Przesiadła się na hulajnogę, bo zabrali jej prawo jazdy. Posłanka uważa, że bezprawnie

Wrocław

H. SzuberskiPosłanka nie ma prawa jazdy, jeździ na hulajnodze

Jak zapowiedziała tak zrobiła – posłanka PSL, która za zbyt szybką jazdę straciła prawo jazdy przesiadła się na hulajnogę. Ale, o ile wcześniej z pokorą przyjęła mandat i odebranie dokumentów, o tyle teraz ma wątpliwości, czy na pewno odbyło się to zgodnie z prawem, bo przecież chroni ją immunitet poselski. Napisała w tej sprawie do starosty dzierżoniowskiego.

Halina Szymiec-Raczyńska 30 lipca została ukarana przez policjantów z dzierżoniowskiej drogówki za przekroczenie prędkości w miejscowości Ratajno. W terenie zabudowanym, gdzie obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km/h posłanka pędziła 116 km/h. Dostała mandat w wysokości 500 zł, 10 punktów karnych oraz zatrzymano jej prawo jazdy na 3 miesiące.

- Uważam, że jak każdy Polak poczuwam się do obowiązku poniesienia konsekwencji swojego czynu. Bardzo mnie irytuje, jeśli dzielimy społeczeństwo na lepszych i gorszych. Jako posłowie jesteśmy takimi samymi obywatelami tego kraju. Nie podoba mi się dzielenie na obywateli na tych z przywilejami i tych bez przywilejów - mówiła przed kamerą TVN24 posłanka PSL tuż po otrzymaniu kary.

Już wtedy z uśmiechem zapowiadała, że się zagapiła i od teraz będzie się poruszać na hulajnodze. - Trochę mocniej przycisnęłam, nie sądziłam, że 12-letni volwiak ma takie przyśpieszenie! Teraz chodzę z psem na spacery, jeżdżę na hulajnodze i też dobrze! - przekonywała.

Posłanka pisze do starosty

Tymczasem, jak poinformowały lokalne media posłanka PSL przesłała do starosty dzierżoniowskiego ekspertyzę z Biura Analiz Sejmowych, według której posła i senatora chroni immunitet w takiej sytuacji. Szymiec-Raczyńska liczy na oddanie jej prawa jazdy - donosi dzierżoniowski portal.

– Ekspertyza wpłynęła do starosty, który obecnie zapoznaje się ze sprawą – mówi Renata Pilśniak, rzecznik prasowy dzierżoniowskiego starostwa. Na szczegóły musimy jednak poczekać około tygodnia.

Szymiec-Raczyńska nie chciała udostępnić nam ekspertyzy.

"Żeby ci na dole znali prawo"

W rozmowie z nami posłanka twierdzi, że nie liczy na zwrot prawa jazdy. - Chcę, żeby władza, ta "na dole", znała przepisy prawa - zaznacza posłanka.

Wyjaśnia, że ekspertyzę Biura Analiz Sejmowych dostała od kolegi, "który był w takiej samej sytuacji, jak ona". - Oni mieli prawo zabrać mi prawo jazdy, ale najpierw powinni zabrać mi immunitet. Ja proszę starostę o ustosunkowanie się do opinii z BAS-u - mów posłanka tvn24.pl.

I dodaje: ja mam czym jeździć, bo kupiłam piękną, zieloną hulajnogę.

"Policja nie ma obowiązku znać wszystkich posłów"

- Podczas zatrzymania, posłanka nie okazała legitymacji i nie zasłaniała się immunitetem. Policjant nie ma obowiązku znać wszystkich posłów - komentuje podinsp. Mariusz Furgała z dzierżoniowskiej policji.

Szymiec-Raczyńska w dzisiejszej rozmowie z nami potwierdziła, że faktycznie podczas zatrzymania nie przyznała się, że jest posłanką.

Zgodnie z nowymi przepisami ruchu drogowego, obowiązującymi od 18 maja 2015, kierowca za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h w terenie zabudowanym może stracić prawo jazdy na 3 miesiące. Jeżeli w tym czasie ponownie wsiądzie za kierownicę, kara zostanie wydłużona do 6 miesięcy. Jeśli znów nie zastosuje się do przepisów, zostanie mu odebrane prawo jazdy i konieczne będzie zdawanie egzaminu ponownie.

Autor: lp/i / Źródło: TVN 24 Wrocław

Źródło zdjęcia głównego: dtp-24.pl