W niedzielę wybory na Ukrainie. Moskwa wysuwa oczekiwania wobec ich zwycięzcy

TVN24


Rosja chciałaby, aby przyszły prezydent Ukrainy "spojrzał w inny sposób" na perspektywy relacji z Moskwą, a także, by "całkowicie wykluczał jakiekolwiek siłowe metody" uregulowania sytuacji w Donbasie - oświadczył w piątek rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. O prezydenturę walczą na Ukrainie Petro Poroszenko i Wołodymyr Zełenski. Na niedzielę zaplanowana jest II tura wyborów.

Oczekiwania Rosji wobec zwycięzcy niedzielnych wyborów na Ukrainie przekazał w piątek rzecznik prezydenta Władimira Putina, Dmitrij Pieskow.

- Chciałoby się mieć nadzieję, że człowiek, który zostanie wybrany na prezydenta Ukrainy, nie będzie należał do "partii wojny", że człowiek ten będzie całkowicie wykluczał jakiekolwiek siłowe metody uregulowania sytuacji w Donbasie - powiedział Pieskow.

ZOBACZ RAPORT: Wybory prezydenckie na Ukrainie

"Żaden z kandydatów nie przedstawił jasnych objaśnień"

W komentarzu na dwa dni przed II turą wyborów prezydenckich na Ukrainie rzecznik Kremla zaznaczył, że nie odnosi się do nikogo z konkretnych kandydatów.

- Chciałoby się mieć nadzieję, że człowiek ten w inny sposób spojrzy na perspektywy wzajemnych stosunków Rosji i Ukrainy - mówił dalej Pieskow o postulatach rosyjskich. Ocenił, że nikt z pretendentów nie przedstawił jasnej wizji dalszych relacji z Rosją.

- Żaden z kandydatów nie przedstawił jasnych objaśnień dotyczących perspektyw porozumień mińskich, perspektyw Donbasu, proklamowanych republik, perspektyw stosunków z Moskwą - wyliczał rzecznik Kremla.

Jego zdaniem trzeba będzie jeszcze "pojąć i usłyszeć" koncepcje kandydatów, dotyczące tych tematów.

Pieskow o uwolnieniu ukraińskich marynarzy

Rzecznik Kremla ocenił, że nowy prezydent Ukrainy powinien "budować normalne stosunki, wzajemnie korzystne i oparte na wzajemnym zaufaniu". Nie są potrzebne - zapewnił - "żadne transakcje z Putinem i Moskwą". Pieskow skomentował w ten sposób słowa prorosyjskiego ukraińskiego polityka Wiktora Medwedczuka, szefa administracji prezydenta Ukrainy w czasach, gdy był nim Leonid Kuczma.

Pieskow potwierdził, że Medwedczuk prowadzi zabiegi w celu uwolnienia aresztowanych przez Rosję marynarzy Ukrainy. - Jego wysiłki są brane pod uwagę - zaznaczył.

24 marynarzy Ukrainy 25 listopada 2018 roku zostało aresztowanych przez siły rosyjskie w rejonie Cieśniny Kerczeńskiej na Morzu Czarnym. Władze Rosji twierdzą, że trzy niewielkie okręty, na których znajdowali się marynarze, przekroczyły nielegalnie granicę rosyjską. Ukraińska marynarka wojenna ocenia, że jednostki dokonały tzw. nieszkodliwego przepływu, czyli dozwolonej przez prawo szybkiej i nieprzerwanej żeglugi przez morze terytorialne.

Pytany o to, czy marynarze po procesie w Rosji mogą zostać przekazani Ukrainie, rzecznik Kremla odparł, że "mówienie o tym jest przedwczesne, jednak prawo przewiduje możliwości różnych procedur". Powtórzył wcześniej wyrażany przez Rosję pogląd, że marynarze muszą stanąć przed sądem.

Medwedczuk w przeszłości uczestniczył m.in. w rozmowach o wymianie jeńców w konflikcie między prorosyjskimi separatystami a ukraińskimi siłami rządowymi w Donbasie. Na Ukrainie polityk ten uważany jest za lobbystę interesów Rosji. Prezydent Putin jest ojcem chrzestnym jego córki.

Autor: akr//rzw / Źródło: PAP