"Popyt na nowe twarze". Partia znanego wokalisty z coraz wyższym poparciem

TVN24


Jest jednym z najpopularniejszych ukraińskich piosenkarzy. Wokalista popularnego zespołu Okean Elzy Swiatosław Wakarczuk powalczy o mandat deputowanego parlamentu z list utworzonej partii Głos, która ma coraz wyższe poparcie. W najnowszym sondażu Głos uplasował się na trzecim miejscu w rankingu pięciu ugrupowań, które weszłyby do Rady Najwyższej.

Jest uznawany za "antyZełenskiego" (prezydenta Wołodymyra Zełenskiego), popierany głównie na Zachodzie kraju, a na pytania dziennikarzy: kim chciałby być we władzach wykonawczych, odpowiada, że jest gotów objąć każde stanowisko.

Mowa o pochodzącym z Lwowa 43-letnim Swiatosławie Wakarczuku, wokaliście popularnego zespołu Okean Elzy.

Znany z aktywności obywatelskiej i działalności charytatywnej, popiera integrację Ukrainy z Zachodem. Wakarczuk już wcześniej zasiadał w parlamencie z list partii byłego prezydenta Wiktora Juszczenki w latach 2007-2008, złożył jednak mandat.

"Ciągłe spory między partiami i wewnątrzpartyjne, którymi tak bardzo przejmują się ci, którzy powinni prowadzić Ukrainę naprzód, demoralizują społeczeństwo w kraju i podważają jego autorytet za granicą. Życie polityczne naszego kraju ogranicza się do bezwzględnej walki o władzę" - uzasadniał swoje odejście z parlamentu we wrześniu 2008 roku.

"Ludzie chcą zmian"

Co skłoniło Swiatosława Wakarczuka do powrotu?

- Postanowiłem dostać się do parlamentu, ponieważ to Rada Najwyższa rozwiązuje problemy, które nurtują społeczeństwo. Ludzie naprawdę chcą zmian, głosowali za zmianami w wyborach prezydenckich. Ukraińcy pragną też sprawiedliwości, walki z korupcją, podwyżek pensji i emerytur, a także poprawy systemu opieki zdrowotnej. Wszystko to leży w kompetencjach parlamentu i rządu - uzasadnia dziś swoją decyzję wokalista Okean Elzy.

Pytany wcześniej, dlaczego nie kandydował w tegorocznych wyborach prezydenckich (zostały przeprowadzone w dwóch turach 31 marca i 21 kwietnia), odpowiadał podobnie:

- Miejscem, gdzie dokonują się prawdziwe zmiany dotyczące obywateli Ukrainy, ich dobrobytu i walki z korupcją, jest parlament. Dlatego bez wahania zdecydowałem, że wystartuję w wyborach parlamentarnych - stwierdził Wakarczuk.

16 maja założył partię Głos (w języku ukraińskim Hołos), która na początku miała zaledwie 0,7 procent poparcia. Dziś odsetek jej zwolenników wzrósł do 8,4 procent. Takie są wyniki czerwcowych badań kijowskiej grupy socjologicznej Ratyng, opublikowanych w środę.

Głos uplasował się na trzecim miejscu w rankingu pięciu ugrupowań, które weszłyby do parlamentu, wyprzedzając ugrupowanie byłego prezydenta Petra Poroszenki Europejska Solidarność (7,2 procent poparcia) i partię Batkiwszczyna byłej premier Julii Tymoszenko (7 procent). Według sondażu Ratyng, Wakarczukowi ufa 25 procent rodaków. Jest bardziej popularny od Tymoszenko (17 procent) i Poroszenki (15 procent) - doświadczonych graczy na ukraińskiej scenie politycznej.

Popyt na nowe twarze

"Krajobraz polityczny na Ukrainie zmienia się szybko i radykalnie. Najważniejszym trendem teraźniejszości jest szybki wzrost popytu społecznego na nowe twarze" - komentuje wyniki czerwcowego sondażu portal niemieckiego nadawcy Deutsche Welle.

Wybory przedterminowe do parlamentu na Ukrainie odbędą się 21 lipca.

W rozmowie z portalem Lewy Brzeg Wakarczuk odpowiadał między innymi na pytania, dotyczące wojny z prorosyjskimi separatystami w Donbasie i stosunkach Kijowa z Moskwą. Mówił, że "nie zamierza stawać na kolanach" (przed Rosją - red.). - Bez jakościowych zmian na Ukrainie nie zakończymy wojny na naszych warunkach i jej nie wygramy - ocenia.

Autor: tas/adso/kwoj / Źródło: pravda.com.ua, tsn.ua, lb.ua, dw.com