkreśla Pawlik.

Jego zdaniem pijani strażacy ochotnicy sami siebie nie powinni nazywać się strażakami. - Jest mi naprawdę wstyd, że dopuścili się czegoś takiego - kwituje rzecznik kłodzkiej straży pożarnej.

Do zdarzenia doszło w Jugowie:

Mapa Targeo

Autor: tam/mś / Źródło: TVN24 Wrocław

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Wrocław | G. Hawałej