Maniek otarł się o śmierć. Zjadł kiełbasę z powbijanymi gwoździami

TVN24

Pies musiał przejść operacjęTVN24 Wrocław
wideo 2/2

Najpierw zwymiotował trzema. Po wizycie u weterynarza okazało się, że kolejne trzy ma w przewodzie pokarmowym. Maniek miał szczęście, bo szybko uzyskał fachową pomoc. Ale nadal nie wiadomo, kto w Brzegu (woj. opolskie) rozrzuca poprzebijaną gwoździami kiełbasę. Sprawą zajmuje się policja.

Pani Beata wyszła z psem na spacer w ostatnią sobotę. Jak mówi, musiała przejść trochę bokiem, bo akurat na utartej trasie rozstawiło się kino letnie. Tam Maniek znalazł jakiś przedmiot, który chwycił pyskiem.

- Nie byłam przekonana, czy on to połknął, czy wypluł. Często lubi brać do pyska kamienie albo kije. Wróciliśmy do domu. W niedzielę, około godziny 12 zwymiotował. Podczas sprzątania tych wymiocin, córka akurat sprzątała, okazało się, że są tam trzy gwoździe - relacjonuje pani Beata, właścicielka psa.

Od razu zaczęły się poszukiwania weterynarza. Około 15 weterynarz w Brzegu wykonywał już psu prześwietlenie. Na zdjęciach widać było kolejne trzy gwoździe zalegające w układzie pokarmowym zwierzęcia. Zalecenie lekarza: natychmiastowa operacja.

Zdjęcia robione w trakcie operacji

Należy zaznaczyć, że niedzielne popołudnie nie jest najlepszą porą na szukanie specjalisty chirurga. - Obdzwoniliśmy kliniki w Opolu, Wrocławiu, Nysie, Oławie. Nikt nie chciał nas przyjąć - przyznaje pani Beata.

Pies musiał przejść operację
archiwum prywatne

W końcu udało się umówić na poniedziałek wizytę w Krakowie. Odezwała się też jedna z wrocławskich kliniki. Ostatecznie jednak pies wrócił do kliniki z Brzegu. Lekarzowi, który go diagnozował, udało się zebrać zespół na operację.

- Ciała obce tego typu bardzo szybko się przemieszczają. Musimy wykonywać w trakcie tego zabiegu operacyjnego zdjęcia, żeby na bieżąco monitorować ich lokalizację - tłumaczy Waldemar Banachowski, weterynarz operujący psa.

Policja szuka sprawcy

Lekarz przyznaje, że takie przedmioty mogą spowodować natychmiastową śmierć zwierzęcia, jeśli wbiją się na przykład w przełyk. Maniek miał nieco więcej szczęścia, aczkolwiek i jego los zawisł na włosku.

- Jedna z tych szpilek, tak naprawdę już w trakcie zabiegu okazało się, że sperforowała ścianę żołądka, więc to już był stan bezpośrednio zagrażający życiu psa - przyznaje Banachowski.

Dwa gwoździe udało się wyciągnąć dość sprawnie, trzeci sprawił większe trudności. Lekarze nie mogli go wyciągnąć, był już środek nocy, wszyscy zmęczeni, aż któremuś z weterynarzy w końcu udało się chwycić przedmiot i wyciągnąć go z wnętrzności psiaka.

Teraz przed Mańkiem okres rekonwalescencji. Musi przyjmować antybiotyki. Jego właściciele liczą, że wszystko już się ułoży. Ale przestrzegają, żeby pilnować swoich psów na spacerach. Na trawnikach może być więcej takich "niespodzianek". Policja już zajęła się sprawą.

- Ustalamy okoliczności tego zdarzenia i ustalamy osoby, które mogą mieć z nim związek - mówi Patrycja Kaszuba z brzeskiej policji.

Do zdarzenia doszło w Brzegu:

Mapa Targeo

Autor: ib//ec / Źródło: TVN24 Wrocław