Zatrzymany za nawoływanie do zemsty po zabójstwie w Bystrzycy Kłodzkiej

Podejrzany o zabójstwo 26-latka w Bystrzycy Kłodzkiej
Na osiedlu padły strzały, nie żyje mężczyzna
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Policja zatrzymała 29-letniego mężczyznę, który nawoływał w internecie do zemsty na Borysie B. podejrzanym o zastrzelenie 26-latka w Bystrzycy Kłodzkiej.

Mężczyzna miał nagrywać i publikować w internecie filmy nawołujące do nienawiści i przemocy oraz zabójstwa Borysa B. Prokurator postawił mu zarzuty dotyczące publicznego nawoływania do popełnienia zbrodni i posiadania narkotyków. Decyzją sądu podejrzany został aresztowany na dwa miesiące.

W poniedziałek sąd orzekł dwa miesiące aresztu również dla Borysa B. Prokuratura zarzuciła mu zabójstwo z zamiarem bezpośrednim 26-letniego mężczyzny. Instruktor strzelectwa oddał w kierunku mężczyzny kilka strzałów z karabinka automatycznego. Nie przyznał się do winy. Twierdził, że działał w obronie koniecznej.

Podejrzany o zabójstwo 26-latka w Bystrzycy Kłodzkiej
Podejrzany o zabójstwo 26-latka w Bystrzycy Kłodzkiej
Źródło zdjęcia: TVN24

Strzał po kłótni i śmierć 26-latka

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy prokurator Mariusz Pindera, relacjonując przebieg wydarzeń, podkreślił, że zdaniem prokuratury nie może być tu mowy o obronie koniecznej.

Według śledczych Borys B., spacerując z psem, spotkał w nocy na jednym z bystrzyckich osiedli trzech młodych mężczyzn. Byli pod wpływem alkoholu i - jak twierdzi prokuratura - już wcześniej zaczepiali przechodniów. Doszło do kłótni. B. wrócił do domu, zostawił psa i wziął karabinek automatyczny. Wyszedł z domu i ponownie spotkał tych trzech mężczyzn. Znów doszło do kłótni. Mężczyzna oddał strzał ostrzegawczy, a później oddał kolejne strzały w kierunku 26-latka, który zginął na miejscu. Pozostali dwaj uciekli. Później wrócili na miejsce zdarzenia. Zgłosili się na policję w niedzielę, po wytrzeźwieniu, jako świadkowie.

Nie żyje mężczyzna, trzej inni są zatrzymani
Nie żyje mężczyzna, trzej inni są zatrzymani
Źródło zdjęcia: TV Kłodzka

Wcześniej prokurator Pindera przekazywał, że mężczyzna, który strzelał, sam zgłosił się na policję, ale w poniedziałek uściślił, że jedynie zadzwonił do "znajomego policjanta, informując go o zdarzeniu".

- Gdy policja udała się do jego mieszkania, zatrzymała go na klatce schodowej. Miał przy sobie większą sumę pieniędzy i spakowane rzeczy osobiste oraz paszport - mówił prokurator.

Mężczyzna miał pozwolenie na broń. Grozi mu dożywocie.

Strzały padły między blokami
Strzały padły między blokami
Źródło zdjęcia: TV Kłodzka
TVN24
Dowiedz się więcej:

TVN24

Źródło: PAP
Czytaj także: