Kryzys rządowy w Rumunii. Liberałowie odchodzą z koalicji

TVN24


Rumuńska koalicja rządowa, kierowana przez Partię Socjaldemokratyczną (PSD), utraciła większość parlamentarną, gdy do opozycji przeszło ugrupowanie Alde. Premier Viorica Dancila musi teraz złożyć wniosek o głosowanie nad wotum zaufania dla jej gabinetu.

Partia liberalna Alde wycofała się z rządowego sojuszu dwa dni po przegraniu przez jej lidera Calina Popescu Tariceanu batalii o wystawienie go w listopadowych wyborach prezydenckich jako jedynego kandydata koalicyjnego. Zamiast niego socjaldemokraci do walki z obecnym prezydentem Klausem Iohannisem postanowili wystawić premier Vioricę Dancilę. Tariceanu oświadczył, że partia socjaldemokratów źle radzi sobie z rządzeniem krajem i nie podjęła niezbędnych kroków w celu restrukturyzacji gabinetu. Dodał, że decyzja Alde o wycofaniu się z koalicji nie była łatwa.

"Ważne jest, aby nie zawieść naszych wyborców"

Mimo utraty większości parlamentarnej PSD, jak stwierdziła na Facebooku Dancila, nadal zamierza rządzić Rumunią. "Ważne jest, aby nie zawieść naszych wyborców, którzy zaufali nam w wyborach w 2016 r." - stwierdziła szefowa gabinetu. Koalicji rządowej brakuje obecnie 25 mandatów do większości parlamentarnej. Zgodnie z rumuńskim prawem Dancila musi w ciągu 45 dni przedstawić posłom wniosek o głosowanie nad wotum zaufania dla rządu i ma do obsadzenia trzy stanowiska ministerialne należące do tej pory do Alde. Socjaldemokratyczny rząd od wielu miesięcy nie cieszy się popularnością w rumuńskim społeczeństwie, które oskarża go o utrudnianie walki z korupcją wśród polityków i urzędników państwowych. Rządzący znaleźli się pod ostrzałem krytyki w połowie zeszłego roku, gdy znowelizowana została ustawa antykorupcyjna, co spotkało się z oburzeniem sędziów, prokuratorów, opozycji oraz Rady Europy. Pod koniec maja w wyborach do Parlamentu Europejskiego PSD przegrała z kretesem z główną rumuńską siłą opozycyjną - Partią Narodowo-Liberalną (PNL). Premier Dancila podkreśliła wówczas, że nie ustąpi z urzędu i zapewniła, że "Rumuni ufają obecnemu rządowi". - To były wybory unijne, a nie krajowe - mówiła.

Autor: momo//rzw / Źródło: PAP