Rozpiszą nowe wybory w Boliwii. Morales nie będzie mógł wystartować

TVN24


W sobotę obie izby parlamentu Boliwii uchwaliły ustawę o rozpisaniu nowych wyborów prezydenckich. Ustawa zabrania ubiegania się o prezydenturę byłemu szefowi państwa Evo Moralesowi.

Za rozpisaniem nowych wyborów opowiedział się najpierw Senat a później Wielonarodowe Zgromadzenie Legislacyjne (izba niższa parlamentu Boliwii). W obu izbach przewagę ma Ruch na rzecz Socjalizmu (MAS), którego przywódcą był Evo Morales, były prezydent. Ustawę musi jeszcze podpisać tymczasowa prezydent Jeanine Anez.

Morales nie może już być prezydentem

Ustawa zabrania ponownego wyboru na prezydenta kogokolwiek, kto sprawował ten urząd nieprzerwanie przez dwie kadencje, co automatycznie wyklucza Moralesa, który był trzykrotnie wybierany na ten urząd w latach 2006, 2009 i 2014. Nie precyzuje natomiast daty wyborów.

Właśnie odmowa zaakceptowania przez Moralesa takiego limitu i ogłoszenie się wybranym na czwartą kadencję w głosowaniu z 20 października, przed ogłoszeniem jego oficjalnych wyników, stały się powodem masowych protestów.

Audyt przeprowadzony przez zespół ekspertów z Organizacji Państw Amerykańskich wykazał szereg poważnych nieprawidłowości w przeprowadzeniu wyborów.

Rezygnacja Moralesa

Morales, pierwszy prezydent Boliwii wywodzący się z ludności indiańskiej, początkowo odrzucał żądania rezygnacji, ale ostatecznie ustąpił ze stanowiska 10 listopada pod naciskiem armii. Udał się do Meksyku, który przyznał mu azyl polityczny. Wówczas jednak na ulice wyszli jego liczni zwolennicy. Dochodziło do regularnych starć obu obozów i walk z policją i wojskiem; co najmniej 32 osoby poniosły śmierć.

Jak informuje Associated Press, porozumienie w sprawie nowych wyborów uspokoiło sytuację w kraju. Zlikwidowano barykady na ulicach i drogach dojazdowych, co umożliwiło wznowienie dostaw zaopatrzenia. W wielu rejonach kraju zaczęło już brakować żywności paliw.

Wcześniej w sobotę tymczasowa prezydent odrzuciła projekt ustawy o amnestii zgłoszony przez partię Moralesa. Zwalniała go ona od odpowiedzialności karnej za przestępstwa, których miał się dopuścić podczas sprawowania urzędu.

- Wobec tych, którzy dopuścili się przestępstw, a teraz domagają się bezkarności, moja decyzja jest jasna i jednoznaczna: nie podpiszę takiej ustawy - oświadczyła Anez.

Autor: mart/adso / Źródło: PAP