Nie chcą wyburzenia "chruszczowek". Zatrzymania aktywistów w Moskwie

TVN24

Aktualizacja:

Moskiewska policja zatrzymała kilku aktywistów, którzy przed gmachem Dumy Państwowej uczestniczyli w proteście przeciwko programowi wyburzeń "chruszczowek" i przesiedlania ich mieszkańców - poinformowały rosyjskie media.

Jednym z zatrzymanych jest szef moskiewskiego oddziału opozycyjnej partii Jabłoko Siergiej Mitrochin. Polityk opowiadał BBC, że policja wepchnęła go i kilku innych aktywistów do więźniarki, w której spędzili około 30 minut.

Później więźniarka ruszyła i przez jakiś czas jechała ulicami Moskwy. W pewnym momencie się zatrzymała, a policja powiedziała aktywistom, żeby wysiedli. Tamci wrócili przed budynek Dumy Państwowej (izby niższej parlamentu), gdzie kontynuowali protest.

"Ręce precz od Moskwy!"

Gmachu Dumy pilnowali funkcjonariusze sił specjalnych policji OMON. Pod budynek podjechały trzy autobusy z policjantami. Portal Radio Swoboda relacjonował, że po powrocie Siergiej Mitrochin został zatrzymany po raz drugi.

Po interwencji policji część protestujących się rozeszła.

Funkcjonariusze wezwali protestujących do rozejścia się, ponieważ akcja nie była uzgodniona z władzami miasta. W odpowiedzi demonstrujący zaczęli śpiewać hymn Moskwy i wykrzykiwać hasła: "To nasze miasto!", "Ręce precz od Moskwy!".

W piątek Duma Państwowa, niższa izba rosyjskiego parlamentu, rozpatrywała w drugim czytaniu projekt ustawy o programie wyburzania "chruszczowek" - pięciokondygnacyjnych bloków mieszkalnych w Moskwie, które powstawały na masową skalę w latach 1959-1985. Pierwsze czytanie projektu ustawy odbyło się w kwietniu.

Pod koniec maja pod wpływem protestów przeciwko programowi przygotowano poprawki do projektu. Pozwalają one między innymi mieszkańcom odwołać się do sądu od decyzji o wysiedleniu z budynku mieszkalnego.

Protest majowy

Pod koniec maja około 5 tysięcy osób wzięło udział w proteście przeciw zapowiedzianemu przez władze miasta programowi renowacji. Majowa demonstracja odbywała się za zgodą władz. Policja skonfiskowała niektóre transparenty, na których wymieniony był mer Moskwy Siergiej Sobianin i prezydent Rosji Władimir Putin.

Hasło dymisji prezydenta zabrzmiało w jednym z wystąpień ze sceny. Działacze opozycji, którzy organizowali protest, zażądali także odwołania władz stolicy, w tym mera Siergieja Sobianina. Uczestnicy protestu przynieśli wtedy ze sobą flagi partii opozycyjnych, m.in. Partii Wolności Narodowej (Parnas). Hasła głosiły: "Sobianin do rozbiórki" i "Pokój chruszczowce, wojna Rublowce (potoczna nazwa przedmieścia Moskwy, gdzie mają swoje rezydencje najbogatsze elity)".

Autor: tas\mtom / Źródło: PAP, bbc.com, Radio Swoboda