Utonął w morzu razem z bratem i mamą. Miał na imię Aylan

TVN24

Aktualizacja:

Dwaj mali imigranci, których ciała wyrzuciło na brzeg Morze Egejskie, to bracia, kurdyjscy uchodźcy z Kobane w Syrii. Jak twierdzi dalsza rodzina chłopców, starali się oni wraz z rodzicami wyemigrować do Kanady. Gdy odmówiono im wydania wizy, zdecydowali się na desperacką przeprawę przez Morze Egejskie na grecką wyspę Kos. Ich łódź zatonęła zaraz po wypłynięciu. Raport specjalny o problemie uchodźców na antenie TVN24 Biznes i Świat.

Dwie łodzie z syryjskimi imigrantami wypłynęły nocą z wtorku na środę z niewielkiej wioski Akyarlar (Turcja), która jest najbardziej wysuniętym na wschód punktem Półwyspu Bodrum, oddalonym od greckiej wyspy Kos zaledwie o 5 km.

Łodzie zatonęły zaraz po wypłynięciu, a 23 pasażerów - nielegalnych imigrantów z Syrii - znalazło się w wodzie. Utonęła co najmniej połowa z nich, w tym pięcioro dzieci. Przeżyło dziewięć osób, a dwie są poszukiwane.

Morze wyrzuciło ciała na brzeg

W środę nad ranem Morze Egejskie wyrzuciło na plażę tureckiego kurortu ciała imigrantów, w tym maleńkiego dziecka. Zdjęcie trzyletniego chłopca, który leżał przy brzegu twarzą do ziemi obiegło cały świat i zwróciło uwagę na dramat imigrantów, którzy decydują się na przeprawę przez morze do Europy.

Turecki dziennik "Hurriyet" podaje, że na łodzi oprócz trzyletniego Aylana Kurdiego był jego pięcioletni brat Galip i rodzice. Przeżył tylko ojciec, Abdullah.

Rodzina uciekła z Kobane (Syria) do Turcji. Tam oczekiwała na wyjazd za granicę do rodziny.

Chcieli uciec do Kanady

Portal Ottawa Citizen dotarł do rodziny Kurdich w Kanadzie. Teema Kurdi, która mieszka w Vancouver od 20 lat, potwierdziła, że jej brat Abdullah jako jedyny przeżył próbę przeprawy do Grecji. Powiedział rodzinie, że zamierza wrócić do Kobane z ciałami żony i dwóch synów, by ich tam pochować, a następnie spocząć obok nich.

Teema Kurdi powiedziała, że próbowała ściągnąć do siebie Abullaha oraz jego żonę i dwóch synów. Rodzina złożyła w tureckim obozie aplikację o wizę, a za wszystko chcieli zapłacić krewni z Kanady. Jak mówi Teema Kurdi, odmówiono im jednak zarejestrowania jako uchodźców, a kanadyjskie władze nie dały im wizy, tłumacząc się złożonością problemu.

- Chciałam opłacić im podróż. Moi przyjaciele i sąsiedzi pomogli mi z depozytem bankowym, ale nie mogliśmy ich stamtąd wydostać. To dlatego wsiedli na tamtą łódkę - powiedziała Teema Kurdi. - Płaciłam im za czynsz w Turcji. To, jak traktują Syryjczyków w Turcji, jest straszne.

W efekcie rodzina Kurdich zdecydowała się nielegalnie przedostać na grecką wyspę Kos. Z tragicznym skutkiem.

Imigranci szturmują Europę

Według najnowszych danych ogłoszonych przez Urząd Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców (UNHCR), ponad 300 tys. imigrantów i uchodźców przedostało się od początku roku przez Morze Śródziemne do Europy. Około 200 tys. dotarło do Grecji, a ok. 110 tys. do Włoch.

Ponad 2,5 tys. ludzi zginęło na morzu.

Kardynał Krajewski apeluje o przyjęcie uchodźców z GrecjiElemosineria Apostolica
wideo 2/35

Autor: pk\mtom / Źródło: Hurriyet, ottawacitizen.com, middleeasteye.net