Lekarze uratowali serce 86-letniemu pacjentowi. "Aż śpiewać się chce"

TVN24

G. Hawałej | TVN24 Wrocław86-letni pan Marian po zakończonym sukcesem zabiegu

Lekarze uratowali życie 86-letniemu mężczyźnie ze skrajną niewydolnością serca. Wykorzystali nowoczesną pompę, która czasowo je odciążyła podczas zabiegu. - Działa jak asystent naszego serca, czyli podejmuje pracę tłocząc krew z jamy lewej komory do aorty, a dalej do wszystkich narządów - wyjaśnia prof. Piotr Ponikowski, kardiolog. Pacjent czuje się już bardzo dobrze. - Aż się śpiewać chce – mówi z uśmiechem.

Na początku stycznia 86-letni pan Marian trafił do szpitala ze złamaniem. Szereg wykonywanych badań pokazał jednak, że znacznie większy problem stanowi serce pacjenta. Zapadła decyzja o przeniesieniu go do kliniki kardiologii szpitala wojskowego we Wrocławiu. Na miejscu zdiagnozowano skrajną niewydolność serca.

– Okazało się, że niemal wszystkie (dwie z trzech - przyp. red.) tętnice wieńcowe są zatkane. Natomiast jedyna drożna, na której można powiedzieć żył pacjent, była krytycznie zwężona. Na domiar złego zwężenie było zwapniałe – opowiada prof. Krzysztof Reczuch, kardiolog interwencyjny z IV wojskowego szpitala klinicznego we Wrocławiu.

Serce coraz słabsze, lekarze bezsilni

Do tej pory pacjenci w tak poważnym stanie nie kwalifikowali się do jakiejkolwiek operacji. Ryzyko było zbyt duże. Podczas zabiegu udrażniającego serce jest dodatkowo osłabiane przez czynności na nim wykonywane. Ciśnienie krwi jest mniejsze, wydolność pacjenta spada. Jak mówią lekarze, przeprowadzając taki zabieg trzeba być przygotowanym na wszystko.

– Boimy się, że lada chwila pacjenta trzeba będzie zacząć reanimować pacjenta - wyjaśnia kardiochirurg.

"Mechaniczny asystent ludzkiego serca"

W tak trudnych przypadkach lekarzom może pomóc nowoczesna pompa, która wspomaga chore serce, by nie dopuścić do zatrzymania jego pracy. Urządzenie przypomina rurkę zakończoną wenflonem. – Wprowadzamy je tętnicą udową i docieramy do lewej komory serca – tłumaczy zabieg prof. Piotr Ponikowski, kierownik kliniki.

– Działa jak asystent naszego serca, czyli podejmuje pracę tłocząc krew z jamy lewej komory do aorty, a dalej do wszystkich narządów – objaśnia lekarz.

W tym czasie serce pracuje o wiele lżej. Dzięki temu lekarze mogą wykonywać na nim czynności.

Pacjent: aż śpiewać się chce

Pompa pomaga nie tylko pacjentom dużego ryzyka, takim jak pan Marian, którzy potrzebują udrożnienia tętnic wieńcowych. Może być niezbędna chorym, trafiających do kliniki z rozległym zawałem, czy zapaleniem mięśnia sercowego.

– To olbrzymia szansa dla pacjentów, najbardziej dla tych, którzy trafiają w stanie bezpośredniego zagrożenia życia – dodaje profesor. Pan Marian czuje się bardzo dobrze. Jest wdzięczny lekarzom za pomoc i darowanie drugiego życia. - Aż się śpiewać chce – mówi z uśmiechem.

Pan Marian do końca stycznia ma opuścić szpital we Wrocławiu:

Mapa Targeo

Autor: dh/gp / Źródło: TVN24 Wrocław