"Chcę do mamy!". Uwięziona pod gruzami, chwilę później znów spadły bomby

TVN24


- Chcę do mamy i do siostrzyczek! - woła dziewięcioletnia dziewczynka przygnieciona gruzami. Chwilę wcześniej na jej dom spadła bomba. Wstrząsające nagranie akcji ratunkowej Białych Hełmów w syryjskiej prowincji Idlib ukazuje dramat mieszkańców ogarniętej wojną Syrii.

Prowincja Idlib, północno-zachodnia Syria. Apokaliptyczny krajobraz po kolejnym nalocie w miejscowości Tel Mardikh. Bomby zrównały z ziemią okoliczne budynki. Wśród gruzów w oczy rzuca się ubrana na różowo dziewczynka. To dziewięcioletnia Islam Habra. Jest przygnieciona, nie może się ruszyć. Woła o pomoc. Wokół niej pojawiają się ratownicy w białych hełmach. Próbują wydostać dziewczynkę z ruin jej domu. Akcję rejestruje kamera, przymocowana do kasku jednego z ratowników.

- Chcę do mamy i do siostrzyczek - mówi na nagraniu Islam. - Zaraz je zobaczysz - słyszy w odpowiedzi od ratownika imieniem Laith al-Abdullah. Mężczyzna prosi ją, by spróbowała poruszyć nogami.

- Nie mogę. Gdzie jest moja mama? - pyta łamiącym się głosem dziewczynka. - Jest tam, nie płacz skarbie - zapewnia ją ratownik. Kobieta także jest uwięziona w gruzach. Do uszu ratowników dociera jej ciche wołanie.

Chwilę później ma miejsce kolejny nalot. Ekipa ratunkowa zostaje z Islam. Mają szczęście - tym razem bomby ich nie dosięgają. W ataku ginie jednak matka dziewczynki oraz dwoje dzieci w wieku trzech i siedmiu lat.

Niedługo później ratownikom udaje się wyciągnąć osieroconą dziewięciolatkę z gruzów.

Nagranie z akcji ratunkowej Islam Habry zostało udostępnione w mediach społecznościowych Białych Hełmów - organizacji udzielającej pomocy medycznej na terenach kontrolowanych przez syryjskich rebeliantów i dżihadystów.

"Nie mogłem zostawić tej dziewczynki"

Do jednego z bohaterów nagrania udało się dotrzeć telewizji CNN. - Nie mogłem zostawić tej dziewczynki - powiedział Abdullah w rozmowie z amerykańską stacją. - Kiedy próbujesz kogoś uratować, musisz ciągle do tej osoby mówić - wyjaśnił.

- Nie mogliśmy powiedzieć jej, że jej mama została zabita. Chcieliśmy, by zapomniała w jakiej sytuacji się znajduje - dodał. Jak relacjonował, matka Habry żyła, gdy Białe Hełmy pojawiły się przy dziewczynce. Abdullah słyszał jej głos dochodzący spod gruzów.

Po drugim nalocie kobieta zamilkła. - Nie słyszeliśmy jej już. Zginęła - dodał.

Krwawe naloty na Idlib

Od poniedziałku siły reżimu prezydenta Syrii Baszara Asada i lotnictwo rosyjskie zintensyfikowały ataki na kontrolowaną przez dżihadystów prowincję Idlib. Jak pisze CNN, powołując się na Białe Hemy, w ostatnich nalotach zginęło ponad 50 osób.

Według ONZ w znajdującej się przy tureckiej granicy prowincji Idlib mieszka obecnie 1,1 miliona z ponad 6 milionów syryjskich uchodźców wewnętrznych. Jak pisze CNN, znajdujące się tam obozy są przeludnione, a wciąż przybywają do nich kolejni ludzie.

Według Białych Hełmów od października ponad 100 tysięcy ludzi w północno-zachodniej Syrii musiało opuścić swoje domy.

Jak pisze AP, nasilenie się nalotów na Idlib w ostatnich tygodniach może oznaczać, że reżim Asada przygotowuje się do ofensywy na tereny opanowane przez rebeliantów na wschód od tej prowincji, żeby zdobyć główną drogę łączącą Damaszek, stolicę państwa, z Aleppo, największym miastem Syrii.

W prowincji Idlib dominują dżihadyści z grupy Hajat Tahrir asz-Szam (HTS), dawnej syryjskiej filii Al-Kaidy. Region ten, a także obszary przylegające do prowincji Aleppo, Hama i Latakia wciąż w dużej mierze wymykają się spod kontroli reżimu syryjskiego. Na obszarach tych schronienie znajduje wiele innych grup dżihadystycznych i osłabione siły rebeliantów.

Prowincja Idlib i miasto o tej nazwie leżą na północy Syrii
Google Maps

Autor: momo\mtom / Źródło: CNN, Reuters