Protestują, ale rząd nie odpuszcza. Premier chce przeprowadzić reformę "do końca"

TVN24


"Jestem zdecydowany na przeprowadzenie tej reformy emerytalnej do końca" - oświadczył w niedzielnym wywiadzie dla "Le Journal du Dimanche" premier Francji Edouard Philippe. Zapewnił także, że nowy system, który wywołał strajki w całym kraju, ma być wprowadzany stopniowo, a pod uwagę będą brane obawy społeczne. "Jeżeli nie przeprowadzimy gruntownej, poważnej i postępowej reformy teraz, to ktoś inny zrobi to w przyszłości, ale naprawdę brutalnie" - ocenił.

We Francji od czwartku trwa strajk generalny przeciwko reformie emerytalnej. Towarzyszy mu chaos komunikacyjny, w związku z udziałem w proteście pracowników kolei SNCF i paryskiego transportu RATP. Oprócz drogowców i kolejarzy strajkują między innymi nauczyciele, studenci, policja, śmieciarze i adwokaci.

Premier Francji chce przeprowadzić reformę "do końca"

Premier Francji Edouard Philippe w niedzielnym wywiadzie dla tygodnika "Le Journal du Dimanche" zabrał głos w sprawie kontrowersyjnych zmian.

"Jestem zdecydowany na przeprowadzenie tej reformy emerytalnej do końca" - zapewnił. Dodał, że weźmie pod uwagę obawy społeczne związane z planowaną zmianą.

"Jeżeli nie przeprowadzimy gruntownej, poważnej i postępowej reformy teraz, to ktoś inny zrobi to w przyszłości, ale naprawdę brutalnie" - przekonywał. Philippe zapowiedział ponadto, że w środę przedstawi dokładny plan wprowadzania reformy emerytalnej.

Jak informuje agencja Associated Press, francuski premier ma na niedzielne popołudnie zaplanowane rozmowy z ministrami biorącymi udział w pracach nad reformą, a także z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem.

Protesty i chaos komunikacyjny

Niedziela jest czwartym dniem chaosu komunikacyjnego we Francji. Pracownicy kolei SNCF i paryskiego transportu RATP informowali wcześniej, że strajk potrwa minimum do 9 grudnia, jednak zdecydowali się go przedłużyć.

Większość pociągów we Francji nie kursuje, a 14 linii metra w Paryżu jest zamkniętych, działają tylko dwie - wykorzystujące pociągi sterowane automatycznie, bez maszynistów.

Philippe Martinez, szef związku zawodowego CGT, głównego organizatora strajku, powiedział, że jego organizacja będzie walczyć, aż rząd porzuci plan reformy emerytalnej. Pierwsza demonstracja związkowców przyciągnęła 65 tysięcy ludzi w Paryżu, a w całym kraju - 806 tysięcy. Związki planują kolejną manifestację na wtorek.

Kontrowersyjna reforma

Pałac Elizejski poinformował, że rząd w połowie przyszłego tygodnia przedstawi "szczegółową architekturę reformy emerytalnej".

Rząd podkreśla, że głównym celem zaproponowanej reformy emerytalnej jest ujednolicenie systemu i likwidacja 42 różnych systemów obowiązujących różne grupy zawodowe oraz zniesienie przywilejów emerytalnych. Administracja Macrona podkreśla, że na reformie zyskają rolnicy, których emerytury, wynoszące dziś średnio około 780 euro miesięcznie, wzrosną.

Rząd planuje wprowadzić minimum emerytalne na poziomie 1000 euro miesięcznie. Stracić mają jednak ludzie młodzi, którzy dopiero wchodzą na rynek pracy oraz pracownicy sektora publicznego, w tym między innymi transportowcy, którym emerytura będzie obliczana na podstawie zarobków z 26 lat pracy, a nie tak jak obecnie, z ostatnich 6 miesięcy przed przejściem na emeryturę.

W kontekście trwającego protestu Pałac Elizejski poinformował w komunikacie, że "prezydent pozostaje spokojny i szanuje prawo do strajków oraz pokojowych demonstracji".

Autor: akr//now / Źródło: PAP