Unijny Trybunał: pojęcie "współmałżonek" może obejmować osobę tej samej płci

TVN24


Kraje Unii Europejskiej mają prawo decydować same, czy dopuszczą zawieranie małżeństw jednopłciowych, ale nie mogą naruszać swobody pobytu obywatela Unii na swoim terytorium, odmawiając wydania prawa pobytu mającemu tę samą płeć małżonkowi, który nie jest obywatelem UE - orzekł Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Obywatel Rumunii Adrian Coman i Amerykanin Clai Hamilton pobrali się w Brukseli w 2010 roku. Wcześniej mieszkali wspólnie w Stanach Zjednoczonych.

- Pracowałem dla Parlamentu Europejskiego i kiedy skończył się mój kontrakt, zastanawiałem się, gdzie moglibyśmy pojechać z mężem - tłumaczył we wtorek Coman. Jak dodał, Rumunia była jedną z opcji, którą rozważali.

Kto jest "współmałżonkiem"?

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wyjaśnia w komunikacie prasowym, że w grudniu 2012 roku Coman i jego małżonek zwrócili się do rumuńskich organów o informacje dotyczące procedury i warunków uzyskania przez Hamiltona - jako członka rodziny Comana - prawa legalnego pobytu w Rumunii przez okres powyżej trzech miesięcy. "Wniosek ten opierał się na dyrektywie w sprawie wykonywania prawa do swobodnego przemieszczania się zezwalającej współmałżonkowi obywatela Unii, który skorzystał z tej swobody, na dołączenie do niego w państwie członkowskim, w którym ów obywatel przebywa" - czytamy w komunikacie.

W odpowiedzi rumuńskie organa poinformowały parę, że Hamiltonowi przysługuje jedynie prawo pobytu przez trzy miesiące, między innymi dlatego, że nie może on zostać uznany w Rumunii za "współmałżonka" obywatela Unii, ponieważ państwo to nie uznaje małżeństw osób tej samej płci. Coman i Hamilton wnieśli wówczas do rumuńskich sądów skargę z powodu dyskryminacji ze względu na orientację seksualną w odniesieniu do wykonywania prawa do swobodnego przemieszczania się w Unii. Rozpoznając zarzut niezgodności z konstytucją, z którym zwrócono się w ramach sporu, Trybunał Konstytucyjny w Rumunii zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej o rozstrzygnięcie, czy Hamiltona obejmuje pojęcie "współmałżonka" obywatela Unii, który skorzystał ze swobody przemieszczania się, a w konsekwencji czy przysługuje mu prawo stałego pobytu w Rumunii.

We wtorek Trybunał orzekł, że "na gruncie dyrektywy w sprawie wykonywania prawa do swobodnego przemieszczania się pojęcie 'współmałżonka', które oznacza osobę związaną z inną osobą związkiem małżeńskim, jest neutralne pod względem płci i może obejmować małżonka danego obywatela Unii posiadającego tę samą płeć".

Trybunał uściślił jednocześnie, że "kwestie stanu cywilnego i wiążące się z nim normy dotyczące małżeństwa, są materią należącą do kompetencji państw członkowskich i że prawo Unii tej kompetencji nie narusza, a państwa te mają swobodę w zakresie wprowadzenia małżeństwa homoseksualnego". Jak czytamy w komunikacie, Trybunał uznał, że "chociaż państwa członkowskie mają prawo decydowania, czy chcą dopuścić możliwość zawierania małżeństw homoseksualnych, to nie mogą naruszać swobody pobytu obywatela Unii na swoim terytorium, odmawiając wydania jego mającemu tę samą płeć współmałżonkowi, będącemu obywatelem państwa nienależącego do Unii, pochodnego prawa pobytu na swoim terytorium".

KOMUNIKAT PRASOWY TRYBUNAŁU SPRAWIEDLIWOŚCI UE W SPRAWIE WYROKU

"Wygrywa ludzka godność"

Po wtorkowej decyzji Trybunału Adrian Coman rozmawiał krótko z dziennikarzami. - Teraz możemy spojrzeć w oczy każdemu urzędnikowi w Rumunii i całej Unii Europejskiej z przekonaniem, że nasz związek jest tak samo wartościowy i ważny - tłumaczył.

- Jesteśmy wdzięczni Trybunałowi oraz wielu osobom i instytucjom, które nas wspierały, a tym samym inne pary jednopłciowe w podobnej sytuacji - powiedział. - Wygrywa dzisiaj ludzka godność - podkreślił.

Holenderska europosłanka Sophie in 't Veld (ALDE) oceniła, że to "fantastyczna wiadomość i przełomowa opinia dla wszystkich tęczowych rodzin".

- Swoboda przemieszczania się to prawo wszystkich obywateli Unii Europejskiej. Nie może być ograniczone z powodu tego, kogo kochają - podkreśliła.

Jak zauważa Reuters, sprawa ukazała różnice społeczne między Europą Zachodnią a bardziej konserwatywnymi państwami z byłego bloku komunistycznego.

Rzecznik Komisji Europejskiej Margaritis Schinas podkreślił jednak we wtorek, że to państwa członkowskie decydują w kwestii uregulowania związków osób tej samej płci. - To przydatna wykładnia, jeśli chodzi o unikanie dyskryminacji - zaznaczył.

Żadnych regulacji do tej pory nie wprowadziły: Bułgaria, Łotwa, Litwa, Polska, Rumunia i Słowacja.

Autor: kg / Źródło: PAP, BBC, Reuters