"Dziuple" dla malarzy, studio dla aktorów. Tu powstawał "Twój Vincent"

TVN24

We Wrocławiu powstała część scen filmuTVN24 Wrocław
wideo 2/4

W sobotę wrocławskie Centrum Technologii Audiowizualnych otworzyło swoje podwoje dla zwiedzających. Czekając na oscarowy werdykt, można było z bliska przyjrzeć się miejscom, gdzie powstawał "Twój Vincent", nominowany do najbardziej prestiżowej nagrody filmowej świata.

To pierwsze takie dzieło w historii kinematografii. Pełnometrażowy film został wykonany w technice animacji malarskiej. Polsko-brytyjska produkcja, opowiadająca o życiu i śmierci Vincenta van Gogha, stworzona została z niemal 65 tysięcy obrazów, namalowanych farbami olejnymi przez 125 malarzy w trzech miejscach na świecie. W tym właśnie we Wrocławiu.

Najpierw aktorzy, potem malarze

W sobotę po wnętrzach Centrum Technologii Audiowizualnych niewielkie grupki zwiedzających oprowadzał dyrektor CeTA Robert Banasiak. Mówił o technikach wykonania obrazów, zdradzał też kulisy kolejnych etapów powstawania filmu. Parę ciekawostek zafundował również naszemu reporterowi.

- Wszystko zaczyna się od realizacji filmu na scenie, na blueboksie, od zdjęć z aktorami. Można powiedzieć, że ten film to dwa w jednym. Wszystkie sceny, które potem zostały namalowane, najpierw trzeba było nakręcić. Trzeba było przygotować oryginalne kostiumy, aktorów, statystów i wybraną scenografię - wylicza Banasiak.

A wszystko to w ogromnym studiu, mieszczącym się we wnętrzach CeTA. Kiedy sceny zostały nakręcone, "surówkę" w obroty wzięli specjaliści od efektów, którzy zajęli się przygotowaniem trójwymiarowej scenografii. Dopiero na końcu malarze dostawali materiały, na bazie których wykonywali swoją pracę. W tym przypadku już w znacznie mniej przestronnych pomieszczeniach.

Wsparcie technologiczne

Tzw. PAWS (Painting Animation Work Station) to niewielkie pokoiki, oddzielone od siebie ściankami działowymi. W każdym był rzutnik, specjalny pulpit i - co bardzo ważne - identyczne światło. Jeden artysta na pokój. Tylko on i jego praca.

- W tym miejscu malarz miał rzucony ten fragment kadru, który ma namalować. Na ekranie były podpowiedzi, takie ostateczne efekty jego pracy. Mamy tu też aparat, mamy rzutnik, to wszystko było dodatkowym ułatwieniem pracy malarzy - podkreśla Robert Banasiak.

Jak zaznaczył dyrektor CeTA, niektórzy pracowali nawet po kilkanaście godzin dziennie. Dorota Kobiela, reżyserka filmu i malarka w jednej osobie, powiedziała, że gdyby miała sama stworzyć ten film, zajęłoby jej to 90 lat. Tu skończyło się na dwóch latach z niewielkim okładem. Ale wysiłek się opłacił. Film został nominowany przez amerykańską akademię filmową do Oscara w kategorii "Najlepszy pełnometrażowy film animowany". To już ogromny sukces. Czy produkcja zdobędzie statuetkę? Gala odbędzie się w nocy z niedzieli na poniedziałek.

Autor: ib/b / Źródło: TVN24 Wrocław