Zabił psa ze "szczególnym okrucieństwem", skazany na więzienie

TVN24

KPP GłogówMężczyzna zabił psa młotkiem

Na rok bezwzględnego więzienia skazał sąd Roberta D., który młotkiem zabił swojego psa. Mężczyzna ma też 10-letni zakaz posiadania zwierząt. Kilka miesięcy temu porzucił martwe, zakrwawione zwierzę na jednym z osiedli w Głogowie na Dolnym Śląsku.

W marcu zakrwawione zwłoki psa znalazła kobieta, spacerująca ze swoim pupilem. Policja stwierdziła na miejscu, że zwierzę zostało brutalnie zabite.

Rozpoczęły się poszukiwania sprawcy, w które zaangażowała się - oburzona zdarzeniem - lokalna społeczność. Po kilkunastu godzinach udało się zatrzymać 49-letniego mężczyznę. W trakcie przeszukania policjanci znaleźli w jego mieszkaniu młotek, którym mężczyzna zabił czworonoga.

- Podejrzany przyznał się do uśmiercenia swojego psa. Twierdził, że chciał się go pozbyć, gdyż niszczył mu wyposażenie domu - mówił nam w marcu Bogdan Kaleta, rzecznik głogowskiej policji.

Więzienie i zakaz posiadania zwierząt

Robert D. został oskarżony o zabicie swojego psa ze szczególnym okrucieństwem. Prokuratura chciała dla niego kary 2,5 roku więzienia, jednak sąd - mimo braku wątpliwości co do jego sprawstwa i bestialstwa - był łaskawszy.

Mężczyzna został skazany na rok bezwzględnego więzienia. Oprócz tego sąd orzekł 10-letni zakaz posiadania zwierząt, a także trzy tysiące złotych nawiązki na rzecz wrocławskiej Ekostraży.

"Sąd nie znalazł żadnych podstaw by kara była z warunkowym zawieszeniem jej wykonania. Nie można tutaj mówić o spontanicznym działaniu ze strony oskarżonego. Oskarżony przywiązał psa do drzewa. Zwierzę było bezbronne. Mężczyzna posłużył się młotkiem i zadał psu co najmniej sześć ciosów, które spowodowały śmierć zwierzęcia. To szczególne okrucieństwo o jakim stanowi ustawa. Późniejsze działania oskarżonego również wpisują się w ten schemat, bo przecież oskarżony następnie ciało psa przeniósł w miejsce mało widoczne" - cytuje sędziego Andrzeja Molisiaka portal miedziowe.pl.

"Wyrok satysfakcjonujący"

"Oskarżony twierdził, że był pod wpływem trudnej sytuacji rodzinnej, bo zmarła mu żona i nie mógł sobie z tym poradzić. Na potępienie zasługuje również motyw działania. Oskarżony przystąpił do działania wtedy, gdy wrócił do domu i zobaczył, że pies zniszczył element wyposażenia mieszkania, czyli ulubiony koc. To w żaden sposób nie tłumaczy oskarżonego" - uzasadniał sędzia.

Ekostraż występowała na rozprawie jako pokrzywdzony i oskarżyciel posiłkowy. Na swoim facebookowym profilu wolontariusze skomentowali wydany wyrok.

"Nie kłóćmy się czy to mało czy dużo. Dla nas - wobec ilości umarzanych spraw - taki wyrok jest satysfakcjonujący" - czytamy.

Wyrok jest nieprawomocny.

Do zdarzenia doszło w Głogowie:

Mapa Targeo

Autor: ib / Źródło: TVN24 Wrocław/miedziowe.pl