Chciała pomóc rannym w wypadku, wpadła w szczelinę wiaduktu. Zginęła

TVN24

Kobieta wpadła w przestrzeń między barierkami na wiadukcie obwodnicy Lublinatvn24
wideo 2/2

Zauważyła przewróconą ciężarówkę po drugiej stronie wiaduktu, zatrzymała się i ruszyła z pomocą. Przeskoczyła przez barierki oddzielające jezdnie, wpadła w szczelinę i runęła w dół. Nie przeżyła upadku.

Policjanci z Lublina wyjaśniają okoliczności nieszczęśliwego wypadku na wiadukcie obwodnicy tego miasta w miejscowości Barak na drodze S12. Do tragedii doszło w nocy z poniedziałku na wtorek.

Chciała pomóc, sama zginęła

33-letnia kobieta, która jechała tirem w kierunku Warszawy, zatrzymała się, bo zobaczyła przewróconego na bok mercedesa sprintera na przeciwległej jezdni.

- Wszystko wskazuje na to, że pani chciała udzielić pomocy kierowcy bądź zobaczyć, co się stało. Wysiadła ze swojego samochodu i pieszo chciała przedostać się na drugą stronę jezdni - mówi nadkom. Renata Laszczka-Rusek, rzeczniczka lubelskiej policji. - Przeskoczyła przez barierki oddzielające jezdnie wiaduktu, wpadła w szczelinę i spadła z wysokości około dziesięciu metrów na trawnik - opisuje Laszczka-Rusek.

33-latka zmarła na miejscu.

Było ciemno, kobieta prawdopodobnie nie zorientowała się, że jest na wiadukcie. Pusta przestrzeń między barierkami była szeroka na około półtora metra.

Policjanci apelują do wszystkich kierowców, którzy są świadkami lub uczestnikami podobnych sytuacji, by zachowali ostrożność i zadbali przede wszystkim o swoje bezpieczeństwo.

W wypadku mercedesa sprintera, który przewrócił się na bok, ranne zostały dwie osoby.

Chciała pomóc poszkodowanym, sama wpadła w szczelinę na wiadukcie. Kobieta nie żyje
Do wypadku doszło na wiadukcie obwodnicy Lublina między miejscowościami Barak i Natalin na S12.
tvn24

Krzysztof z Jaworza też wpadł w szczelinę wiaduktu

Bardzo podobny tragiczny wypadek miał miejsce na początku września ubiegłego roku na wiadukcie dwujezdniowej drogi ekspresowej S52, na granicy powiatów cieszyńskiego i bielskiego w województwie śląskim. 36-letni Krzysztof z Jaworza najechał na leżące na jezdni elementy, które uszkodziły podwozie i koło w jego samochodzie. Wcześniej w tym miejscu kobieta w osobówce wpadła w poślizg i uderzyła w bariery ochronne między jezdniami. Odłamki karoserii i barier przeleciały na sąsiednią jezdnię.

Krzysztof zatrzymał się na poboczu i chciał sprawdzić, czy kierująca seatem nie potrzebuje pomocy. Samochód był wbity w bariery. Było ciemno, a ekspresówka nie była oświetlona. Do kolizji seata i uszkodzenia kii Krzysztofa doszło na skraju wiaduktu, gdzie znika szczelina i jezdnie łączą się zielonym skwerem. Mężczyzna spadł z wiaduktu. Strażacy zeszli na dół i po pięciu minutach znaleźli 36-latka na trawie, dziesięć metrów niżej. Zmarł w karetce. Przestrzeń między barierkami, w którą wpadł, miała 80 centymetrów szerokości.

Marek Prusak, rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Katowicach mówił wówczas, że tak się konstruuje tego typu obiekty.

Powoływał się na rozporządzenie ministra transportu, wedle którego wiadukty i mosty w ciągu dróg ekspresowych autostrad bez względu na ich długość, mają być rozdzielone dla każdej jezdni.

- Przemawia za tym wiele praktycznych argumentów - mówił rzecznik. - Obiekty o mniejszych przekrojach są prostsze w projektowaniu i wykonaniu, co w konsekwencji zmniejsza możliwość popełnienia błędu projektowego i wykonawczego. Skraca również czas projektowania i budowy. Są one też tańsze i łatwiejsze w budowie i eksploatacji. Takie rozwiązanie konstrukcyjne minimalizuje koszty społeczne remontów, bowiem prace można prowadzić przy częściowym zamknięciu drogi, wykorzystując nieremontowany obiekt do przeniesienia ruchu dwukierunkowego. Przy konstrukcjach jednoprzestrzennych trzeba w trakcie remontu wyznaczać objazdy lub budować obiekty tymczasowe - argumentował.

W dzisiejszej rozmowie z tvn24.pl potwierdził te informacje. - Takie obiekty należy projektować i budować osobno – podkreślił Marek Prusak.

Kobieta wpadła w przestrzeń między barierkami na wiadukcie obwodnicy Lublina
Kobieta zauważyła przewróconą ciężarówkę po drugiej stronie jezdni. Ruszyła na pomoc poszkodowanym. Przeskoczyła przez barierki, wpadła w szczelinę i runęła z około 14 metrów w dół. Nie przeżyła upadku.
tvn24

Zaapelował też, że pomagać należy tak, by przede wszystkim dbać o siebie, a dopiero później udzielać pierwszej pomocy.

- Edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja – zaznaczył. – Każda służba porządkowa, która działa na drodze, będziemy powtarzać jedno i to samo: w pierwszej kolejności musi zadbać o własne bezpieczeństwo i nie powodować zagrożenia dla innych. Pomagajmy z głową, świadomie, rozsądnie i z trzeźwym umysłem – podkreślił Prusak.

Autor: nina / Źródło: TVN24 Białystok