Trwa 34. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Hasłem tegorocznej edycji jest "Zdrowe brzuszki naszych dzieci". Celem tegorocznej zbiórki jest bowiem wsparcie diagnostyki i leczenia chorób przewodu pokarmowego u najmłodszych pacjentów.
O swoim zaangażowaniu dla TVN24 opowiadali łódzcy wolontariusze WOŚP - Jagienka Hursztyn oraz Przemek Ledzian.
Ledzian: gdyby nie sprzęt WOŚP, nie wiem, co by ze mną było
- Gram z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy, dlatego że sam w łódzkich szpitalach korzystam ze sprzętu z czerwonym serduszkiem i gdyby nie ten sprzęt, to nie wyobrażam sobie, co by ze mną było - przyznał Ledzian.
- Zdaję sobie sprawę, że dla mnie ratunku nie ma, jestem nieuleczalnie chory. Mimo to nie poddaję się, gram z Orkiestrą, będę grał do końca świata i jeden dzień dłużej. Zapraszam wszystkich do mnie na Olechów, można też wesprzeć moją skarbonkę na mediach społecznościowych. Serdecznie zachęcam - przekazał.
Hursztyn: dla mnie to radość z tego, że mogę pomagać
- To jest już mój dziewiąty Finał, jestem od dziewięciu lat wolontariuszką, w przyszłym roku 10 lat, więc to wyjątkowa rocznica. Dla mnie to oznacza co roku to samo, po prostu radość z tego, że mogę pomagać, nie tylko stojąc w Manufakturze z fizyczną puszką, ale też wirtualną skarbonką oraz aukcjami - opowiedziała Hursztyn.
Wolontariuszka wystawiła też na aukcje różne rękodzieła. - Jak co roku przygotowałam aukcje. Część to rzeczy z ceramiki, ulepione z gliny i pokryte szkliwem przeze mnie, mamę i przez panią Kasię - szefową pracowni ceramiki. Są też na przykład torba zrobiona przez inną artystkę z Łodzi oraz pomalowane przeze mnie obrazy - wymieniła.
Autorka/Autor: aaw/akw
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24