Pędził niemal 225 km/h. Dopadł go policyjny "Speed"

TVN24

Zamiast 140 km/h jechał dużo szybciejD. Wudniak | policja dolnośląska, TVN24 Wrocław
wideo 2/3

Kierowca pędził samochodem na dolnośląskim odcinku autostrady A4 z prędkością sięgającą chwilami niemal 225 kilometrów na godzinę. Został zatrzymany przez funkcjonariuszy z niedawno utworzonej specjalnej grupy "Speed".

Dolnośląski odcinek autostrady A4 w okolicach Bolesławca. To tam policjanci z nowo utworzonej grupy "Speed", która ma walczyć z agresją na drogach i nadmierną prędkością na licznikach kierowców, zauważyli pędzące auto.

"Szaleńcza jazda"

- Jego kierowca na drodze, gdzie obowiązuje ograniczenie do 140 kilometrów na godzinę, jechał znacznie szybciej. Jeden z pomiarów wykazał prędkość ponad 224 kilometrów na godzinę. Szaleńczą jazdę mężczyzny zakończyli dopiero funkcjonariusze - relacjonuje sierż. sztab. Przemysław Ratajczyk z biura prasowego dolnośląskiej policji.

Z relacji mundurowych wynika, że kierowca był kompletnie zaskoczony faktem, że został zatrzymany. - Nie spodziewał się kontroli. Twierdził, że zmierzona przez policjantów prędkość to nie ta, z którą się poruszał - podkreśla Ratajczyk. Dlatego mężczyzna nie dostał mandatu. Wniosek w jego sprawie zostanie skierowany do sądu.

A policja przypomina: - Każdy kierowca, który lekceważy obowiązujące ograniczenia prędkości i swoim zachowaniem na drodze stwarza zagrożenie dla innych uczestników ruchu musi liczyć się z tym, że stanie się obiektem zainteresowania policjantów z grupy "Speed".

"Speed" uderza w piratów drogowych

Czym właściwie jest "Speed"? To specjalna grupa utworzona w ramach policji do walki z piratami drogowymi. Jej funkcjonariuszy, wyposażonych w nie zawsze oznakowane nowoczesne radiowozy i motocykle, można spotkać we wszystkich województwach.

- Jesteśmy wszędzie. Jeździmy po głównych ciągach komunikacyjnych, jeździmy po drogach ekspresowych i po autostradach - tłumaczył asp. sztab. Jan Siwicki z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji.

To jak działa grupa "Speed" sprawdzał Dariusz Prosiecki, reporter "Faktów" TVN.

Do zdarzenia doszło na terenie powiatu bolesławieckiego:

Mapa Targeo

Autor: tam/ ks / Źródło: TVN24 Wrocław